Losy meczu w Nowej Wsi rozstrzygnęły się w 30 minucie, kiedy z prawej strony zagrał Kajor, a Piskorek - z pola karnego - półgórnym uderzeniem pokonał bramkarza Orła Piaski Wielkie - Szymachę. Goście też mieli swoje okazje, a najładniejszą w 27 min przeprowadził Łazarczyk, rzucając na prawą stronę do M. Bieńkowskiego, ten zagrał wzdłuż bramki, a Adamczyk ładnym wolejem, z 10 metrów, trafił w Kuźmę.
W 88 minucie Papież powalił szarżującego Dubiela, więc sędzia wskazał „na wapno”. Lider ligowej klasyfikacji strzelców, czując już powiew fety z okazji awansu Niwy do IV ligi, przymierzył w spojenie słupka z poprzeczką.
Szybko jednak zostało mu to odpuszczone, bowiem po ostatnim gwizdku sędziego kibice wraz z drużyną długo fetowali historyczny, bo pierwszy w historii, awans seniorów do IV ligi.
Razem z drużyną cieszył sie burmistrz gminy Kęty Tomasz Bąk, który w klubowym szaliku oglądał spotkanie, nie tylko w towarzystwie prezesa Niwy Antoniego Mojżesza, ale także szefa oświęcimskiego podokręgu Tadeusza Szczerbowskiego.
W Orle, który przegrał drugi kolejny mecz 0-1, znów zabrakło z różnych przyczyn Jakuba Juraszka, Jacka Załęgi, Bartłomieja Kwaśniaka, Mariusza Łabusia i Tomasza Wolaka.
- To był nasz najlepszy mecz w tej rundzie - podkreślał trener gości, Marek Holocher.
Niwa Nowa Wieś – Orzeł Piaski Wielkie 1-0 (1-0)
1-0 Piskorek 30
Sędziował Dariusz Opaliński z Gorlic. Żółte kartki: J. Guzik, Ciepły, Papież. Widzów 150.
NIWA: Kuźma – Chwierut, Pawlusiak (60 Stawowczyk), Tomala – K. Bączek, P. Tlałka, M Naglik (46 Ozimina), Kajor (73 Swarzyński), Ryłko (70 P. Merta) – Dubiel, Piskorek.
ORZEŁ: Szymacha (86 Papież) – M. Bieńkowski, S. Guzik, Ciepły, Targosz – J. Guzik (77 P. Bieńkowski), Łazarczyk (65 Poręba), Wajda, Mróz, Petho – Adamczyk.
Mateusz Migalski

Jarosław Guzik z Orła atakowany przez Krzysztofa Pawlusiaka z Niwy. Fot. Mateusz Migalski

Mariusz Piskorek i Bogdan Swarzyński przybijają "piątkę" z prezesem Antonim Mojżeszem.

Trener Andrzej Tomala na rękach zawodników. Fot. Mateusz Migalski

Szampan lał się strumieniami. Jednym z mistrzów ceremonii był Mariusz Piskorek (bez koszulki).
Fot. Mateusz Migalski

Zacięta walka trwała do ostatniego gwizdka sędziego, choć oba zespoły awans zapewniły sobie wcześniej. Fot. Mateusz Migalski