Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > I liga
U siebie Sandecja nikogo sie nie boi

 

Sandecja Nowy Sącz – ŁKS 3-1 (2-0)

1-0 Bania 13
2-0 Gawęcki 24
3-0 Aleksander 81
3-1 Gikiewicz 83
4-1 Jonczyk 90

Sędziował Marek Karkut (Warszawa). Żółte kartki: Borovićanin – Skrzypiec. Widzów 4 tys.
SANDECJA:
Różalski - Makuch, Jędrszczyk, Berliński, Borovićanin - Bębenek (90 Szczepanik), Zawadzki, Stefanik, Gawęcki, Skrzypek (79 Jonczyk) – Bania (65 Aleksander).
ŁKS: Skrzypiec- Ognjanović, Sierżant, Adamski, Klepczarek - Mowlik (61 Nawrocik), Wolański, Drumlak, Piątek(41 Sikora) - Djenić (46 Kujawa), Gikiewicz.

Wkrótce więcej


Na swoim boisku Sandecja nie boi się żadnego rywala. Zasłużenie pokonała w 10. kolejce I ligi ŁKS 4-1 (2-0). Szansę, którą od dwóch meczów dostaje wychodząc w podstawowych składzie, wykorzystuje Piotr Bania. Zdobyłbramkę i asystował przy drugiej Dariusza Gawęckiego.

Bania rozpoczął festiwal strzelecki w Nowym Sączu w 13. minucie. Po dośrodkowaniu Macieja Bębenka - z sześciu metrów posłał piłkę do bramki ŁKS-u. 10 minut później Dariusz Gawęcki wykorzystał świetne podanie Bani i minąwszy najpierw bramkarza ŁKS-u podwyższył na 2-0. Bania udanie prezentował się nie tylko na ofensywnej szpicy, nie czekał na piłkę, wiele razy sam się po nią wybierał do środkwoej strefy boiska. Do końca meczu jednak nie dotrwał, skarżył się na dolegliwości ścięgna Achillesa i ustąpił miejsca Arkadiuszowi Aleksandrowi, a ten w 81. minucie był autorem trzeciego gola dla Sandecji, po tym jak przytomnie dobił piłkę po strzale Michał Jonczyka. Dwie minut później przebudzili się zawodnicy ŁKS-u. Łukasz Gikiewicz strzelił jedyną w tym spotkaniu bramkę dla swojej drużyny. W doliczonym czasie wynik na 4-1 ustalił Michał Jonczyk, młokos, który wrócił z wyczerpujących reprezentacyjnych wojaży wszedł w końcówce spotkania i zdążył jeszcze zapracować na jednego gola i osobiście wpisać się na listę strzelców.
- Po ostatnim meczu w Stalowej Woli dały się słyszeć głosy, że dopadł nas kryzys. Najważniejsze, że zawodnicy potrafili się odbudować psychicznie w krótkim czasie - cieszył się trener Sandecji Dariusz Wójtowicz zadowolony zwłaszcza z goli napastników, których przestali wyręczać pomocnicy.
- To było zasłużone zwycięstwo Sandecji - oceniał trener ŁKS-u Grzegorz Wesołowski, a słabą postawę swojego zespołu tłumaczył grą co trzy dni.

DAR

WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty