Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > I liga
Biednemu wiatr w oczy2010-03-20 19:18:00 (TSZ)

Dramat piłkarzy Stali Stalowa Wola. Drużyna Janusza Białka do 94 minuty prowadziła w Katowicach z "Gieksą", ale wtedy kapitalnie z woleja huknął Adrian Napierała. Stal ciągle pozostaje bez zwycięstwa w meczu wyjazdowym...


GKS Katowice - Stal Stalowa Wola 1-1 (0-1)

0-1 Lebioda 33
1-1 Napierała 90+4
GKS:
Gorczyca - Sroka, Dziółka, Napierała, Uszalewski - Hołota, Nowak (60 Wijas), Cholerzyński, Plewnia - Buśkiewicz (68 M. Nowak), Dudzic (82 Malicki).

STAL: Zarzycki - Szymiczek, Treściński, Myszka, Lebioda - Litwiniuk, Wieprzęć (13 Czpak), Trela, Gilar - Wasilewski, Salami.

Sędziował Marcin Słupiński (Sieradz). Żółte kartki: Dziółka, Cholerzyński - Wasilewski. Widzów 5000.

 

Goście przez cały mecz umiejętnie się bronili. Nie wybijali piłki na oślep, choć gdyby w dodatkowych 240 sekundach tak właśnie postępowali, pewnie teraz cieszyliby się z 3 punktów. Ale los na loterii wygrał obrońca GKS Adrian Napierała, który bez zastanowienia uderzył na bramkę Pawła Zarzyckiego, nie dając mu najmniejszych szans. Taki strzał zdarza się raz na lata. Gdyby Napierała na treningu próbował w ten sposób umieścić futbolówkę w siatce, spudłowałby sto razy na sto.

Stal zasłużyła na wygraną jak nigdy wcześniej, a przecież na ławce rezerwowych usiadło zaledwie czterech zawodników - bramkarz Stanisław Wierzgacz, Łukasz Stręciwilk, Cezary Czpak i junior Daniel Paprocki. W drużynie panuje szpital, dodatkowo Jurij Michalczuk musiał wrócić na Ukrainę po wizę i trudno powiedzieć, kiedy znów dotrze do Stalowej Woli. W Katowicach bardzo by się przydał. Podobnie jak Longinus Uwakwe i Jacek Maciorowski. Jakby nieszczęść było mało, na początku meczu urazu doznał Jaromir Wieprzęć.

Stalowcy prowadzili od 33 minuty po kapitalnie wykonanym rzucie wolnym przez Krystiana Lebiodę. Potem takich okazji nie mieli.

Trener Janusz Białek nie mógł się cieszyć na stadionie drużyny, którą prowadził 10 lat temu. W tamtym GKS-ie grali jednak piłkarze innego kalibru - Piotr Lech, Mirosław Sznaucner bądź Marek Świerczewski.

Zdaniem trenerów

Robert Moskal, GKS.

- Jak większość polskich zespołów, mieliśmy wielkie problemy w ataku pozycyjnym. Uratowaliśmy skórę rzutem na taśmę, ale trzeba przyznać, że Stal ustawiła dziś wysoko poprzeczkę.

Janusz Białek, Stal.

- Do szczęścia zabrakło tak niewiele...Niestety, Napierale wyszedł strzał życia i musieliśmy się obejść smakiem. Mimo wszystko chcę pochwalić moich zawodników za walkę i mądrą grę. Teraz mam tylko jedno życzenie - oby ten koszmar z kontuzjami jak najszybciej się zakończył.





(TSZ)


WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty