Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Piłka nożna > Archiwum > 2009/2010 > Podkarpacie > Seniorzy > I liga
KSZO - Stal 2-0: Listkiewicz oglądał, piłkarze nie zachwycali2010-03-06 19:08:00 Miłosz Bieniaszewski

Piłkarze Stali Stalowa Wola po słabym meczu przegrali na inaugurację rundy wiosennej w Ostrowcu Świętokrzyskim z miejscowym KSZO. Spotkanie oglądał były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Michał Listkiewicz, który pełnił rolę obserwatora z ramienia PZPN.


KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Stal Stalowa Wola 2-0 (1-0)

1-0 Kanarski 44
2-0 Frańczak 75
Sędziował Paweł Pskit (Łódź). Żółte kartki: Cieśliński, Frańczak - Gilar. Widzów 1200.
KSZO:
Wróbel - Stachurski, Ciesielski, Kardas, Matuszczyk - Frańczak, Białek (76 Wieczorek), Skórnicki, Cieciura (87 Kajca) - Kanarski (65 Folc), Cieśliński.
STAL: Wierzgacz - Szymiczek, Treściński, Maciorowski, Lebioda - Gilar (78 Czpak), Łętocha, Trela, Litwiniuk (57 Michalczuk) - Gęśla (43 Salami), Wasilewski.

Listkiewicz podobnie jak kibice musiał się mocno wynudzić, bo piłkarze obu zespołów nie zachwycili. Sporo było w ich poczynaniach zagrań niedokładnych i nerwowych, a także brakowało okazji pod obiema bramkami. Gospodarze zdołali jednak "ukłuć" dwukrotnie przyjezdnych i sytuacja Stali jest niemal beznadziejna. Podopieczni Janusza Białka wciąż mają na swoim koncie zaledwie 10 punktów i wydaje się, że tylko cud może ich uratować przed degradacją. Tego w Ostrowcu Świętokrzyskim nie było. Goście tak na dobrą sprawę ani raz nie zagrozili bramce strzeżonej przez Michała Wróbla, więc ich przegrana dziwić nie może. Gospodarze może też nie oczarowali swoją grą, ale jednak kilka razy przedarli się w pole karne przyjezdnych i od czasu do czasu kotłowało się pod bramką Stanisława Wierzgacza. Kiedy wydawało się, że przed przerwą nie padną bramki szybką akcję zainicjował Adrian Frańczak, który dośrodkował w pole karne i gola strzałem głową zdobył Krystian Kanarski. Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Przez większość czasu gra toczyła się w środku pola, a jeśli któryś z piłkarzy próbował strzału, to zazwyczaj piłka znacznie mijała cel. Decydujący cios gospodarze zadali na kwadrans przed końcem. Jeszcze ze strzałem Adama Cieślińskiego Wierzgacz sobie poradził, ale wobec dobitki Frańczaka był bezradny.


Miłosz Bieniaszewski


WIADOMOŚCI

REKLAMA

REKLAMA

2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty