Facebook
kontakt
logo
Strona główna > IO > Wiadomości IO
RYSZARD NIEMIEC o igrzyskach w Pekinie: Mamy do czynienia z najbardziej fatalnym występem od ćwierćwiecza2022-02-14 19:31:00 Ryszard Niemiec

LEKCJA GIMNASTYKI (616)

Nic, jeno siąść i płakać…


Łzy Kamila Stocha po zakończeniu konkursu rozegranego na dużej skoczni w Pekinie dają powody do wzruszeń. Mężczyzna, nie młodziak, wielki mistrz wyczynu, mający na koncie 3 złote medale igrzysk, rozkleja się przed telewizyjną kamerą, która towarzyszy mu od półtorej dekady. Scena rzadko spotykana, a że ma miejsce w olimpijskiej oprawie, przywołuje skojarzenie prosto z dramaturgii greckiej tragedii. Ślepy los zabrał herosowi jeszcze jeden dowód wielkości, przyznając miejsce tuż za podium, to, które zawsze boli najbardziej. Nie uważam tego za dowód słabości, jakkolwiek interpretowanej. Raczej za przejaw nieprzeciętnego związku wydolności fizycznej z tężyzną moralną, która cechuje naszego najlepszego sportowca w historii sportów zimowych.


Kontynuując polski wątek olimpijskiego płaczu, odnotujmy jeszcze łzy kaskadowo ronione przez naszą łyżwiarkę konkurencji short tracku - Natalię Maliszewską… Była zapewne nie tak silnym kandydatem do medalu, jak Kamil Stoch, aliści i jej los pokrzyżował plany. Najpierw popadła w zakażenie Covidem, a potem pekińskie służby medyczne wsadziły ją na emocjonalny rollercoaster, nakazując raz izolację, raz jej uchylenie, by w konsekwencji zdjąć ją z linii startowej biegu na 500 metrów, w którym była faworytem. Chciała się, biedaczka, odkuć na dłuższym dystansie, lecz na przeszkodzie stanął pech: upadła na dystansie, grzebiąc jakiekolwiek szanse. Więc płacze, ale inaczej niż Kamil. On dyskretnie, z taką pewną nieśmiałością, bardziej obciążając siebie, niż kogokolwiek („widocznie nie zasłużyłem”), ona lejące się ślozy jeszcze potęguje, obciążając wszystkich za nieszczęsny fikołek na lodzie.


Szukając metaforycznych skojarzeń opisujących rolę naszych sportowców w toczących się igrzyskach, siłą rzeczy wypada sięgnąć po motyw płaczu. Z dwóch zademonstrowanych propozycji, wybór narzuca się samoistnie. Właśnie ten, nieco histeryczny akt rozpaczy pani Maliszewskiej, bardziej oddaje poziom sportowy tego, co demonstrują w Pekinie nasi olimpijczycy. Bez względu na wyniki, jakie uzyskają Polacy na finiszu zawodów, widać wyraźnie jak dalece odstajemy od czołówki światowej. Mówiąc wprost, nie podniecając się postępem w klasyfikacji punktowej, która jest niczym w porównaniu z medalową, mamy do czynienia z drastycznym regresem, czyli najbardziej fatalnym występem od ćwierćwiecza. Dlatego opinia publiczna nie przyjmuje do wiadomości opowieści dziwnej treści, serwowanych przez liczne grono sprawozdawców olimpijskich, nadających z Pekinu i krajowych interpretatorów ich krzepiących ducha korespondencji. Od prasowców po radiowo-telewizyjnych głosicieli, bije namolna mania relatywizowania nawet największych porażek, zwalania ich przyczyn na loteryjność rywalizacji, wiatr w plecy, za śliski lód, tępy śnieg, ślepotę sędziów, którzy nie dojrzeli nieregulaminowych rozmiarów krocza portek niemieckich skoczków…


Tymczasem igrzyska olimpijskie to najgorsza okazja do przeszacowywania in plus miejsc w drugiej i trzeciej dziesiątce tej, czy innej konkurencji, czynienie z nich powodu do mołojeckiej chwały! A już najbardziej denerwuje brak niezbędnej refleksji porównawczej naszych wyników z tymi osiąganymi przez naszych najbliższych sąsiadów i osiągnięciami krajów, które ustępują Polsce zasobami ludzkimi, poziomem bazy infrastrukturalnej, wreszcie znikomością zimowej pory i aury…


Ryszard Niemiec



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty