Bronowianka Kraków - Orzeł Piaski Wielkie 0-3 (0-1)
0-1 Kwaśniak 43
0-2 Adamczyk 69
0-3 J. Guzik 71
Sędziowali: Tomasz Musiał - Adam Budziński, Dariusz Kania (wszyscy Kraków). Czerwona kartka - Łabuda (74, faul). Widzów 80.
BRONOWIANKA: Mrowiec – Walczak, Gilski, Skwarczeński, Kowalczyk – Socha, Góral, Łabuda, Osowski, Jóźwik – Wroński (71 Błądek).
ORZEŁ: Wilisowski (87 Papież) – Wolak, Załęga, S. Guzik, Targosz – M. Bieńkowski, Mróz (85 Poręba), Wajda, J. Guzik - Kwaśniak (77 Petho), Adamczyk (71 Łabuś).
- Wynik wskazuje, że łatwo wygraliśmy ten mecz, a wcale tak nie było. Bronowianka długo umiejętnie się broniła i długo nie mogliśmy sobie poradzić z ambitnie grającymi gospodarzami. Dopiero druga bramka załatwiła sprawę, a tracący siłę rywale nie byli już w stanie nic zrobić. Kontrolowaliśmy wydarzenia i tak na dobrą sprawę powinniśmy wygrać w znacznie wyższych rozmiarach - podsumował trener Orła, Marek Holocher.
Zespół z Piasków Wielkich doskonale pamiętał mecz z jesieni, kiedy to na własnym boisku sensacyjnie przegrał 0-1, choć goście kończyli spotkanie w osłabieniu. Tym razem również nie dotrwali do 90 minuty w pełnym składzie, ale wynik był już ustalony.
Orzeł strzelił gole po ładnych akcjach - Kwaśniak i Adamczyk wygrali pojedynki sam na sam z Mrowcem po prostopadłych podaniach Wajdy, a Jarosław Guzik trafiając do pustej bramki po zagraniu Kwaśniaka. Warto jeszcze odnotować uderzenie z ok. 30 metrów Walczaka w poprzeczkę (6 minuta), po którym Bronowianka mogła objąć prowadzenie, a wówczas przebieg potyczki mógł być zupełnie inny.
Miejscowi mieli problem ze składem (m.in. Łukasz Małodobry, Kamil Calik, Rafał Lisowski pauzowali za kartki), stąd w ataku zagrał rezerwowy bramkarz Wroński.
W najbliższy weekend Orzeł zagra u siebie z MKS Trzebinia/Siersza i być może ta potyczka zadecyduje o prestiżowym mistrzostwie w tej lidze.
(GA)