Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Tempo > PROLOG
PROLOG. A mówili, że gazeta żyje jeden dzień2026-03-18 19:09:00

Najpierw był pomysł – zróbmy książkę o historii „Tempa”, ulubionej gazety tysięcy sportowców i kibiców. Naszej gazety. Pomysł pomału zaczął przybierać realne kształty.


Jesteśmy w trakcie zbierania materiałów, piszemy wspomnienia, szperamy po archiwach szukając najciekawszych artykułów i relacji z wielkich wydarzeń.


Chcemy przybliżyć sympatykom sportu gazetę wydawaną przez kilkadziesiąt lat w Krakowie. Starszym osobom przypomnieć czym było „Tempo” i poprzez książkę zaprosić do chwili wspomnień. Młodszym, którzy nigdy nie zetknęli się z „Tempem”, zamierzamy opowiedzieć o gazecie, która miała swój styl, charakter i rzesze wiernych czytelników.


Praca w redakcji była wyjątkowym doświadczeniem, rzadką kombinacją przyjemności z obowiązkiem i warto wrócić do tamtych lat. Zwłaszcza że pamięć o „Tempie” wciąż jest żywa wśród ludzi sportu.


Książka powstanie, ale zanim pojawi się papierowe wydanie, proponujemy internetową wersję złożoną z różnych materiałów dokumentujących historię gazety i sportu.


Wszystko zaczęło się w 1948 roku, gdy na fali rosnącej popularności sportu założony został „Piłkarz” – cotygodniowy dodatek „Echa Krakowa”. Trzy lata później dodatek był już samodzielnym tygodnikiem.


W latach 50. wiele klubów sportowych i organizacji dopadła epidemia zmiany nazw i gazeta od 1955 roku przez cztery lata ukazywała się jako „Głos Sportowca”. Słowo „Tempo” pojawiło się w tytule dopiero w 1959 roku z dopiskiem „Nowości Sportu i Turystyki”. Symbioza z turystyką skończyła się w 1978 roku i odtąd zmiany w gazecie omijały tytuł.

.
.

W 1975 roku na łamy trafiły „Starty i falstarty” – felietony Ryszarda Niemca. To był pierwszy krok w kierunku gazety, która w latach 80. stawiała na publicystykę i reportaż bez rezygnacji z czegokolwiek, co wcześniej stanowiło o sile „Tempa”.

Niemiec, już jako redaktor naczelny, potrafił przyciągać młodych, zdolnych autorów. Atutem gazety był zespół redakcyjny. Kilku dziennikarzy zostało laureatami „Złotego Pióra”, nagrody przyznawanej przez Klub Dziennikarzy Sportowych. Wtedy o „Tempie” zaczynało się mówić, że to najlepsza sportowa gazeta w Polsce. Praca w redakcji była przygodą dla każdego kto lubił sport i chciał o nim pisać.


Lata 80. i 90. to czas rozwoju. Rosła liczba wydań, przybywało stron. Od 1995 roku gazeta ukazywała się 5 razy w tygodniu. Dziennikarze „Tempa” wyjeżdżali na największe imprezy sportowe, obsługiwali igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i Europy. W zespole byli redaktorzy o imponującej wiedzy, mistrzowie Polski kibiców, prawdziwi profesjonaliści gwarantujący najwyższy poziom wiarygodności publikowanych artykułów.


Mimo to nie udało się utrzymać „Tempa” na kurczącym się rynku papierowych gazet i zmieniających się właścicieli. W 1999 roku ostatni właściciel, wydawca „Przeglądu Sportowego”, zrezygnował z wydawania „Tempa” jako samodzielnego pisma. Ocalał tylko tytuł, którym nazwany został piątkowy dodatek do „PS”, ale i on po kilku latach został zlikwidowany.


W lutym 2023 roku do historii gazety dopisany został kolejny rozdział. Inny niż wszystkie, oparty na pamięci. Na hasło „Spotkajmy się!”, rzucone do koleżanek i kolegów dziennikarzy przez Wojtka Molendowicza, odzew był imponujący. Do Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, który wziął na siebie rolę gospodarza, przybyło prawie 30 osób, niemal wszyscy, którzy mogli. Nie zabrakło zmagającego się z nieuleczalną chorobą Ryszarda Niemca.


Atmosfera była wyjątkowa, tak jak wyjątkowym miejscem pracy było „Tempo”, co podkreślali zebrani dziennikarze. Ich wspomnienia Molendowicz nagrał i ubrał w formę filmu „Tempo. Zwykła historia niezwykłej gazety”.


Cztery miesiące później w krakowskim kinie Kijów odbyła się premiera, a sam film został ciepło przyjęty przez liczne grono ludzi sportu i mediów. Film przypomina, że sport oparty na fair play i ciekawą gazetę przez lata łączyło jedno słowo – „Tempo”.



Książka o „Tempie” będzie miała podobny wydźwięk i może podważyć starą prawdę, że gazeta żyje tylko jeden dzień. Jeśli jest robiona z sercem, z pasją przez profesjonalistów, może żyć znacznie dłużej.


Zanim drukarnię opuszczą pierwsze egzemplarze zapraszamy do internetowego wydania. Tu, na portalu „Sportowego Tempa”, prezentujemy efekty naszej dotychczasowej pracy. To otwarty zestaw tekstów – będziemy go uzupełniać w miarę jak kolejni dziennikarze przyślą swoje artykuły.

Zapraszamy każdego, kto pracował w redakcji i chciałby dodać swoje wspomnienia.


Prosimy o kontakt mailowy: redakcja@sportowetempo.pl





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty