MKS Trzebinia-Siersza - UKS KS Chełmek 1-0 (0-0)
1-0 Bartosz Chylaszek 90 (samob.)
MKS: Wilk - T. Szczepanik, Kalinowski, Cieszyński, P. Szczepanik - Wojdyła, Czyszczoń, Lickiewicz, Czech (70 Hałat) - Jędrzejczyk (87 Mendela), Drobniak (68 Rogalski).
CHEŁMEK: Żołneczko - Wojcik, B. Chylaszek, Tomsia, Górski - Bąk, Łukaszka (75 Dobrowolski), Kumanek, Kulig - D. Chylaszek (85 Adamczyk), Kustra.
Od pierwszego gwizdka arbitra więcej z gry mieli gospodarze, jednak niewiele z tego wynikało. W 27 minucie to przyjezdni mogli pokusić się o prowadzenie. Ustawiony na 40. metrze Grzegorz Bąk próbował przelobować wysuniętego golkipera MKS-u. Zmierzającą w światło bramki piłkę Jakub Wilk w ostatniej chwili sparował na poprzeczkę.
W 36 minucie Artur Czech wpadł w pole karne, dośrodkował do Damiana Lickiewicza, ale obrońca gości zdołał uprzedzić tego ostatniego. Chwilę później z dystansu uderzył Dariusz Czyszczoń, ale futbolówka przeszła tuż obok słupka.
Kwadrans po zmianie stron prawą stroną przedarł się Tomasz Kustra, wpadł w szesnastkę rywali, jednak jego strzał ładnie obronił Wilk.
Trzebinianie atakowali, ale grali zbyt nerwowo, popełniając sporo błędów. Podania w pole karne stawały się łupem obrońców lub Patryka Żołneczki.
Dopiero w 89 minucie po prostopadłym zagraniu Tomasza Szczepanika, zmiennik Mateusz Hałat zagraniem głową minął golkipera. Wyrzucony pod linię boczną pola karnego zacentrował ostro na piąty metr, a lecącą piłkę do własnej bramki skierował Bartosz Chylaszek.
- Mieliśmy dzisiaj dużo szczęścia. Remis byłby sprawiedliwy, ale ja nie mam co narzekać. To było przeciętne spotkanie - mówi Marcin Kasprzyk, trener trzebinian.
- Szkoda, bo wywalczenie choćby punktu było bardzo blisko. Mieliśmy bardziej klarowne sytuacje od gospodarzy - podkreśla Jacek Dobrowolski, grający szkoleniowiec Chełmka.
gst/przelom.pl