Skawa Wadowice - Halniak Maków Podhalański 0-5 (0-1)
0-1 Wolski 4
0-2 Kroczek 68 (karny)
0-3 Wolski 75
0-4 Kroczek 85
0-5 Szymoniak 90
Sędziował Lucjan Wesołowski z Oświęcimia. Żółte kartki: P. Dyrcz, Krawczyk, Brózda, P. Gaudyn - Goryl. Widzów 300.
SKAWA: Krawczyk - Jagiełka (46 P. Gaudyn), Brózda, P. Dyrcz, Rudecki - K. Kuzia (65 J. Curzydło), K. Dyrcz, Góra, Pawlik - Barcik, Pomietło.
HALNIAK: Kłapyta - Szymoniak, Bryła, Bach, Gałuszka - Pacyga, Kroczek (85 Chorąży), Marko, Goryl (75 Kaczmarczyk) - Wolski (80 M. Antosik), Kohut (58 Dybał).
Podtekstów w tym meczu nie brakowało, bowiem w roli szkoleniowca Halniaka do Wadowic zjechał Tadeusz Świderski, który jeszcze dwa lata temu bił się ze Skawą o czołowe lokaty w IV lidze. Nie miał żadnych sentymentów, by odprawić swoich byłych podopiecznych z pokaźnym bagażem goli.
Inna sprawa, że zadanie makowianom ułatwił miejscowy bramkarz, mający sumieniu trzy gole. Przy ostatnim trafieniu zagrał piłkę Szymoniakowi.
Zadowolony był Gabriel Wolski, który przed meczem obiecał trenerowi, że wreszcie strzelecko się odblokuje i słowa dotrzymał, zaliczając dublet. Chce udowodnić trenerowi, że sprowadzenie go z Cedronu Brody (VI liga wadowicka) było dobrym posunięciem.
(mateo)