Słomniczanka - Bronowianka Kraków 2-1 (1-1)
0-1 Zegarek 6
1-1 Trzeciakiewicz 11
2-1 Kwiatkowski 87
Żółte kartki: Białko, A. Kubik. Czerwona kartka: Drożniak (34, faul) - Piwowarski (43, 2 żółta), Białko, A. Kubik.
SŁOMNICZANKA: Bubak - Strawa, Konieczny, Żak, Szwagrzyk - Trzeciakiewicz (70 Tochowicz), Zaranek, Suchan (80 Styczeń), Kwiatkowski - Drożniak, Grzywacz (46 Jaworski)
BRONOWIANKA: Wiecheta - Walczak, Białko, A. Kubik, Wątor - Piwowarski, Wójcik (46 Ł. Kubik), Małodobry, Jóźwik (70 Tworek) - Kolański, Zegarek.
W ubiegłym sezonie dzisiejsi rywale walczyli o pierwszeństwo w VI lidze. Bronowianka zdystansowała wtedy Słomniczankę, wygrywając z nią w Słomnikach. Nie potrafiła tej sztuki powtórzyć w wyższej lidze. Gospodarze przewyższali ją zwłaszcza poziomem motywacji i ochotą na walkę. Ta determinacja została nagrodzona zwycięską bramkę w momencie, gdy finał zapowiadał się remisowy.
Bronowianka objęła prowadzenie w 6 min, gdy Zegarek dobił do celu piłkę po wcześniejszym trafieniu w poprzeczkę Piwowarskiego. Słomniczanka wyrównała w szczęśliwy dość sposób. Białko tak niefortunnie wybijał piłkę, że właściwie trafił w Trzeciakiewicza, w ten sposób piłkarz gospodarzy został strzelcem bramki.
Goście mogli żałować kilku swoich szans z tej części gry (mieli po dwie Zegarek i Kolański), bo w końcówce meczu ta nieskuteczność srogo się na nich zemściła. Na 20. metrze od bramki Kwiatkowski odebrał piłkę Ł. Kubikowi i potężnym strzałem posłał do bramki. Słomniczanka miała w tej części gry jeszcze jedną dobrą szansę (trafiła w słupek).
W Bronowicach niepokój - po trzech meczach beniaminek zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.
ST