Drużyna Borku doznała zadyszki i przegrała w ciągu zaledwie czterech dni już drugi mecz na własnym boisku. W środowym, zaległym spotkaniu z Halniakiem Maków Podhalański, w pierwszych minutach optyczną przewagę mieli gospodarze, ale to przyjezdni zdobyli gola. W 8 minucie najlepszy strzelec Halniaka, Kroczek, był faulowany przed polem karnym. Do rzutu wolnego podszedł sam poszkodowany, piłka po jego strzale odbiła się jeszcze od "muru" i wpadła tuż przy słupku bramki strzeżonej przez Matysiaka. Chwilę później napastnik gości znów próbował szczęścia z wolnego, ale tym razem na posterunku był golkiper Borku.
Gospodarze mieli lekką przewagę w środku pola, nie potrafili jednak poważniej zagrozić podopiecznym Henryka Szymanowskiego. Ci natomiast atakowali rzadziej, ale znacznie skuteczniej, co przyniosło im drugą bramkę. W 43 minucie defensorzy Borku źle ustawili pułapkę ofsajdową, Czyżowski znalazł się sam przed Matysiakiem i nie zmarnował dogodnej sytuacji.
Druga odsłona nie była – mówiąc delikatnie – najlepszym widowiskiem. Borek jakby już nie wierzył, że może jeszcze odmienić losy spotkania, a przyjezdni nadto nie forsowali tempa. Gospodarze co prawda próbowali zdobyć choćby honorową bramkę, ale strzały Mitki i Gorgonia nie mogły trafić do siatki. Pod koniec spotkania swoje szanse mieli jeszcze goście, ale w 75 minucie dogodnej okazji nie wykorzystał Kohut, a w ostatnich minutach Kaczmarczyk strzelił w słupek.
Borek Kraków – Halniak Maków Podhalański 0-2 (0-2)
0-1 Kroczek 8
0-2 Czyżowski 43
Sędziował Mateusz Libera (Tarnów). Żółte kartki: Gawron - Bryła. Widzów 150.
BOREK: Matysiak – Zawora, Tyrpuła, Szopa, Anton (46 Boczarski) – Kupiec, Józkowicz, Nowak, Mitka – Gawron (46 Gorgoń), Włodarczyk (65 Dąbrowski).
HALNIAK: Krawczyk – Duda, Bryła, Bach, Jurzak (75 Gałuszka) – Makro, Pacyga (72 Kohut), Mazurek (80 Kowalczyk), Czyżowski – Kroczek, Szymoniak (66 Kaczmarski).
Specjalnie dla naszego portalu:
Michał Piszczek/ksborek.pl