A-klasowy Bratniak Kraków wyeliminował dziś II rundzie Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu drużynę V-ligowego Tramwaju Kraków. Kolejnym rywalem studentów będzie inny zespół z A klasy - Wiślanie Jaśkowice.
Bratniak Kraków - Tramwaj Kraków 1-1 (0-0), karne 4-3
0-1 Anioł? 53
1-1 Łukacz 82 (k)
Karne dla Bratniaka strzelali: Stolarski, Stec, Matusik (nie strzelił), D. Kupka, Łukacz (nie strzelił), Mazurek.
BRATNIAK: Stolarski - Gdula (70 Mosiołek), Birut, Mazurek, Matusik - Złotowski (60 Stec), Łukacz, D. Kupka, Kaczkowski (60 Pieprzyk) - Bartyzel (65 Miś), Popławski.
TRAMWAJ: Wolski - Wagner, Wawrzeń (70 Ilkow), Anioł, Suślik - Gudz (55 Ptak), Kękuś, Żurek (46 Silarski), Płoskonka - Mitka, Obrzut (46 Wrzodek).
Początek spotkania to nerwowe ataki obu zespołów, około 20 minuty uwidoczniła się przewaga bardziej doświadczonych graczy Tramwaju . V-ligowcy zdobyli nawet bramkę ale ze spalonego, sędzia jej nie uznał.
Po kolejnych paru minutach goście wykonywali rzut rożny, do dośrodkowania w pole karne Bratniaka wyszedł jego bramkarz na 3. metr i tam - jak sądzili gracze Bratniaka - został pchnięty przez napastnika gości. Sędzia nie zakwalifikował tak sytuacji, piłka po strzale innego gracza Tramwaju, zmierzała do bramki i w ostatniej chwili stoper Bratniaka wybił ją z linii bramkowej. W tej części meczu było jeszcze kilka strzałów obu zespołów z daleka i jeden z 5 metrów, z którym znakomicie poradził sobie bramkarz ’’Studentów” W. Stolarski.
Po zmianie stron z determinacją zaatakował faworyt i w 55 minucie po wrzutce z rzutu wolnego na długi słupek zamykający akcje stoper przyjezdnych wpakował piłkę do bramki Bratniaka. Zmiany w zespole Bratniaka, przetasowania w ustawieniu i trochę odważniejsza gra spowodowały, że A-klasowcy mieli kilka sytuacji ze stałych fragmentów gry i po kontratakach, ale brakowało postawienia w tych akcjach kropki nad i.
Odważniejsza gra gospodarzy dawała więcej miejsca napastnikom gości, ale nie mieli dzisiaj najlepiej nastawionych celowników. Za to gospodarze osiągnęli cel - w 80 minucie w polu karnym został sfaulowany napastnik Bratniaka W.Popławski, gdy dostał podanie i przekładał piłkę na drugą nogę. Piłkę na 11. metrze ustawił B. Łukacz, strzelił i na 8 minut przed końcem spotkania było 1-1. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie, więc zwycięzcę musiały wyłonić rzuty karne.
Bratniak, mając w bramce Stolarskiego, wierzył w awans. Po czwartej serii rzutów karnych był remis. Piątego karnego nie strzelił pomocnik Bratniaka B. Łukacz i pozostało zawodnikom Tramwaju wykonać celnie ostatnią jedenastkę, ale po raz drugi W. Stolarski był górą i teraz karne wykonywano aż do skutku.
6. kolejkę rozpoczął K. Mazurek, spokojnym strzałem pewnie zdobył kolejną bramkę. Tymczasem w starciu z piłkarzem Tramwaju znowu świetnie spisał się Stolarski, pewnie broniąc strzał.
Brawo dla Bratniaka, który awans uzyskał tylko dzięki ambicji i determinacji, bo obiektywnie oceniając czysto piłkarsko lepszym zespołem był Tramwaj. Widoczny u obu zespołów był brak treningów czysto piłkarskich z piłkami, dlatego to był typowy mecz walki.
Spotkanie odbyło się na sztucznej trawie Nadwiślanu.
S