W rozegranych w 17. kolejce piłkarskiej ekstraklasy derbach Małopolski Bruk-Bet Termalica Nieciecza zremisował z Wisłą Kraków 3-3. Biała Gwiazda trzykrotnie obejmowała prowadzenie, ale "Słonie" trzykrotnie wyrównywały.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Wisła Kraków 3-3 (1-2)
0-1 Jesus Imaz Balleste 10
1-1 Łukasz Piątek 14 (karny)
1-2 Kamil Wojtkowski 22
2-2 Szymon Pawłowski 60
2-3 Carlos Lopez 66 (wolny)
3-3 Vlastimir Jovanovic 88 (głową)
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Żółte kartki: Jovanovic, Putiwcew - Perez. Widzów 4510.
BBT: Mucha - Fryc, Kecskes (74 Iancu), Putiwcew, Słaby - Kupczak, Jovanovic - Pawłowski, Piątek, Mikovic - Śpiączka (55 Stefanik).
WISŁA: Buchalik - Bartkowski, Głowacki, Arsenic, Sadlok - Basha, Perez - Boguski (68 Bartosz), Wojtkowski (85 Wasilewski), Imaz (68 Małecki) - Lopez.
Mecz rozpoczął się od ataków gospodarzy, ale prowadzenie objęła Wisła. Po prawej stronie Boguski podał do Bartkowskiego, ten spod linii końcowej wycofał na ósmy metr, a nieobstawiony Imaz przymierzył celnie w lewy dolny róg.
Niecieczanie szybko wyrównali. Mikovic próbował dośrodkować i szczęśliwie trafił w rękę Pereza. Rzut karny wykonał skutecznie Piątek, choć Buchalik był bliski obrony.
W 22. minucie było 1-2, tym razem po akcji lewą stroną. Sadlok zagrał do Imaza, ten do środka, a Wojtkowski z 12 m uderzył znów w lewy dolny róg zdobywając swego pierwszego gola w ekstraklasie.
Pięć minut później mógł podwyższyć Lopez, lecz piłkę po jego strzale z kąta Mucha wybił na korner.
W 37. minucie, po wrzutce Pawłowskiego, w dobrej sytuacji znalazł się Piątek, ale źle trafił w futbolówkę i chybił celu. W odpowiedzi sam przed golkiperem był Lopez, lecz się nie popisał podając mu piłkę do rąk. Za chwilę po raz wtóry pomylił się Piątek, a po drugiej stronie, w 44. minucie, Wojtkowskiego w ostatnim momencie przyblokował Kupczak.
Pięć minut po przerwie Śpiączka został zablokowany przez Głowackiego przy próbie strzału z 15 m, po czym z powodu urazu opuścił boisko. Zmienił go Stefanik i niebawem obsłużył prostopadłym podaniem Pawłowskiego, który strzelił do siatki między nogami bramkarza.
Wiślacy wkrótce po raz trzeci objęli prowadzenie. Po faulu na Boguskim sędzia podyktował rzut wolny z 28 m, szczęśliwie wykonany następnie przez Lopeza. Szczęśliwie, gdyż trafił w stojącego w murze Kupczaka; piłka odbiła się od zawodnika gospodarzy i zmyliła Muchę.
W 88. minucie Bruk-Bet po raz trzeci wyrównał. Z kornera zacentrował Iancu, a głową z narożnika "piątki" futbolówkę do bramki posłał Jovanovic.
W 90+3. minucie krakowianie mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Błąd popełnił Putiwcew i w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Lopez. Nie zachował się jednak jak na wicekróla strzelców ekstraklasy przystało i przegrał pojedynek.
Mecz był widowiskowy, padło aż sześć goli. Remis trzeba uznać za sprawiedliwy, mimo że więcej z gry mieli gospodarze (58%) i mimo że oddali więcej strzałów (20:8).
st