To rok olimpijski. W Lake Placid rywalizowali sportowcy w zimowych dyscyplinach, a Moskwa była gospodarzem igrzysk letniej olimpiady. Te pierwsze, które nie dostarczyły reprezentantom Polski sukcesów, relacjonowali do „Tempa” z USA autorzy, ukrywający się pod nazwiskami K. Wolski i Jerzy Sceptycki. Natomiast, jak wybito wielką czcionką z „wielkiego święta światowego sportu”, z Moskwy korespondencje słali Edward Gretschel i Jan Frandofert. Oczywiście, czujna cenzura nie przepuściłaby informacji o nieobecnych ponad 60 reprezentacjach krajów zachodnich oraz Chińskiej Republiki Ludowej. Komentarze przepełnione były wyłącznie superlatywami pod adresem „moskiewskich gospodarzy”. W artykule podsumowującym napisano: „Zawody toczyły się na wyśmienicie przygotowanych obiektach. Odbywały się punktualnie i w luksusowych warunkach, zarówno dla startujących, jak i dla widzów.”
Oczywiście klimat sukcesów polskich sportowców na olimpijskich arenach Moskwy nie mógł przysłonić zmierzającej do zapaści rodzimej gospodarki i zbliżającego się przesilenia politycznego...
Na łamach zadebiutował Leszek Rafalski tekstem o „lewych” etatach sportowców Hutnika Kraków i Marek Latasiewicz korespondencją z Moskwy oraz wywiadem z psychologiem sportu Janem Blecharzem. Regularnie pojawiały się sprawozdania z meczów oraz artykuły o klubach piłkarskich i futbolowych gwiazdorach już wcześniej związanego z redakcją Andrzeja Godnego. I-ligowe mecze zaczął relacjonować również pracujący jeszcze w krakowskim magistracie Jerzy Cierpiatka.
***
W 10-stopniowym mrozie po raz siódmy piłkarze Wisły i Cracovii walczyli o ufundowaną przez „Tempo” Herbową Tarczę Krakowa. Tym razem mecz zakończył się w regulaminowym czasie remisem 1-1, a w rzutach karnych 4-3 lepsze okazały się „Pasy”.
***
Czytelnicy wybrali „11 roku”, nadsyłając blisko 3,5 tys. kuponów. W drużynie 1979 roku znaleźli się: Kukla – Dziuba, Szymanowski, Janas, W. Rudy – Lipka, Boniek, Nawałka – Lato, Ogaza, Terlecki.
***
Do długim rozbracie z redakcją wrócił do niej Antoni Ślusarczyk, który pracował jeszcze w „Piłkarzu” trzy dekady wcześniej. Natomiast tekstami o siatkarzach Hutnika Kraków - Ireneuszu i Jacku Sańkach - oraz zapaśnikach Wisłoki Dębica rozpoczął w styczniu swą wieloletnią pracę w gazecie Ryszard Kołtun.
***
Na zapowiedź bojkotu igrzysk w Moskwie przez amerykański komitet olimpijski, 28 stycznia „Tempo” zamieściło oświadczenie PKOl: „… nasze oburzenie wywołują wystąpienia tych kół na Zachodzie, które dla doraźnych celów politycznych, nasilając swe agresywne działania na arenie międzynarodowej, usiłują zakłócić przygotowania do Olimpiady. Spekulacje na temat przeniesienia igrzysk w inne miejsce niż to, które w drodze demokratycznego głosowania zostało ustalone, czy zorganizowanie igrzysk w innym terminie, byłoby niezgodne z zasadami olimpijskimi, służą wprowadzeniu w błąd międzynarodowej opinii.” Oczywiście ani słowa o powodach zapowiadanego bojkotu, będącego sprzeciwem przeciw militarnej interwencji ZSRR w Afganistanie.
Tydzień później gazeta opublikowała oświadczenie Komitetu Olimpijskiego ZSRR, stanowczo potępiające „próby wykorzystywania sportu jako środka nacisku politycznego.”
***
13 lutego w Lake Placid rozpoczęły się ZIO. Bezbarwny występ reprezentantów Polski osłodził sukces himalaistów – Leszka Cichego i Krzysztofa Wielickiego, którzy jako pierwsi zimą zdobyli Mount Everest. Legendą obrosło zestawienie czołówek z tytułami: „VIII Zjazd PZPR zakończył obrady” i obok: „Tylko Łuszczek nie sprawia zawodu” (miejsca 5. w biegu na 30 km i 6. na 15 km)… Igrzyska „Prosto z Lake Placid” raczej wstrzemięźliwie, choć nie unikając podtekstów o zabarwieniu politycznym, relacjonowali dla „Tempa” K. Wolski i Jerzy Sceptycki.
***
25 marca w redakcji i klubie Pod Gruszką gościli bohaterowie zimowej wyprawy na Mount Everest: Leszek Cichy, Krzysztof Wielicki i Ryszard Szafarski. Do osiągnięcia polskich himalaistów wracali w swoich publikacjach Kazimierz Adamczyk i Marian Nowak.
***
W rozegranych po raz 14. w Zakopanem mistrzostwach Polski dziennikarzy w koszykówce nie miała sobie równych reprezentacja Krakowa. Na miano króla strzelców zapracował Leszek Rafalski, a oprócz niego w drużynie znaleźli się: Mieczysław Kasprzyk, Leszek Kłeczek, Jerzy Langier, Waldemar Piętka, Zdzisław Sroka i Andrzej Strutyński.
***
31.03 - Ryszard Niemiec ujawnił, jak Widzew próbował schować pod dywan tragiczny w skutkach wypadek drogowy Stanisława Burzyńskiego. Za nieumyślne spowodowanie śmierci przechodnia sąd skazał łódzkiego bramkarza na 2,5 roku pozbawienia wolności. W grudniu do podopolskiego aresztu, w którym został osadzony, wybrali się Ryszard Kołtun i Andrzej Godny.
***
„Tempo” miało swoich wysłanników m.in. na HME w lekkiej atletyce w Sindelfingen (Aleksander Cichowicz), na meczu bokserskim Finlandia – Polska w Helsinkach (Wojciech Olszówka), piłkarskich ME juniorów w NRD (Jerzy Nagawiecki), czempionacie kontynentu w judo w Wiedniu (Jan Rogóż), turnieju zapaśniczym w Tbilisi (Ryszard Kołtun). Ponadto Jan Frandofert, zanim tradycyjnie już podążał za kolarzami w Wyścigu Pokoju, komentował z Turynu towarzyski mecz piłkarzy Włochy – Polska (2-2).
***
W Moskwie Polscy sportowcy zdobyli aż 32 medale olimpijskie, ale tylko trzy złote: Bronisława Malinowski, Jana Kowalczyk i Władysław Kozakiewicz, którego legendarny gest po mistrzowskim skoku można było ocenić tylko tak: „Postawa polskiego tyczkarza spotkała się z ogromnym uznaniem zarówno kibiców, jak i fachowców”... Żal tylko było – jak ubolewano – radzieckiego tyczkarza Konstantina Wołkowa.
***
Na okres od czerwca do października, publikowany do tej pory w „Dzienniku Polskim” felieton „Bez dogrywki”, Zbigniew Ringer przeniósł dwa piętra niżej w budynku na Wielopolu do redakcji „Tempa”.
***
Chociaż był to obfitujący w medalowe zdobycze rok olimpijski, degrengolada w sferze gospodarczej i politycznej kraju pogłębiała się. Po podpisaniu w sierpniu porozumień komitetów strajkowych w Jastrzębiu, Szczecinie i Gdańsku z władzami komunistycznymi także w „Tempie” zmienił się ton komentarzy. Redakcja dostrzegała wyraźnie zarysowujący się kryzys w sporcie. Jak mu zapobiec służyła zainicjowana przez gazetę debata pod hasłem „We wspólnym interesie”. Głos zabierali selekcjonerzy reprezentacji zarówno gier zespołowych, jak i dyscyplin indywidualnych. W czerwcu w Myślenicach po raz drugi trenerzy, przedstawiciele PZPN i dziennikarze zastanawiali się „dokąd toczy się piłka?”, a w listopadzie do dyskusji o „drogach odnowy polskiego sportu” zaproszono wybitnych szkoleniowców, działaczy oraz ludzi ze świata nauki i kultury.
***
Głos zabierali również publicyści „Tempa”. W wydaniach wrześniowych Józef Lipiec i Jan Rogóż podjęli próbę rozstrzygnięcia dylematu czy sport wyczynowy w Polsce nadal powinien być utrzymywany na garnuszku państwowym, czy też dryfować w kierunku zawodowstwa. Konstatują: należy skończyć z fikcją amatorstwa! Lipiec uważał, że uzdrowić stosunki w sporcie uda się dopiero wtedy „gdy działacze zaczną płacić i przepłacać sportowców z kieszeni prywatnej, a nie państwowej, traktowanej jak niczyja”. A Kazimierz Adamczyk (18.09) stwierdzał wprost: „ogromne zło wyrządzono polskiemu sportowi poprzez nagminne praktyki narzucania mu działaczy spoza jego środowiska.”
Natomiast Ryszard Niemiec grzmiał w swoim stylu (22.09): „Nie ma co, dożyliśmy ciekawych czasów. Obłuda, fałsz, skrępowanie i obszary zakazane ustępują miejsca otwartości, szczerości, jawności. Klasa robotnicza narzuca społeczeństwu własną, najczystszą z czystych – moralność, w której prawda znaczy prawdę, dobro - dobro, sprawiedliwość – sprawiedliwość, w której zło i brud etyczny nazywa się po imieniu, bez owijania w bawełnę.”
Eksponując rolę dziennikarzy, wtórował mu w tym samym numerze Zbigniew Ringer: „Tak bardzo odeszliśmy od średnich norm światowych, zapatrzeni w wyniki piłkarzy, lekkoatletów, szermierzy i kogo tam jeszcze. Zapatrzeni w polityczny aspekt sportu, któremu podporządkowano w tym kraju w ostatnich latach tak wiele. (…) … nie chcemy konferencji, na których mówi się: „a teraz tylko do panów wiadomości, i o tym prosimy nie pisać…” Otóż nie, proszę panów działaczy i prezesów: będziemy pisać o wielu rzeczach i my chcemy decydować o tym co pisać, i jak pisać. My także mamy dość dyrygowania, a że obowiązuje nas zwykła ludzka uczciwość i zawodowa rzetelność, liczymy na zaufanie czytelników i przekonanie, że chodzi nam o dobro sportu i jego właściwe miejsce w kraju.”
***
Pożywki dziennikarzom dostarczały kolejne afery. 18.08 Jerzy Nagawiecki demaskował korupcję podczas drugoligowego meczu piłkarskiego (Małapanew Ozimek – Bałtyk Gdynia), a Jan Frandofert z Wojciechem Marchewczykiem po ujawnieniu pijackich praktyk arbitrów hokejowych wygrali z nimi przed sądem (11.09). W grudniu natomiast najgłośniejszy skandal związany z tzw. aferą na Okęciu z udziałem Józefa Młynarczyka, Zbigniewa Bońka, Władysława Żmudy i Stanisława Terleckiego relacjonował specjalnie dla „Tempa” naoczny świadek wydarzenia radiowiec Bogdan Chruścicki. Tak po prawdzie, aferę odkrył Jacek Gucwa, wówczas reporter Telewizji Polskiej. Ładnych parę lat później Jacek wzmocnił szeregi „Tempa”.
***
Z powodu wspomnianego incydentu na Okęciu redakcja odwołała coroczny plebiscyt „11 roku”. W świątecznym wydaniu (22.12) nie zabrakło jednak atrakcji. Rzecz jasna znalazły się wśród nich olimpijskie wspomnienia z Lake Placid i Moskwy, a także reportaż Józef Bratki o czterech latach w podróży na jachcie Zbigniewa Puchalskiego i niezwykła opowieść legendarnego Mieczysława Gracza, którą spisał Antoni Ślusarczyk. Z innym „wiślakiem”, Piotrem Skrobowskim, rozmawiał Jerzy Nagawiecki, a Ryszard Niemiec zbulwersowany piłkarską patologią napisał list otwarty do prezesa PZPN. A wszystko zostało doprawione „Szopką sportową” Bruno Miecugowa.
***
Nagrodę główną na swej „Czarnej liście” jej autor przyznał Widzewowi Łódź – „za unikalne metody deprawacji zawodników swej piłkarskiej drużyny, a szczególnie za utworzenie całej generacji pijących bramkarzy, specjalizujących się także w piractwie drogowym.”
Opr. Marek Latasiewicz