12 czerwca zmarł redaktor naczelny Jan Rotter. Na łamach żegnali go redakcyjni koledzy i przyjaciele: „Trudno nam było uwierzyć, że odszedł człowiek, który do końca swoich dni był uosobieniem żywotności, inwencji, niespożytej energii. Człowiek, z którym związani byliśmy przez tyle lat silnymi więzami redakcyjnego trudu. (…) Pełniąc przez bez mała 20 lat bynajmniej niełatwą funkcję redaktora naczelnego był nie tylko dbającym o redakcję i pracujących w niej ludzi szefem, ale także sprawdzającym się w życiu człowiekiem, wychodzącym zawsze naprzeciw troskom i problemom swoich współpracowników. Dla siebie, dla własnych spraw, a nawet własnego zdrowia, brakowało Mu nieraz czasu, znajdował go jednak zawsze, gdy chodziło o innych. (…) Odszedł od nas Naczelny, dziennikarz i publicysta dużego formatu, człowiek o wielkim sercu. Przełożony, a jednocześnie serdeczny przyjaciel. (…)”
Następcą Jana Rottera został Edward Gretschel.
O tym, w jakim czasie przyszło wydawać gazetę, świadczą zamieszczane – oczywiście z konieczności – teksty o kierowniczej roli jedynie „nieomylnej” partii także w rozwoju rodzimego sportu. Nie mogły więc umknąć wyeksponowane na czołówce m.in. relacja z lutowej wizyty w krakowskiej Wiśle przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego, tekst uchwały Biura Politycznego PZPR o nazwie „Podstawą sport masowy”, czy informacja o wyborze Kazimierza Barcikowskiego na I sekretarza Komitetu Krakowskiego partii. Pojawiło się też sprawozdanie z biegu sztafetowego z Krakowa do Poronina, zorganizowanego z okazji 60. rocznicy rewolucji październikowej. Ale jednocześnie udało się przemycić felieton Ryszarda Niemca obśmiewający dokument Polskiej Federacji Sportu „o prawidłowej organizacji klubu sportowego”…
***
Rok zaczął się od ujawnienia skandalu przemytniczego z udziałem polskich sportowców. Wyjeżdżając na zagraniczne zawody przemycali spirytus. W numerze z 6.01 Aleksander Cichowicz pryncypialnie napiętnował ich występek, domagając się wyciągnięcia konsekwencji. Wśród przyłapanych przez celników byli biathloniści, hokeiści Stoczniowca i ŁKS-u oraz kilku utytułowanych zapaśników.
***
10.01 - W specjalnej korespondencji Henryka Jana Nowaka z Toronto na łamy gazety trafiła NHL.
***
17.01 - 140. „święta wojna” pomiędzy Wisłą i Cracovią toczona o Herbową Tarczę Krakowa zakończyła się remisem 2-2. Bramki: Iwan i Kapka oraz Grzesiak i Macała. W zarządzonych przez sędziego Mieczysława Wójcika rzutach karnych górą byli wiślacy. Dodatkową atrakcją dla jednego z kibiców była wylosowana przez niego okolicznościowa akwarela prof. Wiktora Zina.
***
14.02 – Jan Frandofert ubolewał nad zanikiem przywiązania do barw klubowych, a Ryszard Niemiec (4.04) potępiał picie wódki na meczach piłkarskich.
***
18.04 - 50-lecie krakowskiej koszykówki uświetniły międzynarodowe turnieje. W rywalizacji kobiet zwyciężyła reprezentacja juniorek ZSRR, wśród mężczyzn triumfowała reprezentacja Polski, która sensacyjnie pokonała Kubę 105-76. Centralne uroczystości odbyły się w krakowskim ratuszu.
***
4.07 – Ryszard Niemiec alarmował o „cudach” na finiszu piłkarskich rozgrywek, a Tadeusz Toliński, wskazując na uchwałę centrali partyjnej konkludował: „Szczególne miejsce w kulturze fizycznej zajmuje sport kwalifikowany, tak w znaczeniu ideowo-wychowawczym, jak i propagandowo-widowiskowym.”
***
W lipcu Kraków gościł ponad 800 sportowców z 15 krajów, którzy rywalizowali w III Igrzyskach Polonijnych. „Tempo” zapewniło nie tylko fachową obsługę prasową i miejsce na łamach, ale także gościło w redakcji wielu znamienitych gości. Nie mogło wśród nich zabraknąć mieszkającej w USA legendarnej Stanisławy Walasiewicz, złotej medalistki olimpijskiej igrzysk w 1932 roku.
***
29.08 - Czy polscy sportowcy stosują niedozwolone środki dopingujące? – zastanawiał się Jan Frandofert. W konkluzji napisał: „Z całą stanowczością można stwierdzić, że nasze władze wydały temu zjawisku bezwzględną walkę. Inna sprawa, że trudno wziąć odpowiedzialność za każdego zawodnika lub stwierdzić, że żaden z nich nigdy nie sięgnął po jakąś pigułkę zawierającą środek dopingujący, choć ujawnienie takiego czynu byłoby z pewnością przykładnie ukarane.”
***
Równie zaskakujące stanowisko zajął Wojciech Tatarczuch (5.09), włączając się do debaty o szkodliwości uprawiania boksu: „(…) najszczęśliwszym chyba dla naszego sportu rozwiązaniem byłoby, aby – bodaj w odległej nawet jeszcze przyszłości – boks sam mógł umrzeć śmiercią naturalną.”
***
„Tempo” coraz śmielej delegowało swoich wysłanników na zagraniczne imprezy. Tadeusz Gordon relacjonował bokserskie mistrzostwa Europy z Halle, Tadeusz Toliński tradycyjnie już śledził czołowych rajdowców ścigających się w Bielefeld i Bergamo, a Jan Frandofert towarzyszył kolarzom podczas Wyścigu Pokoju. Kolumnę turystyczną wzbogacały natomiast korespondencje Wiesława Książka z wojaży po Turcji, Bułgarii, Austrii, Włoszech i San Marino, Jacka Stroki ze Szwecji, a Mariana Nowaka z Grecji.
***
Natomiast na trzy lata przed Igrzyskami Olimpijskimi w Moskwie na rekonesans po olimpijskich arenach udał się Wojciech Olszówka, który przesłał serię interesujących korespondencji. Tymczasem redakcja wraz Hutą im. Lenina zorganizowały konkurs pod znamiennym hasłem „60 lat sportu Kraju Rad”. Główna nagroda – wyjazd na igrzyska w Moskwie – zachęciła do udziału liczne grono fanów sportu. Na pierwszym etapie nadesłano do redakcji blisko 2,5 tys. odpowiedzi. Finałową galę prowadzili Krystyna Loska i Tomasz Hopfer. Najlepszym okazał się czytelnik z Krakowa.
***
14.11 – Ryszard Niemiec („Starty i falstarty”) obnażył dokonania na piłkarskich boiskach sędziego Alojzego Jarguza, rozpoczynając – jak się okazało – zakończony procesem sądowym konflikt z arbitrem.
***
Od grudnia nowym redaktorem naczelnym pisma został Edward Gretschel.
***
Trenerzy ligowych klubów wybrali najlepszego piłkarza roku. Został nim Grzegorz Lato, wyprzedzając Kazimierza Deynę i Władysława Żmudę.
***
„Starty i falstarty” wciąż wśród najpoczytniejszych pozycji w „Tempie”. Felietonista wielokrotnie pisał o zgubnej praktyce kupczenia piłkarzami, która – jak dowodzi historia – może doprowadzić do takiej sytuacji, że „grupa przedwojennych graczy podczas okupacji wyrzekła się nie tylko barw klubowych, ale i narodowych”. Autor wyśmiewał też dokument Polskiej Federacji Sportu „o prawidłowej organizacji klubu sportowego” oraz administracyjne regulacje dotyczące kiedy zawodnik może zmienić klub; apelował o godne upamiętnienie Feliksa Stamma; wskazywał winnych „niedziel cudów” na finiszu ligowych rozgrywek; z obrzydzeniem pisał o piciu wódki na stadionach. Rok zwieńczył „Czarnym Plebiscytem”, przyznając palmę pierwszeństwa ówczesnemu trenerowi Arki Gdynia Januszowi Pekowskiemu – „autorowi kołkologii, nauki o niweczeniu boiskowych rywali za pomocą metalowych ćwieków, wkręcanych do piłkarskiego obuwia”.
Opr. Marek Latasiewicz