Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Wiadomości
ROK 1978. Pod znakiem jubileuszy2026-04-12 09:20:00

Rok w „Tempie” upłynął pod znakiem jubileuszy. Uroczystości związane z upamiętnieniem 30-lecia pisma zaplanowano na październik, ale już drugie wydanie z 5 stycznia było zarazem numerem 2000. gazety. Pod winietą znalazły się fotografie członków krakowskiej rodziny pisma. Zespół ówczesnej redakcji tworzyli: Edward Gretschel (red. naczelny), Aleksander Cichowicz, Józef Bratko, Jerzy Lipowski, Marian Nowak, Jan Frandofert, Wiesław Książek, Tadeusz Toliński, Wojciech Olszówka, Jan Rogóż, Tadeusz Gordon, Wojciech Tatarczuch, Jacek Stroka, Jerzy Nagawiecki, Jerzy Rzeszuto, Józef Romaniuk, Elżbieta Kornaga (sekretariat), Tadeusz Kubarski (grafik), Maria Żukowska (korekta), Stanisława Banduła (goniec), Zygmunt Koper (kierowca redakcyjny). Na tableau zabrakło zdjęcia Andrzeja Godnego, który do redakcji trafił w 1976 roku. Natomiast w trakcie 1978 roku zespół wzmocnili Mieczysław Kasprzyk i Kazimierz Adamczyk… 

Warto odnotować, że historyczny wybór 16 października Karola Wojtyły papieżem, nie został odnotowany w gazecie...


***

Spośród zamieszczonych przy okazji jubileuszowego wydania czytelniczych opinii o „Tempie” warto przywołać dwie wypowiedzi. 

Dziennikarz Bohdan Tomaszewski: – Cenię „Tempo” za powagę i kulturę wypowiedzi w publikowanych dyskusjach. Widać u Was to piętno Krakowa, w jak najbardziej dodatnim sensie, chętnie też czytam ciekawe felietony. Mam uznanie dla Waszej rzetelności w podawaniu informacji.  

Piosenkarz Marek Grechuta: – Chętnie widziałbym więcej reportaży specjalnych wysłanników „Tempa” z mistrzostw Europy i świata. Pismu przydałaby się też większa objętość. Z zainteresowaniem czytałbym artykuły podejmujące tzw. sprawy trudne, jak np. profesjonalizm w sporcie itp.


***


W organizowanym przez „Tempo” pierwszym plebiscycie na najlepszego sportowca województwa nowosądeckiego w 1977 roku zwyciężył alpejczyk Jan Bachleda, który w głosowaniu czytelników wyprzedził zapaśnika Zbigniewa Krasowskiego i skoczka narciarskiego Stanisława Bobaka. Wśród głosujących wylosowano główną nagrodę – wycieczkę do ZSRR.


***


W rozegranym po raz 5. meczu o Herbową Tarczę Krakowa piłkarze Wisły pokonali 1-0 Cracovię. Zwycięskiego gola strzelił Jan Jałocha.


***


W lutym mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w Lahti, w których dwa medale – złoty i brązowy – zdobył  Józef Łuszczek, relacjonował gościnnie Zbigniew Ringer. 

Natomiast Kazimierz Górski w swej korespondencji z Aten (27.02) skomentował losowanie Mundialu w Argentynie. Typował finał Brazylii z RFN (w decydującym o mistrzostwie meczu grała Argentyna z Holandią), a Biało-Czerwoni mieli zająć 3. miejsce w półfinałowej grupie i tak w istocie było.


***


Mówisz i masz! Marek Grechuta chciałby więcej w „Tempie” relacji własnych wysłanników z największych imprez sportowych, więc je dostaje! W Belgradzie, podczas mistrzostw grupy B Jan Frandofert towarzyszył naszej reprezentacji, donosząc z satysfakcją, że powróciła ona do elity światowego hokeja. To działo się w drugiej połowie marca, a z końcem kwietnia słał sprawozdania z Pragi, gdzie po raz 15. „sborna” sięgnęła po tytuł najlepszej hokejowej drużyny na świecie. Ledwie mistrzostwa dobiegły końca, a ten sam wysłannik „Tempa” mknął już z Berlina za kolarskim peletonem XXXI Wyścigu Pokoju…

Wcześniej Jan Rogóż relacjonował z Pecs międzynarodowy turniej judoków o Puchar Hungarii. Natomiast we wrześniu obszerne relacje z odbywających się w Pradze lekkoatletycznych mistrzostw świata przesyłał Aleksander Cichowicz.


***


29.05 - Felietonem „Sportowe intermedia” zadebiutował na łamach Mieczysław Kasprzyk. W czwartkowych wydaniach pisał m.in. o alchemiku futbolu Jacku Gmochu, fenomenie Ireny Szewińskiej, żegnał zmarłego autora „Dysku olimpijskiego” Jana Parandowskiego.


***


Najważniejszą imprezą sportową roku był oczywiście mundial w Argentynie. Specjalne korespondencje przesyłał do „Tempa” Janusz Cieśliński, a redakcja w Krakowie zadbała o komentarze najbardziej kompetentnych fachowców – Kazimierza Górskiego i Ryszarda Kuleszy. Ponadto z Londynu komentarze przesyłał J.K. Barth. Od lipca w kolejnych wydaniach gazety swoimi wspomnieniami dzielił się Adam Nawałka. Warto też odnotować, że po inauguracyjnym meczu Polski z RFN (remis 0-0), na pierwszej stronie zamieszczono przesłaną naszym piłkarzom depeszę gratulacyjną od I sekretarza partii Edwarda Gierka.


***


Ryszard Niemiec rozpoczął szósty rok publikacji w „Tempie” felietonu „Starty i falstarty” od zakończenia głośnego sporu z Alojzym Jarguzem (26.06): „Obiecałem Alojzemu Jarguzowi napisać w tym miejscu, że nigdy nie myślałem i nie myślę o nim jako o arbitrze piłkarskim, który bierze pieniądze za stronniczość na boisku. Obiecałem i czynię to niniejszym, albowiem ci, którzy w ten sposób odczytali mój felieton z jesieni, należą do wtórnych analfabetów lub po prostu nie myślą. (…) Oskarżony zostałem o zniesławienie. Strona pozywająca zażądała przeprosin w trzech najpoczytniejszych pismach sportowych, na co się nie zgodziłem podczas rozprawy pojednawczej pierwszej, na którą A. J. nie przybył. Jego adwokat podczas kolejnego podejścia postulował, abym już tylko w Tempie” wydrukował dwukartkowy tekst przeprosinowy wysmażony w jego kancelarii. Veto z mojej strony było konsekwentne. Kiedy sprawa miała rozpocząć się na całego, ktoś bardzo rozsądny zaapelował do naszej wyobraźni, w których przecież znajdzie się skrawek miejsca dla kompromisu. I oto dosłownie i w przenośni wyciągnęliśmy dłonie do siebie. Oskarżający obiecał wycofać wszelkie pretensje, ja zobowiązałem się wydrukować to, co sądziłem i nadal sądzę o sposobie prowadzenia spotkań przez p. Jarguza (czynię to na wstępie). Umówiliśmy się nawet, że do końca czerwca mam czas na przemyślenie sprawy, a on po powrocie z Mundialu przestanie absorbować przeciążoną jurysdykcję państwową sprawą pośledniego w końcu autoramentu. (…) Jak z tego widać pierwsze starcie z p. Jarguzem zakończyło się niemal sielanką.”


***


17.07 - We współorganizowanym przez „Tempo” Maratonie Pływackim w Rożnowie triumfowali Barbara Orzeł i Grzegorz Biela.


***


28.09 – Kazimierz Adamczyk podjął się trudnego zadania, ukazując rolę sportu w resocjalizacji.


***


2.10 - „Tempo” informowało, że redakcja otrzymała Puchar Polskiego Związku Motorowego „za całokształt współpracy i popularyzacji sportu i turystyki motorowej”. A warto dodać, że członkowie redakcji sami odnosili sukcesy w rajdach dziennikarskich. W zakończonej właśnie w międzynarodowej obsadzie imprezie w Nowym Sączu w czołówce uplasowały się załogi „Tempa: Tadeusz Toliński – Andrzej Nytko oraz Wiesław Książek – Janusz Chmiel.


***


12.10 – rozkładówka poświęcona 30-leciu „Tempa”. Kulminacyjnym punktem jubileuszowych obchodów była organizowana przez UJ, Studium Filozoficzne przy AGH i krakowski AWF sesja naukowa pn. „Sport współczesny i jego odbicie na łamach prasy sportowej. Pokłosiem konferencji była rozpoczynająca szerszą debatę na łamach o roli sportu publikacja autorstwa Wojciecha Lipońskiego „Humanistyka i sport”.

Natomiast w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” członkowie zespołu tworzącego gazetę dyskutowali o nowych wyzwaniach i przyszłości pisma. Na jubileuszowym spotkaniu wśród zaproszonych gości znaleźli się przedstawiciele władz państwowych, wydawnictwa RSW, ogólnopolskich mediów sportowych, zaprzyjaźnionych redakcji oraz klubów sportowych. Był też selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Ryszard Kulesza. Dla najbardziej zasłużonych dziennikarzy „Tempa” nie zabrakło odznaczeń, a dla redakcji wielu ciepłych słów od oficjeli i listów gratulacyjnych, ale także pięknych życzeń od licznych czytelników. Jak się okazało, jednym z nich był Józef Prutkowski, bardzo popularny satyryk. W przesłanej pocztówce napisał: „Jeszcze jeden Jubileusz. Tym razem bez Jasia Rottera, aż wierzyć się nie chce… Wyobrażam sobie co On by znów wymyślił. Zaś „Tempo” płynie dalej (chociaż powinno szybciej) i gdyby nie odwieczno-przejściowe trudności z papierem (a raczej bez papieru) byłoby już dziś dziennikiem. (…) Grunt, że w „Tempie” pięknie rozwija się felieton i z młodych kaczek wyrastają tęgie byki; oby tylko nie zmieniły się w długie kobyły dziennikarskie, bo za długie nie odpowiadam. Pamiętajcie więc dziatki – krótko i rzeczowo. Na razie jest tak, że serce rośnie . Serce rośnie – chociaż nakład coś nie… ale to już nie Wasza wina (…). A propos: co się dzieje z Cracovią? Nie chcę cracać, ale chce się płakać. (…)”

Wśród redakcyjnych przyjaciół na spotkaniu „Pod Gruszką” nie mogło zabraknąć umilającego świętowanie zespołu „Andrusy”, który wystąpił w klubowych strojach… Cracovii i Wisły. Obszerna relacja z obchodów ukazała się 16 października.


***


Grono felietonistów powiększyło się w listopadzie o Józefa Lipca, a jego filozoficzne spojrzenie na problemy współczesnego sportu w ukazującej się w czwartkowych wydaniach „Trybunie honorowej” od razu zyskało wielu entuzjastów i... polemistów. Jednym z pierwszych był Kazimierz Adamczyk, odmiennie podchodzący do sprawy kaperownictwa w klubach sportowych.  

Godnymi uwagi był też cykl tekstów Olgierda Jędrzejczyka o związkach sportu i sztuki, a także artykuły Ryszarda Wasztyla o historii rodzimej kultury fizycznej. Ostatnie strony poniedziałkowej gazety, ukazujące się pod winietą „Tempo Krakowa”, stanowiły ukłon w stronę lokalnych czytelników. Autorem felietonów „Wokół Krakowskiego Rynku” był Aleksander Cichowicz.


***


Kierownictwo redakcji dbało o poprawność polityczną pisma. Rekordy, medale, mistrzostwo nie mogły umknąć sprawozdawcom, ale by nie zabrakło przydziałowego papieru na kolejne wydania, nie należało przegapić relacji z konferencji KC PZPR, czynu partyjnego czy informacji o Pierwszym Lotniku PRL.


***


Świadectwem tamtego okresu były też zamieszczane podobne ogłoszenia: „KS Hutnik Kraków zatrudni absolwenta Akademii Wychowania Fizycznego, posiadającego uprawnienia trenera klasy mistrzowskiej lub I, na stanowisko kierownika wyszkolenia klubu”… Sztucznej inteligencji jeszcze nie wykorzystywano.


***


Systematycznie poszerzany serwis informacyjny w poniedziałkowych wydaniach dopełniała lektura „Startów i falstartów”. Ryszard Niemiec obalał w nich racjonalność pomysłu połączenia Cracovii z Hutnikiem, krytykował sposób finansowania sportu przez zakłady pracy, zastanawiał się nad przyszłością kobiecego futbolu, demaskował transferowe przekręty w polskich klubach, pisał o dyscyplinarnych przypadkach Andrzeja Szarmacha w Mielcu oraz o „emigrancie” Deynie, zastanawiał się wreszcie nad celowością w dobie koniecznych oszczędności instalowania sztucznego oświetlenia na stadionach. To właśnie Kazimierz Deyna na zamykającej rok autorskiej czarnej liście sportowych antybohaterów felietonisty zajął niechlubne pierwsze miejsce. Kapitan Legii solennie deklarował przywiązanie do końca swej kariery do barw warszawskiego klubu, tymczasem po Mundialu w Argentynie wyemigrował do Anglii. Za nim na podium w tym szeroko cytowanym rankingu znalazły się zarządy Stali Mielec i ŁKS-u.


***


Tradycyjnie w świątecznym wydaniu mijający rok podsumował z przymrużeniem oka sportowymi jasełkami Bruno Miecugow. A wśród wzbogaconej lektury wybijał się reportaż Józefa Bratki o Stanisławie Marusarzu…


Opr. Marek Latasiewicz





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty