Flashscore kontynuuje swoją ekskluzywną serię „Big Pete”, współprodukowaną z CANAL+ i prowadzoną przez jednego z najbardziej utytułowanych bramkarzy w historii piłki nożnej. Petr Cech, czterokrotny mistrz Anglii i zwycięzca Ligi Mistrzów, spotyka się z doświadczonym Łukaszem Fabiańskim, by porozmawiać o mentalnej stronie rywalizacji na najwyższym poziomie.
www.flashscore.pl
Łukasz Fabiański wraca do początków w Premier League, trudnej rywalizacji w Arsenalu oraz do tego, dlaczego pierwszego razu na Wembley nie wspomina najlepiej. Opowiada także o triumfie w europejskim pucharze, który uznaje za jeden z najważniejszych momentów swojej kariery.

Łukasz Fabiański i Petr Cech. Fot. flashscore.pl
Łukasz Fabiański opowiada o swoim transferze do Arsenalu i dużej konkurencji w drużynie. Mimo niewątpliwego talentu, przeskok z polskiej ligi do klubu o tej klasie okazał się dużym wyzwaniem psychologicznym. "Był tam Manuel Almunia, Jens Lehmann, potem dołączyłem ja, a później także Wojciech Szczęsny. To nie była łatwa sytuacja. Szczerze mówiąc, uważam, że wtedy nie byłem jeszcze gotowy na tę pozycję. Nie tylko piłkarsko, ale przede wszystkim mentalnie. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że Arsenal mnie chce, pomyślałem: „Co tu się dzieje? Poziom - szybkość, siła - wszystko było zupełnie inne. W klubie takim jak Arsenal zasada była prosta: grasz dobrze albo wypadasz ze składu.
Sytuacja dodatkowo się zmieniła, gdy do zespołu dołączył inny reprezentant Polski, Wojciech Szczęsny. Fabiański przedstawia unikalną perspektywę na ich rywalizację i to, co wyróżniało młodszego kolegę: „Jego talent był niesamowity, ale miał coś, czego ja jeszcze wtedy nie miałem: pewność siebie” – tłumaczy Fabiański. „Może nawet odrobinę arogancji, w pozytywnym sensie. Mimo że był ode mnie o pięć lat młodszy, miał tę mentalność i myślę, że to dawało mu przewagę. Od pierwszego momentu było jasne, że zostanie topowym bramkarzem" – wspomina Fabiański.
Polski bramkarz odniósł się także do finału Ligi Konferencji 2023 w Pradze. "Nikt by się nie spodziewał, że West Ham sięgnie po europejskie trofeum. Może puchar krajowy, udana przygoda w FA Cup, ale nie zwycięstwo w Europie. Finał w Pradze był dla mnie wyjątkowy, bo na stadionie miałem około 30 członków rodziny. Po meczu wszyscy świętowaliśmy na murawie i w hotelu. To był niezapomniany moment".
Link do wywiadu