Janusz Kołodziej 24 kwietnia wystąpi w Grand Prix na torze w Lesznie, jako zawodnik z "dziką kartą". Żużlowiec nominowany przez gospodarzy stanie do walki z najlepszymi na świecie. To dla niego szansa pokazania się w zawodach najwyższej rangi.
- Zimą postanowiłem zmienić klub i przenieść się z Tarnowa do Leszna głównie po to, by coś ruszyło do przodu w mojej karierze. Potrzebuję takiej zmiany, by znów poczuć chęć ze ścigania się na torze. Liczyłem na to, że pomoże mi to przebić się na międzynarodowe areny i to jest pierwszy krok - mówi Janusz Kołodziej.
Polski zawodnik po raz pierwszy w swej karierze zmienił barwy klubowe. Z Tarnowa przeniósł się do Leszna, gdzie od kilku lat rozgrywane są zarówno zawody cyklu Grand Prix, jak i Drużynowy Puchar Świata. W 2010 roku właśnie w Lesznie zainaugurowane zostanie walka o tytuł indywidualnego mistrza świata. 24 kwietnia najlepsi na świecie na torze stadionu im. Alfreda Smoczyka walczyć będą o pierwsze punkty do klasyfikacji generalnej.
Janusz Kołodziej został nominowany przez gospodarzy, jako reprezentant Polski. Dla żużlowca właśnie taka szansa była jednym z argumentów, aby występować w barwach Unii. Kołodziej chce wreszcie zaistnieć w imprezach najwyższej rangi. Jego forma z początku rozgrywek pokazała, że stać go na wiele. Niestety pierwsza potyczka w Speedway Ekstralidze - wyjazd do Gorzowa - zweryfikowała pozytywne prognozy. Zdobycz 6 punktów w pięciu startach to wynik poniżej oczekiwań.
- Nie udał mi się mecz w Gorzowie. W decydującym momencie zawiodłem. Nie można jednak się tym załamywać i trzeba myśleć już o kolejnych potyczkach - uważa Janusz Kołodziej.
Turniej Grand Prix rozegrany zostanie za dwa tygodnie. Wcześniej w Speedway Ekstralidze odbędą się jeszcze dwie kolejki. Zawodnik Unii Leszno będzie miał zatem możliwość rehabilitacji.
ASInfo