Polki po dramatycznym spotkaniu pokonały Koreę Południową i zachowały szanse na awans do półfinałów. - Ciężko uwierzyć, że wygraliśmy - przyznawał trener Jerzy Matlak, który miał swoją bohaterkę dnia.
Polskie siatkarki w tym meczu zdobyły zaledwie o punkt więcej od swoich rywalek (101-100), były jednak w statystykach lepsze od Koreanek (zwłaszcza w ataku było 63-53 dla Polek). Biało-czerwone popełniły bardzo dużo błędów własnych, oddając Azjatkom aż 30 piłek, przy zaledwie 16 pomyłkach Koreanek.
- Ciężko uwierzyć, że wygraliśmy - przyznawał trener Jerzy Matlak. - Nie wiem jak to się stało, skoro popełniliśmy aż 30 błędów własnych, przy 16 przeciwnika. Przyczyną naszego zwycięstwa była chyba wiara i determinacja zawodniczek.
Mecz można było nazwać pojedynkiem atakujących - z polskiej strony Małgorzata Glinka, a po stronie Koreanek Kim Yeon-Koung, zdobywczyni 27 punktów. O ile w statystyce bloku był remis po 12, o tyle w asach serwisowych zdecydowanie przeważały Polki (10-5).
Po meczu mówili:
Jerzy Matlak, trener reprezentacji Polski:
- Dziś mieliśmy dwóch przeciwników - Koreanki i nas samych. Zmagaliśmy się z własnymi problemami. Ciężko jest uwierzyć, że wygraliśmy i nie wiem jak to się stało, skoro popełniliśmy aż 30 błędów własnych, przy 16 przeciwnika. Przyczyną naszego zwycięstwa była chyba wiara i determinacja zawodniczek.
Małgorzata Glinka, atakująca reprezentacji Polski:
- To był trudny mecz, zwłaszcza że rozpoczęłyśmy go fatalnie. Ale potem zaczęła się nam gra układać i zaczęłyśmy wierzyć, że można odwrócić przebieg tego spotkania na naszą korzyść. Dziś faktycznie stoczyłam bitwę z Kim. To był pojedynek cios za cios, ale i tak najważniejszy był ten punkt, który dał nam zwycięstwo.
Park Sam-Ryong, trener reprezentacji Korei:
- To był bardzo bardzo wyrównany mecz. Ale go przegraliśmy, więc to trudne. Myślę, że przegraliśmy głównie przez nasze błędy w zagrywce i przyjęciu.
Kim Yeon-Koung, atakująca reprezentacji Korei:
- To było trudne, wyrównane spotkanie. Musimy jednak zapomnieć o tym meczu jak najszybciej i przygotowywać się do kolejnego. Ten pojedynek z Małgorzatą był bardzo trudny pod względem psychicznym. Po każdej zdobytej przeze mnie piłce ona odpowiadała tym samym, tak więc jestem pełna podziwu dla tej zawodniczki.
ST/pzps.pl