Nie udał się polskim siatkarkom pierwszy mecz na mistrzostwach świata w Tokio. Biało-czerwone prowadziły z Japonkami 2-0, ale uległy 2-3.
Polska - Japonia 2-3 (28-26, 25-21, 20-25, 23-25, 12-15)
POLSKA: Bednarek-Kasza, Glinka-Mogentale, Werblińska, Sadurek, Gajgał, Kaczor, Zenik (libero), Kosek, Jagieło.
JAPONIA: Takeshita, Inoue, Yamamoto, Yamaguchi, Kimura, Ebate, Sano (libero), Nakamuchi, Kurikara, Sakoda, Ino.
I set toczył się długo pod dyktando Japonek, które prowadziły 3-0, 8-5, 12-7, 16-10 i 17-11. Gdy nie zanosiło się na szczęśliwy dla biało-czerwonych koniec tej partii, nastąpiła nagła odmiana. Trzy kolejne punkty zdobyła Anna Werblińska (wcześniej Barańska), później Katarzyna Gajgał i dwukrotnie znowu Werblińska. W ciągu paru minut Polki wyrównały na 17-17! Dopiero od tego momentu zaczęły się wielkie emocje. Było 17-18, 18-19, 20-19 (po ataku Kosek), 20-21, 23-21 (znów Kosek), 23-24 (Kosek dwa razy zablokowana), 25-24, 26-25, 27-26. Na finiszu pomogły nam Japonki atakując w aut. Wygraliśmy przegranego seta.
W drugiej partii biało-czerwone zaczęły bardzo dobrze. Po asie serwisowym Glinki było 4-1, po ataku Kaczor 7-4, po trzech atakach Glinki 11-7, po bloku Kaczor 14-8, a po dwóch kolejnych błędach Japonek najwyższa przewaga: 19-11. Rywalki trochę podgoniły w końcówce, ale nie zbliżyły się na mniej niż 3 punkty. Po potężnym zbiciu Gajgał 25-21 i w setach 2-0 dla podopiecznych trenera Jerzego Matlaka.
W III partii żaden z zespołów nie uzyskał początkowo przewagi większej niż punkt. Polki uciekły dopiero na 11-9 i na 14-11. Później znów gra się wyrównała, prowadziliśmy jeszcze 19-18, ale końcówka była całkowicie jednostronna. Od stanu 20-20 pięć punktów z rzędu uzyskały Japonki.
W IV secie lekką przewagę miały rywalki. Nasza drużyna przejęła inicjatywę po drugiej przerwie technicznej. Przy stanie 22-19 wydawało się, że już nie oddamy tego seta i meczu. A jednak oddaliśmy. Błyskawicznie zrobiło się 22-22, a wkrótce 23-25 po autowym ataku Kosek.
W tie-breaku oba zespoły szły punkt za punkt. Tak było do stanu 12-12. Ostatnie trzy piłki wygrały, niestety, Japonki...
- Mieliśmy zwycięstwo w kieszeni i sami je sprezentowaliśmy Japonkom, które grały znakomicie, bardzo zdeterminowane, ale mieliśmy 2-0 i 22-19 w czwartym secie i trzeba to było wykorzystać, żeby teraz nie być w takim humorze w jakim jestem. Szkoda, bo to bezpośrednio stracony mecz z takim przeciwnikiem, który w ogólnym rozrachunku się będzie liczył - żałował trener Polek Jerzy Matlak.
Aleksandra Jagieło, kapitan zespołu przyznawała: - Przegrywałyśmy wygrany mecz. Prowadziłyśmy przecież 2-0 w setach i 22-19 w czwartym, porażka strasznie boli, ale trzeba się pozbierać i grać dalej. To był dopiero pierwszy mecz.
Inne mecze grupy A: Serbia - Kostaryka 3-0, Peru - Algieria 3-0.
rst
Aktualizacja 17:21