Facebook
kontakt
logo
Strona główna > Siatkówka > Reprezentacja
MŚ: Czy głodny Polak połknie Brazylię?2010-09-30 16:52:00

Dziś w Anconie rozpocznie się druga faza mistrzostw świata siatkarzy. Na fanów siatkówki od razu czeka wielka gratka - mistrz świata - Brazylia spotyka się z wicemistrzem - Polską (g. 21). Stawkę rywali w tej grupie, nazwanej nie bez podstaw grupą śmierci, uzupełnia jeszcze brązowy medalista MŚ - Bułgaria .- Jesteśmy tu po to, żeby pokonać zarówno Brazylię, jak i Bułgarię. Nie liczymy na żadne układy, po prostu musimy zagrać swoją najlepszą siatkówkę - mówi trener Polaków Daniel Castellani.


Tak mocny skład grupy powoduje, że każdy musi wygrać oba mecze, by być pewnym awansu do trzeciej fazy MŚ. To zastrzeżenie tym bardziej dotyczy Polaków, że jako pierwsi - jutro po meczu z Bułgarią, zakończą rywalizację w grupie i będą czekać na sobotni mecz Brazylia - Bułgaria. Aby nie być zdanym na innych, powinni zwyciężać.

 

- Brazylia jest zawsze Brazylią, to nadal zespół uważany za najlepszy. Mieliśmy okazję grać z nią w spotkaniach towarzyskich. Może to działać jedynie na naszą korzyść. Poznaliśmy ich rytm, prezentują ogromną jakość gry. Kiedy gra się z jedną drużyną kilka spotkań w niedługim odstępie czasu, dostrzega się rzeczy, których nie sposób dostrzec podczas jednego meczu w długim odstępie czasu. Takie konfrontacje wzmacniają zespół, nie tylko technicznie, ale też mentalnie, ale to działa też w drugą stronę, także Brazylijczycy poznają nasze słabe strony- mówi trener Polaków Daniel Castellani.
- Jesteśmy tu po to, żeby pokonać zarówno Brazylię, jak i Bułgarię. Nie liczymy na żadne układy, po prostu musimy zagrać swoją najlepszą siatkówkę. Konsekwentnie wygraliśmy pierwszą fazę, nie przerazili nas rywale w dalszej fazie, dlatego z podniesionymi czołami wyjdziemy na boisko i będziemy grać. Nie tracimy wiary, wręcz jesteśmy pewni tego, że awansujemy dalej. Mamy dobry zespół, wszyscy zawodnicy są w dobrej dyspozycji, atmosfera panuje dobra, jesteśmy szczęśliwi, że póki co wszystko się układa jak trzeba. Będziemy się starali opracować odpowiednią taktykę na najbliższe mecze i wyjść z uśmiechem na ustach i grać swoje - mówi Castellani i wyklucza zły scenariusz - powrotu już w niedzielę do Polski: - Istnieje takie zagrożenie, ale nie przyjmuję takiej wersji do wiadomości.

 

Polacy narzekają na organizację imprezy, która nawet w tak siatkarskim kraju jak Włochy, nie wzbudza większego zainteresowania. - Te mistrzostwa są fatalnie zorganizowane, od początku do końca. Uważam to za jeden wielki skandal, nie wiem, kto się na to w ogóle zgodził.  Począwszy od losowania, poprzez dziwne zasady, a kończąc na organizacji, dojazdy, hotel, jedzenie - wylicza polski środkowy Marcin Możdżonek. -   Czujemy się jakbyśmy brali udział w mistrzostwach podwórka, a nie mistrzostwach świata. Warunki mamy fatalne, za krótkie łóżka, chodzimy głodni, a wożą nas autobusami dla żandarmerii z lat osiemdziesiątych.  Nie wiem, jak coś takiego w ogóle mogło przejść w takim kraju jak Włochy. Jak można być tak porozrzucanym po całym kraju i przemieszczać się autobusem sześć  godzin, gdzie prawie każde miasto ma lotnisko.  Z tego względu nie da się odczuć żadnej atmosfery, tak ważnej imprezy, jaką są mistrzostwa świata - mówi Możdżonek i dodaje: - Dużo o tym rozmawialiśmy zarówno z trenerem, jak i ze sobą. Ponarzekaliśmy sobie, trochę nam ulżyło i obiecaliśmy sobie, że zostawimy to za sobą i nie będziemy do tego wracać. W  końcu nie mamy na to żadnego wpływu. Mamy teraz dwa mecze do zagrania, najważniejsze na tym turnieju, na nich się koncentrujemy, zamierzamy je wygrać i awansować dalej.

Polacy muszą wygrać oba mecze, żeby nie być zdanym na innych, bo jako pierwsi - jutro po meczu z Brazylią, zakończą rywalizację w drugiej grupie MŚ i czekać będą na sobotni mecz Brazylia - Bułgaria.


ST/pzps.pl/Katarzyna Gotowiec


castellani.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone ^
Web design by Raszty