Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Wiadomości
„TEMPO”, wspomnienia. Andrzej Skowroński: Medytacje na okoliczność2026-07-19 11:08:00

(17.04.1998) Kiedy jako dziesięciolatek kupowałem „Piłkarza” za wyciągnięte od mamy 20 groszy, ani przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś będę w tej redakcji pracował. Zawód dziennikarza wydawał mi się zresztą wówczas tak wysoko postawiony w hierarchii prestiżu, że dla zwykłego śmiertelnika nieosiągalny. Powód zaś sięgnięcia po sportową gazetę był prozaiczny: nie mogłem przecież okazać się w szkole głąbem, który nie zna opinii prasy o właśnie odbytych derbach Krakowa, które w minionym tygodniu były podstawowym tematem klasowych rozmów.


Byłem zresztą już wówczas kibicem piłkarskim, namiętnie uczęszczającym na mecze, choć z braku funduszów na bilety trzeba było uciekać się do rozmaitych sposobów. Często np. do życzliwości przygodnie zaczepionych panów, którzy wprowadzali na swój bilet kibica małolata w charakterze syna. Ale czasem, w mniej sprzyjających okolicznościach, trzeba było wdrapać się na drzewo w Parku Jordana, skąd widoczne było całe boisko Wisły.


Mijały lata, ale nie namiętność do sportu. „Piłkarz”, później Głos Sportowca”, wreszcie „Tempo” były mi z tego względu stałą lekturą. Nadal jednak nic nie wskazywało na to, że kiedyś będzie to miejsce mojej pracy. Po ukończeniu socjologii zająłem się bowiem zawodowo badaniem czytelnictwa prasy w Ośrodku Badań Prasoznawczych. Natura, rzecz jasna, ciągnęło wilka do lasu, wobec czego ze szczególną pasją wziąłem się do badania prasy sportowej. Jan Rotter, ówczesny naczelny „Tempa, który właśnie organizował jubileusz 25-lecia gazety – dowiedziawszy się z „Zeszytów Prasoznawczych” o istnieniu takich badań i ich autora – poprosił mnie o napisanie tekstu do numeru jubileuszowego oraz wydawnictwa okolicznościowego. Stało się – i tym sposobem po raz pierwszy wystąpiłem w drużynie „Tempa”. Był rok 1973.


Musiało minąć jednak 12 lat, bym znalazł się w podstawowym składzie. Także i tym razem za przyczyną mej prasoznawczej profesji. Oto szefujący nie tylko „Tempu”, lecz i Klubowi Dziennikarzy Sportowych Ryszard Niemiec zaprosił mnie na okresową konferencję tego klubu do wygłoszenia referaciku, opartego na rezultatach analizy zawartości, który traktować miał o obiektywizmie kolumn sportowych prasy codziennej na przykładzie łódzkiego „Głosu Robotniczego”, „Trybuny Opolskiej” oraz „Gazety Krakowskiej”. Materiał został opublikowany w „Zeszytach Prasoznawczych”, a ponieważ zawierał nieliche akcenty krytyczne – Janek Frandofert zasłaniając krytykowanego kolegę, ostro mnie zaatakował na łamach „Dziennika Polskiego”. Ponieważ w „Dzienniku”, wbrew prawu prasowemu, odmówiono mi prawa repliki – została wydrukowana w „Tempie”. Zdaje się właśnie ta publikacja sprawiła, że Ryszard Niemiec zaczął patrzeć na mnie jak na potencjalnego dziennikarza sportowego. Jakoż – w kilkanaście miesięcy później byłem już etatowym żurnalistą „Tempa. Rzecz w sumie zakończyła się dla mnie pełnym happy endem, bo także z Jankiem Frandofertem po pewnym czasie uzgodniliśmy poglądy i dziś pozostajemy w całkowitej zgodzie, a nawet przyjaźni. Z dużym sentymentem patrzę dziś na tę moją drogę do „Tempa”, a i później – mój szlak już w samej redakcji.


Staram się wyciągać wnioski z doświadczeń mych poprzedników, którzy tak wiele dobrego wnieśli w kształt i zawartość gazety. A najważniejsze, że byli w stanie obronić samoistny byt „Tempa” przed nieustannie ponawianymi zakusami likwidacyjnymi ze strony konkurencji na rynku prasy sportowej.


Sukcesów, jakie były udziałem naszych poprzedników – gorąco życzę w roku jubileuszowym całemu zespołowi redakcyjnemu i sobie na ostatku.


ANDRZEJ SKOWROŃSKI

17 kwietnia 1998


miettaskowronskiaaa.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty