W 33. kolejce piłkarskiej ekstraklasy Cracovia pokonała Bruk-Bet Termalikę Nieciecza 4-2. Losy meczu odwrócił Krzysztof Piątek, który w końcówce w ciągu 12 minut strzelił trzy gole.
29 kwietnia: Cracovia - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 4-2 (1-2)
0-1 Samuel Stefanik 6 (karny)
1-1 Nicolai Brock-Madsen 16
1-2 Rafał Grzelak 30 (wolny)
2-2 Krzysztof Piątek 82 (karny)
3-2 Krzysztof Piątek 87 (karny)
4-2 Krzysztof Piątek 90+3
Sędziował Mariusz Złotek (Gorzyce). Żółte kartki: Dytyatev, Dimun, Ferraresso - Kupczak, Szeliga (4żk), Grzelak, Putivtsev. Czerwona kartka: Gergel (BBT, 90+2). Widzów 2263.
CRACOVIA: Wilk - Ferraresso, Helik, Dytyatev, Siplak - Dimun (74 Pik), Covilo - Wdowiak (60 Rakels), Hernandez, Culina (60 Piątek) - Brock-Madsen.
BBT: Trela - Szeliga, Toivio, Putivtsev, Grzelak - Kupczak, Jovanovic - Pawłowski (67 Guba), Stefanik (70 Purece), Gergel (83 Śpiączka) - Gutkovskis.
Zaraz na początku szansę miała Cracovia. Bliski powodzenia był Helik, ale jego "główkę" obronił Trela. W 6. minucie było 0-1. Helik sfaulował Gutkovskisa, a karnego pewnie wykonał Stefanik. 10 minut później Pasy wyrównały. Zza szesnastki uderzył Culina, a skuteczną dobitką popisał się Brock-Madsen.
Po półgodzinie "Słonie znów prowadziły. Grzelak popisał się kapitalnym strzałem z wolnego ponad murem, trafiając w lewy, górny róg bramki. Tuż przed przerwą krakowianie mogli ponownie wyrównać, ale Dimun minimalnie chybił. Podobnie jak w 52. minucie Hernandez.
Niecieczanie mieli okazję do podwyższenia prowadzenia w 58. minucie, gdy po strzale Gergela z wolnego piłka odbiła się od nogi zawodnika stojącego w murze i trafiła w słupek.
Dla odmiany, w 64. minucie, kolejną szansę mieli krakowianie. Z bliska główkował Covilo, lecz golkiper gości popisał się refleksem. W odpowiedzi, w 72. minucie Guba uderzył po wrzutce z kornera, jednak zbyt lekko, by zaskoczyć Wilka.
Wydawało się, że goście utrzymają bardzo korzystny dla nich wynik, bezcenny w walce o pozostanie w ekstraklasie, zwłaszcza że Cracovia nie grała dobrze.
Losy meczu odmienił Krzysztof Piątek, który w końcówce zanotował hat-trick. Najpierw wykorzystał jedenastkę podyktowaną za faul Toivio na Dytyatewie, następnie kolejnego karnego, tym razem za "rękę" Grzelaka (przy próbie zablokowania dośrodkowania Pika). A już w doliczonym czasie strzałem z ok. 10 m, po akcji wypracowanej przez Pika.
Statystycznie spotkanie było wyrównane: 15:15 w strzałach, 7:4 w celnych, 48:52% w posiadaniu piłki.
st