W 31. kolejce piłkarskiej ekstraklasy Sandecja przegrała we Wrocławiu ze Śląskiem 0-1, tracąc bramkę już w 40. sekundzie. To już 22. z rzędu mecz sądeczan bez zwycięstwa (11 remisów i 11 porażek).
Śląsk Wrocław - Sandecja Nowy Sącz 1-0 (1-0)
1-0 Mateusz Cholewiak 1
Sędziował Piotr Lasyk (Bytom). Żółte kartki: Riera (2), Kosecki - Krachunov, Małkowski, Baran (na ławce). Czerwona kartka: Riera (71, druga żółta). Widzów 6245.
ŚLĄSK: Słowik - Dankowski, Celeban, Tarasovs, Cholewiak - Pich (88 Srnic), Augusto, Chrapek (69 Vacek), Kosecki (90+2 Piech) - Riera - Robak.
SANDECJA: Gliwa - Szufryn, Krachunov (75 Małkowski), Benga - Bartosz, Kasprzak, Mraz (46 Brzyski) - Sovsic, Ksionz - Trochim (67 Cetnarski) - Kolev.
Losy spotkania zostały przesądzone już w... 40. sekundzie. Piłkę stracił Sovsic, przejęli ją gospodarze i po zespołowej akcji gola z ok. 25 m zdobył obrońca Cholewiak, posyłając "bombę" do siatki przy lewym słupku.
W I połowie goście mieli dwie okazje do wyrównania. W 13. minucie futbolówkę uderzoną przez Ksionza Słowik wybił spod poprzeczki na rzut rożny, a w 21. minucie - po świetnym prostopadłym podaniu Trochima - w sytuacji sam na sam Sovsic trafił w słupek.
Po przerwie brakowało sytuacji bramkowych. W 69. minucie gospodarze reklamowali karnego, ale VAR nie potwierdził faulu Bengi na Chrapku.
Od 71. minuty sądeczanie grali z przewagą jednego zawodnika, gdyż czerwoną kartkę (za dwie żółte) zobaczył Riera. W proteście naruszył nietykalność sędziego, czeka go zapewne wyższa kara.
Sandecja w końcówce przeważała, lecz nie potrafiła wypracować sytuacji, która dałaby jej choćby remis.
Statystycznie nieco lepiej prezentował się Śląsk: 11:9 w strzałach, 5:2 w celnych, 52:48% w posiadaniu piłki.
Sądeczanie po tej porażce mają coraz mniejsze szanse na pozostanie w ekstraklasie.
st