Wisła zremisowała w Poznaniu z Lechem 0-0. Gospodarzom taki wynik wystarczył, by świętować mistrzostwo Polski. Krakowianie zajęli ostatecznie szóste miejsce.
37. kolejka ekstraklasy: Lech Poznań - Wisła Kraków 0-0
Sędziował Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: Arajuuri - Guzmics, Burliga. Widzów 41 556.
LECH: Gostomski - Kędziora, Arajuuri (50 Kadar), Kamiński, Douglas - Trałka, Linetty - Kownacki (79 Formella), Hamalainen (88 Jevtic), Pawłowski - Sadajew.
WISŁA: Buchalik - Jovic, Głowacki, Guzmics, Burliga - Stjepanovic (73 Garguła), Jankowski - Boguski (65 Barrientos), Stilic (86 Stępiński), Guerrier - Brożek.
Lech od początku pilnował co najmniej remisu, który gwarantował mu tytuł. Jednocześnie starał się o gola, co byłoby postawieniem pieczęci.
W 15. minucie Sadajew wrzucił piłkę z lewego skrzydła, interweniował na 3. metrze Głowacki, omal nie notując samobójczego trafienia. Trzy minuty później strzelał Pawłowski, po rykoszecie od... Głowackiego futbolówka trafiła w boczną siatkę.
Wiślacy mieli doskonałą szansę w 45+4. minucie. W świetnej sytuacji znalazł się Brożek, ale oddanie strzału w ostatnim momencie uniemożliwił mu Kędziora.
Sześć minut po przerwie Brożek znów mógł zdobyć gola, uderzył z lewej strony pola karnego, lecz piłka po rękach Gostomskiego wyszła na rzut rożny.
Lech miał najlepszą okazję w 60. minucie, nie wykorzystał jej Kownacki, który z 7 m strzelił obok Buchalika i obok prawego słupka...
Później drużyna z Poznania dążyła bezskutecznie do zdobycia bramki, a w końcówce momentami broniła się, by jej nie utracić. W 90+5. minucie długie podanie dotarło do Burligi, który jednak nie wykorzystał szansy.
W sumie, sprawiedliwości stało się zadość. Lech miał - wg NC+ - przewagę w strzałach (15:4, 4:1 w celnych) i w posiadaniu piłki (53:47%).
st