Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Wiadomości
ROK 1988. Czterdzieści lat jak jeden dzień…2026-04-21 13:14:00

9 marca minęło 40 lat od wydania pierwszego numeru „Piłkarza”, protoplasty „Tempa”. Jubileuszowe obchody rozłożono na cały rok, wieńcząc je uroczystą galą w listopadzie. W podsumowaniu napisano: „Świętowaliśmy urodziny na boiskach i stadionach organizując lekkoatletyczny Memoriał Walasiewiczówny, piłkarski Turniej Polonii, piłkarski turniej dla dzieci na 40 boiskach na Błoniach. A najgłośniej w Rzeszowie i Tarnowie za sprawą żużlowców, którzy ścigali się pod naszymi auspicjami. (…) Na koniec sprosiliśmy do Klubu Dziennikarzy przyjaciół pisma, by podziękować im za życzliwość, a zwłaszcza za poparcie w tych trudnych chwilach, gdy nad gazetą pojawiło się widmo likwidacji.”

To był wyjątkowy rok nie tylko ze względu na jubileusz gazety. Dziennikarze „Tempa” obsługiwali zimowe igrzyska olimpijskie w Calgary i letnie w Seulu. To także piłkarskie mistrzostwa Europy w RFN. Zwłaszcza błyskotliwe relacje Ryszarda Kołtuna z olimpijskich aren w Korei Płd. były przykładem rzetelnej i fachowej pracy dziennikarskiej. Jej tajniki oraz kulisy olimpijskiej rywalizacji odsłaniały „Notatki seulskie”, publikowane jeszcze w kilkunastu numerach po igrzyskach.

W marcu pożegnaliśmy zmarłego red. Tadeusza Tolińskiego, a we wrześniu odszedł do wieczności red. Antoni Targosz. Natomiast Marek Bartosik dołączył do grona laureatów „Złotego Pióra”, wyróżniony trzecim miejscem i Nagrodą Młodych im. Wiesława Kaczmarka. W jego pracach jury podkreśliło „oryginalność tematyki i odwagę w podejmowaniu tematów trudnych”. 

Średni nakład pisma przekroczył 85 tys. egzemplarzy, a wydania poniedziałkowego 140 tysięcy…

   

***


Redakcja rozpoczęła rok od szukania odpowiedzi na nurtujący nieustannie problem „dokąd toczy się piłka?” (11.01) Tym razem na debatę zaprosił do Dębicy ówczesny wiceminister Rolnictwa, Leśnictwa i Gospodarki Żywnościowej Edward Brzostowski. Zaproszenie przyjął m.in. Kazimierz Górski.


***


18.01 – W 160. „świętej wojnie” górą Cracovia, która pokonała Wisłę 2-0 (dwa gole Mateusza Jelonka). Dochód z meczu przeznaczono m.in. na pomoc Mieczysławowi Graczowi.


***


Ryszard Niemiec (23.01 - „Preteksty”) żartobliwie odpowiedział swoim korespondentom-adwersarzom: „Umacniając wolę „głasnosti”, jaka ogarnia coraz szersze kręgi czytelników naszej gazety, ujawnić muszę, że pewna część korespondentów, detalicznie czterech, obdarzyło mnie nowymi skądinąd pseudonimami. W kolejności zgłoszeń wygląda to tak: Centuś, Cham, Świnia (te trzy nazwy własne pisane są dużą literą) oraz niemiec (pisane literą najmniejsza z małych). Przoduje w fabrykacji przezwisk mój wypróbowany czytelnik z Kalwarii Zebrzydowskiej podający się za Ryszarda Polaka (nazwisko przez duże „pe”).”


***


Janusz Atlas (4.02 – „Gry i zabawy”) w temacie dyżurnym, czyli o przykładach piłkarskich patologii z ostatnich dni: „Trener juniorów przemyca w skarpetce numizmat, a na dokładkę utyka w bagażach podopiecznych worek grzybów suszonych. Wpada na granicy, ale warunkowo, i jakby nigdy nic, wyjeżdża z drużyną na tournee. (…) PZPN pod nieobecność oskarżonego zwalnia go dyscyplinarnie z pracy, żeby pokazać jak dba o morale młodzieży. Ale faktycznie ten trener nadal jest z młodzieżą, którą deprawuje pozostając na punkcie dowodzenia. Czyli – wszystko bzdura! Piłkarz Furtok wyleciał z kadry po meczu z Grecją, bo się upił. Po upływie połowy kary został ułaskawiony i od razu wrócił do kadry. Za nic, za nazwisko! (…) Pretensje zgłaszają sędziowie, niezłomni strażnicy sprawiedliwości piłkarskiej, którzy – jak wyliczył red. Polkowski z PS – są milionerami za nic, albo pod warunkiem, że posiadają właściwie usadowionego tatusia. (…) Za pośrednictwem telewizji kraj obiegła wiadomość (kontynuował Janusz Atlas), że podjęli czyn o niepaleniu papierosów na zgrupowaniach kadry narodowej. Skandal i kompromitacja! Gdyby w czynie zbudowali przedszkole albo dom dziecka, jakieś racje społeczne by za nimi przemawiały, chociaż nie jestem pewien, czy takich gestów od nich oczekujemy. Ale, że nie będą kurzyć, albo zgoła chlać z gwinta!? Dom wariatów.”


***


A tydzień później (11.02 – „Wizje i rewizje”) Michał Tomczak stanął jednak w obronie piłki nożnej: „W wypowiedziach na temat futbolu, do których upoważnieni czują się właściwie wszyscy, pojawiło się bardzo mało sensownych postulatów i propozycji. Co więcej, futbol zawsze, a dziś także, należał do tych dziedzin, w których panowała niemal pełna dowolność walenia na odlew. Odpowiednie instytucje, trudniące się kształtowaniem obrazu naszych środków masowego komunikowania, niemal zawsze pozostawiały, w tym także futbol, we władaniu żywiołów polemicznych i publicystycznych. Dziś jak dziś, ale kiedyś stawiało to piłkę w wyjątkowo niezręcznej sytuacji. W latach gdy nawet podanie informacji o większym gradobiciu wymagało specjalnego zezwolenia, o selekcjonerze drużyny reprezentacyjnej można było niemal wprost napisać, iż uważa się go głupka.”


***


Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Calgary relacjonowali specjalny wysłannik „Tempa” Janusz Zielonacki oraz gościnnie Andrzej Stanowski z „Gazety Krakowskiej” i Jerzy Wykrota z „Trybuny Robotniczej”. Słabe wyniki reprezentantów Polski (najlepsze 5. miejsca Grzegorza Filipowskiego i Erwiny Ryś-Ferens) przysłoniła afera dopingowa hokeisty Jarosława Morawieckiego.


***


Nareszcie! W XII Mistrzostwach Polski w Opolu „Triumf szkoły krakowskiej” (7.03). Drużyna złożona z dziennikarzy „Tempa” triumfowała przed Warszawą i Gdańskiem. Grała w składzie: Jerzy Cierpiatka (król strzelców i najlepszy zawodnik), Ryszard Kołtun, Marek Latasiewicz, Adam Liwacz, Marek Płócienniczak oraz Wojciech Dora i Jerzy Sasorski z „Echa Krakowa”.

Nieco wcześniej w Zakopanem zespół krakowskich dziennikarzy triumfował w XXI Mistrzostwach Polski w koszykówce…


***


Jubileuszowi redakcja poświęciła świąteczne wydanie na Wielkanoc (30.03), a w nim Bogdan Tuszyński zwracając się „do kolegów – jubilatów” napisał: „…jesteście nie tylko pismem ogólnopolskim, ale dobrym pismem (…) ogólnopolskim. A wiecie dlaczego? Bo jesteście pismem otwartym!!! Co przez to rozumiem? Po prostu piszą do was różni ludzie, nie tylko personel, w związku z tym są różne odniesienia, różne spojrzenia na wiele problemów sportowej Polski i sportowego świata. A gazeta to przecież wymiana opinii.” Autor, wybitny badacz polskiej prasy sportowej, pochwalił się przy okazji, że posiada dokumenty dotyczące m.in.: „spraw wynagrodzenia dziennikarzy z 1958 r. (…), dwa memoriały redakcji Tempa do Dyrekcji Krakowskiego Wydawnictwa Prasowego o zalegalizowanie gazety na terenie Polski Południowej z 1961 r., ankiety z lat 1972 i 1973 Co myślisz o Tempie, materiały na temat sytuacji nakładowej gazety z 1967 r. i lat następnych, niezwykle ciekawe uwagi NIK z 1975 r. itd., itd.”…

Ponadto można było przeczytać: wywiady z pracującym w Tunezji Antonim Piechniczkiem i Barbarą Sobottową – „najładniejszą dziewczyną w Wunderteamie; Jana Rottera wspominała jego córka Barbara, a Mariana Tolińskiego jego brat Tadeusz, który tekst napisał krótko przed swą śmiercią (zmarł 19 marca); nie zabrakło też felietonów Ryszarda Niemca, Janusza Atlasa i Marka Kasza, który przed Euro ’88 dołączył do „Tempa” ze swoją „Czwartą ligą”, a naczelny „Życia Literackiego” Władysław Machejek opowiedział o tym jak pokochał „Piłkarza”, dodatek do „Echa Krakowa”, któremu wówczas szefował.


***


28.04 – O tym, że afery i skandale nie zdarzają się tylko w futbolu informował Marian G. Nowak, opisując degrengoladę piłkarzy ręcznych Stali Mielec.


***


5.05 – Reportażem Jana Otałęgi o Pogoni Lwów zainaugurowany został cykl tekstów „Kluby Odrodzonej”. Przed 70. rocznicą odzyskania niepodległości ukazały się artykuły m.in. Zbigniewa Wojciechowskiego o Pabianickim Towarzystwie Cyklistów, Mariana Czakańskiego o 1.FC Katowice, Mariana G. Nowaka o Unii Tarnów i Bałtyku Gdynia, Ryszarda Niemca o Czuwaju Przemyśl, a Kazimierza Puszkarzewicza o wileńskich klubach WKS i Śmigły.


***


W czerwcu natomiast z inicjatywy „Tempa” i „Rzeczpospolitej” wystartował piłkarski turniej drużyn o nazwie Polonia. Zgłosiło się 37 zespołów. 12 listopada w finale w Lidzbarku Warmińskim miejscowa B-klasowa drużyna zmierzyła się z II-ligową Polonią Bytom. Zwyciężyli bytomianie 2-0.

   

***


14.05 – Wojciech Lipoński („Prosto z mostu”) wskazał na przyczyny dramatycznej sytuacji sportu powszechnego, który „nigdy nie był obiektem poważniejszych przedsięwzięć tych, którzy są za to profesjonalnie odpowiedzialni”. I pytał: „Ilu profesjonalistów sportu stało na czele polskiej kultury fizycznej w ostatnich latach? Czy był takim profesjonalistą Marian Renke, Bolesław Kapitan? Wolne żarty! (…) Nikt u nas nie usiłował ani nadal nie usiłuje rozwiązać kwestii sportu rodzinnego, która w wielu krajach jest oczkiem w głowie tamtejszych resortów kultury fizycznej. Leży u nas sport studencki, który w większości cywilizowanych państw jest potęgą. Czy trzeba po raz nie wiem który przytaczać fakt, że 90 proc. uczelni nie ma własnych obiektów sportowych, płacąc za ich wypożyczanie miliardy, z których dawno mógłby powstać niejeden ośrodek studenckiej kultury fizycznej w całym tego słowa znaczeniu? O stanie szkolnego wf nie wspomnę. Nie uczyniono prawie nic (…), by rozwinąć tanie formy masowego narciarstwa, żeglarstwa, tenisa. Ledwie dyszy produkcja sprzętu sportowego, o jaki na całym logicznie myślącym świecie opiera się prosperity ogromnych dziedzin ekonomii.”


***


Kiedy na boiskach RFN piłkarskie mistrzostwa Europy w połowie czerwca wchodzą w decydującą fazę (komentują je Marek Kasz oraz Hubert Kostka, Leszek Jezierski, Andrzej Strejlau i Andrzej Iwan), w kraju zakończyły się I-ligowe rozgrywki. Mistrzostwo wywalczył Górnik Zabrze, najlepszym arbitrem w ocenie „Tempa” został Piotr Werner, a w klasyfikacji „Srebrnego Piłkarza” najwięcej punktów zdobył Dariusz Dziekanowski, ale decyzją kolegium redakcyjnego postanowiono jednak okolicznościowej statuetki zawodnikowi Widzewa nie przyznawać. Spotkało się to z dezaprobatą stołecznych dziennikarzy, domagających się zmiany stanowiska. Ryszard Niemiec stanowczo jednak odpowiedział, że „nie rozgrzeszy Dziekanowskiego!” i polemizował z obrońcami piłkarza Widzewa, m.in. z Januszem Atlasem. W „Pretekstach” z 18.06 wytoczył ciężkie działa w kierunku dziennikarza tygodnika „Sportowiec” Zdzisława Ambroziaka, który – jak pisał naczelny: „Chce po prostu nauczyć kolegę z Krakowa dobrych manier, podciągnąć do pułapu stołecznego. Szkoda, że nie pomyślał, nim usiadł do maszyny, czy rzeczywiście ma tytuł do udzielania korepetycji z etyki ogólnej i zawodowej. Po mojemu, nie ma. (…) Zarzuca mi, że posługuję się w tekście o Dziekanowskim stylistyką Ilustrowanego Kuriera Codziennego. Magistrze Ambroziak, a co pan wiesz o stylistyce obowiązującej w pismach tego koncernu?! Słyszałeś pan zapewne o sprawozdaniach z procesu Gorgonowej, słyszałeś o Asie i Tajnym detektywie i jeszcze pewnie o tym, że Słonimski miał obrzydzenie do tego nurtu wydawniczego. Ale to przecież nie cała stylistyka IKC-a! Był jeszcze Światowid, był dodatek literacki, naukowy, byli tacy autorzy jak Boy-Żeleński, Konrad Wrzos, Witold Giełżyński (mówią panu te nazwiska coś?), był Jalu Kurek, o którym musiał pan chyba czytać w gimnazjum. A może tu chodzi o to, że sportowa odnoga IKC-a czyli tygodnik Raz, dwa, trzy przepełniony był antystołecznymi tekstami, i że niby my w Tempie dlatego przywołujemy do porządku warszawskiego asiora na żołdzie CWKS-u? Nic z tych rzeczy! Na tych samych łamach w swoim czasie nie było pardonu ani dla Musiała, ani dla Iwana, ani dla Szymanowskiego, nie mówiąc już o Dybczaku… A już na pewno, kiedy Musiał rozwalił samochód na podwielickiej szosie, nie daliśmy jego zdjęcia na okładkę, jak Sportowiec Dziekanowskiego.” 

A decyzję kierownictwa redakcji o nieprzyznaniu mu „Srebrnego Piłkarza” dodatkowo uzasadniał (7.07): „Nie można dalej tolerować lekceważącego stosunku do obowiązków reprezentanta kraju, który z sobie wiadomych tylko powodów opuszcza zgrupowanie kadry narodowej. (…) Nie dosięgła go żadna kara po ucieczce z miejsca wypadku. (…) Wart jest 3 mln dolarów i zasługuje być może na przymierzenie Złotych Butów, ale do godności Srebrnego Piłkarza nie dorósł.”


***


27.06 – Marek Bartosik dokonał „remanentu po Leśniaku”, piłkarzu, który po meczu „olimpijczyków” w Danii odłączył się od reprezentacji i wylądował w klubie Bundesligi. „Pozostały więc w kraju dwa miliony marek i symptomy poważnego kaca. Sześćset tysięcy tych marek ma być uregulowane w postaci produktów firmy Bayer. Nie jest jednak pewne czy jej najlepiej znany wyrób, aspiryna, pomaga na moralną odmianę kaca. (…) Okazuje się, że gdy zobaczymy książeczkę czekową tracimy rozsądek i poczucie godności.”

Do bulwersującej sprawy ucieczki na Zachód i co najmniej dziwnego „transferu” wracali w swoich felietonach m.in. Ryszard Niemiec, Wojciech Lipoński i Janusz Atlas, który chyba w najbardziej czytelny sposób wyłuszczył problem (14.07): „Leśniak prysnął z Danii do RFN, bo nie chciał iść do wojska. Ależ Leśniak do żadnego wojska nie zostałby skierowany! Po unitarnym przeszkoleniu, które zresztą nie spełnia wymogów przeszkolenia, jakiemu w Szwajcarii podlegają nawet kobiety (!), Leśniak wylądowałby w takim samym klubie jak Pogoń, z takimi samymi prawami i obowiązkami, i ustawiałby się w takiej samej kolejce do kasy. Jedyna różnica to ubiór kasjera – ten przyszły akurat ubrany byłby na zielono. Nie mówmy więc o patriotycznych obowiązkach Marka Leśniaka, skoro nikt nie miał zamiaru tego obowiązku od niego egzekwować! Leśniak miał być piłkarzem, a nie żołnierzem. Jedyna różnica to taka, że na dwa lata trafiłby do klubu wojskowego za darmo i bez kłótni oraz oporów ze strony dotychczasowego pracodawcy tego futbolisty.”

Nieco wcześniej (4.06) „Tempo” opublikowało listę polskich sportowców „na uchodźstwie”. Od 1986 roku prysnęło ich z kraju grubo ponad stu.


***


14.07 – W redakcji gościł Aleksander Kwaśniewski – przewodniczący Komitetu ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej.


***


Tymczasem doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy naczelnym „Sportu” Zygmuntem Dziubkiem oraz Ryszardem Niemcem i Jerzym Wicherkiem (28-30.07).


***


1.08 – Najlepszy arbiter minionego sezonu Piotr Werner ujawnił w redakcyjnej debacie, że „brał udział w czymś, z czego wynikało, iż był najgłupszy na boisku”.


***


We wrześniu przed igrzyskami w Seulu ukazało się specjalne w kolorze olimpijskie wydanie „Tempa”.


***


Od 17 września igrzyska olimpijskie relacjonował Ryszard Kołtun. Niezwykle interesujące korespondencje uzupełniały komentarze będącego także w Seulu Wojciecha Lipońskiego. Natomiast w kraju swymi uwagami dzielili się Gustaw Holoubek i Leszek Rafalski.


***


A po igrzyskach Tomasz Domalewski w swoim stylu podsumował występ reprezentantów Polski w Seulu („Trzy zdania zza słupka” – 8.10): „Nie sądzę, aby jedyne nasze dwa złote medale były dziełem przypadku. Zdobyliśmy je przecież w dyscyplinach tzw. na przewracankę. W tym od lat jesteśmy bardzo dobrzy, przewracamy dość skutecznie; niestety w budowaniu wciąż mamy podstawowe kłopoty.”

A Ireneusz Pawlik zaprezentował (10.11) czarną listę 40 polskich sportowców przyłapanych na stosowaniu niedozwolonego dopingu.


***


Finał jubileuszu „Tempa” (7.11). Wśród wielu okolicznościowych życzeń bodaj najbardziej oryginalne nadesłał red. naczelny „Przekroju” Mieczysław Czuma: „Szanowni Koledzy, tempo narzuciliście takie, że nawet kalendarzom trudno dać wiarę – Tempo ma już 40 lat! 10 Olimpiad! Aż niewiarygodne, aby drużyna tak dynamiczna, silna, zawsze świeża, grająca z taką kondycją dziennikarstwo totalne na całym krajowym boisku (i jeszcze dalej), była już w seniorach. Nie zwalniać tego tempa! Grać dalej elegancko, ale z pasją, skutecznie i ostro, ale bez fauli, na przeciwnika mieć zawsze tajną broń. Kibiców nie zabraknie przez następne dziesiątki Olimpiad – w co wierzą niezachwianie Wasi wierni kibice z Reformackiej 3. Za zgodność: kapitan „przekrojowego” klubu kibiców Tempa – Mieczysław Czuma.”

Domknięciem obchodów 40-lecia stało się wydanie „Ilustrowanego Magazynu Tempa RAZ, DWA, TRZY…” We wstępniaku napisano, że redakcja „pragnie wskrzesić tradycję przedwojennego periodyku z koncernu IKC.” Prenumeratorzy otrzymali wydawnictwo gratis.


***


24.11 – ogłoszono kolejnych siedmiu laureatów Medalu Kalos Kagathos. Kapituła, obradująca pod przewodnictwem rektora UJ prof. Aleksandra Koja, wyróżniła: dr. Adama Brodeckiego (łyżwiarz figurowy - lekarza pediatra, anestezjolog); Czesława Centkiewicza (lekkoatleta - pisarz, polarnik); Władysława Hasiora (lekkoatleta – artysta plastyk, rzeźbiarz); prof. Tadeusza Koszarskiego (koszykarz – lekarz onkolog); dr. Adama Pappe (szermierz, 4-krotny olimpijczyk – prawnik); prof. Zdobysława Stawczyka (lekkoatleta – rektor AWF); prof. Kazimierza Wejcherta (siatkarz, lekkoatleta – naukowiec, członek PAN).


***


5.12 – Jerzy Cierpiatka i Marek Latasiewicz ocenili krajowych piłkarzy, przyznając certyfikaty 72 zawodnikom, ale tylko dwóch z nich – Jan Urban i Krzysztof Warzycha – byli według nich graczami atrakcyjnymi dla każdego europejskiego klubu.

Z powodu braku sponsorów nie zorganizowano Mistrzostw Polski Kibiców. Odbyły się jedynie w skróconej formie o tematyce piłkarskiej Otwarte Mistrzostwa Krakowa. Zwyciężył Adam Sokołowski z Kluczborka.


***


10.12 – Marian Czakański i Jerzy Mucha spróbowali rozwikłać powody ucieczki na Zachód kolejnego polskiego piłkarza – Andrzeja Rudego, który odłączył się od kadrowiczów w Mediolanie. Podążyli nie tylko tropem sportowym zawodnika, ale także szukali przyczyn w jego życiu rodzinnym i prywatnym…


***


Jak zwykle atrakcje na święta (22.12) - seria reportaży: o ministrze, który był pierwszym trenerem rekordzisty świata w rzucie dyskiem; o łuczniku, który walczył z nowotworem; o działaczu PZPN sprzedanym za 1,5 tys. dol. na Zachód w charakterze piłkarza; o meczu Jutrzenki z Makkabi Kraków w 1922 roku. Na „Czarnej liście” Ryszarda Niemca najwyżej został oceniony zarząd Piasta Nowa Ruda. Działacze klubowi poniechali przykładnego ukarania piłkarzy, którzy po alkoholowej libacji wybrali się na przejażdżkę z równie pijanym kolegą z drużyny. Potrącony człowiek nie przeżył…

A w wydaniu noworocznym (29.12) pisali m.in.: Marian G. Nowak o sportowych pasjach krakowskich aktorów; Andrzej Skowroński o definitywnym końcu „Daru Przemyśla”; a Artur Krochmal ułożył Szopkę Noworoczną, którą rysunkami okrasił Stanisław Stolec.

    

Opr. Marek Latasiewicz





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty