Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > Wiadomości
ROK 1989. Jak Cierpiatka pokonał Clemence’a2026-04-21 13:39:00

Oczywiście, przemiany zachodzące w kraju nie mogły nie mieć wpływu zarówno na rozwój wydawniczy pisma, jak i ukazujące się publikacje. Szczególnie te, które odkrywały tematy uznawane wcześniej za tabu i blokowane były przez cenzurę. Niewątpliwie w przełamywaniu mitów na rynku prasy sportowej „Tempo” było absolutnym liderem. Jednocześnie należy podkreślić, że także redakcja krakowskiego pisma została chyba zaskoczona wynikami przełomowych wyborów parlamentarnych 4 czerwca, długo zachowując do nich dystans i ostrożność w komentarzach. Jednak krytyka wobec patologicznych zjawisk w rodzimym sporcie nie malała, a z czasem w trosce o losy kultury fizycznej w publikacjach coraz mocniej akcentowano obawy o jej miejsce w nowej sytuacji politycznej. 

Mimo utrzymującej się na wysokim poziomie sprzedaży „Tempa”, redakcja zmagała się nadal z niedoborem papieru i rosnącymi kosztami druku. Inflacja błyskawicznie szybowała w górę, co odbijało się na cenach gazety: od 20 zł w styczniu do 150 zł w listopadzie…

W gronie nagrodzonych przez Klub Dziennikarzy Sportowych „Złotym Piórem” „za twórcze towarzyszenie najważniejszym zjawiskom zachodzącym w sporcie i refleksyjne ich ujęcie w różnorodnych formach dziennikarskich” znalazł się Zbigniew Wojciechowski. Trzecią nagrodę przyznano Januszowi Atlasowi, a honorowe wyróżnienie im. Wiesława Kaczmarka otrzymał kierownik oddziału rzeszowskiego Wiesław Syzdek. „Tempo” zostało też zauważone przez prestiżową francuską gazetę sportową „L’Equipe”, która opublikowała tekst Ireneusza Pawlika o Jerzym Pawłowskim, zamieszczony w ilustrowanym dodatku „Raz, dwa, trzy…”

         

***


9.01 - Majka Lisińska-Kozioł pisała o trudnej sytuacji zawodniczek uprawiających pływanie synchroniczne oraz dotarła do chińskiego trenera, który przekazywał doświadczenia polskim gimnastyczkom za pomocą… języka migowego.


***


XVI Mecz Wyzwolenia o Herbową Tarczę wygrała Wisła, pokonując Cracovię 2-1 (bramki: Krzysztof Szewczyk, Kazimierz Moskal – Marek Orzeł).


***


W styczniu też Wojciech Olszówka relacjonował z Berlina Zachodniego ME w łyżwiarskim wieloboju, a Jerzy Mucha wyprawił się z siatkarkami BKS Bielsko-Biała do Swierdłowska na półfinał Pucharu Europy.


***


Zanim doszło do rozstania felietonistów z „Tempem”, Michał Tomczak (9.01 – „Wizje i rewizje”) tłumaczył dlaczego nie zajął się polityką, tylko został dziennikarzem sportowym, a Wojciech Lipoński (21.01 - „Prosto z mostu”) skrytykował wiceszefa polskiego sportu Stefana Paszczyka po jego wypowiedzi dla tygodnika „Perspektywy”: „Wypowiedź dra Paszczyka jest dla mnie setnym, a może tysięcznym potwierdzeniem, iż za zamierzeniami kolejnych ekip rządzących polskim sportem nie stoi żadna głębsza filozofia społeczna, a tylko operowanie czynnikami powierzchownymi nie sięgającymi rzeczywistych potrzeb tego kraju – typu politycznego, kulturowego, mentalnościowego.” Zaapelował też (18.02) o wykorzystywanie sprzętu wideo w szkoleniu sportowym.


***


Nadchodziła odwilż: „Tempo” (23.01) zapowiedziało rozpoczynający się na łamach „Życia Literackiego” przedruk powieści radzieckiego dysydenta Aleksandra Sołżenicyna „Pierwszy krąg”. Ale jednocześnie w tym samym numerze ukazał się… nekrolog Józefa Cyrankiewicza.


***


4.02 – Plebiscyt na 10 Asów Małopolski, organizowany już przez redakcje „Dziennika Polskiego” i „Gazety Krakowskiej”, wygrała Teresa Folga.


***


Leszek Rafalski w lutowych numerach relacjonował z Lahti MŚ w narciarstwie klasycznym.


***


25.02 – Poruszający reportaż Waldemara Bałdy o Bogusławie Nowaku i Eugeniuszu Błaszaku, których karierę przerwały tragiczne wypadki na żużlowym torze.


***


Film Janusza Zaorskiego „Piłkarski poker” odbił się szerokim echem w sportowym środowisku. Na łamach gazety od lutego do kwietnia recenzowali go liczni autorzy, m.in.:  Ryszard Niemiec, Janusz Atlas, Jerzy Wicherek, Marek Latasiewicz, Krzysztof Mrówka.

 

***


Janusz Atlas (9.03 – „Gry i zabawy”) – powrócił do utarczki z Ryszardem Tarasiewiczem, bowiem sąd, przed którym rozpoczął się proces o zniesławienie piłkarza przez dziennikarza zakazał felietoniście wydania paszportu. I znowu ostro potraktował reprezentanta kraju: „Piłkarzyna Tarasiewicz, poza coraz gorszym kopaniem piłki (co dla ludzi z wyobraźnią jest przyjemnością, relaksem hobby), nie zhańbił się żadną, osobliwie użyteczną dla społeczeństwa pracą. Jego zakład pracy za kilka miesięcy ogłosi upadłość, ale myli się każdy, kto myśli, że mierny ten wyrobnik piłkarskiej murawy postara się ratować miejsce zarobkowania (legalność wysokości zarobków, utajnionych zresztą mocno jest dyskusyjna). (…) I oto taki facet, którego dzieli ode mnie intelektualna przepaść, utrudnia mi wyjechać za granicę, czyli możliwość solidnego wykonania obowiązków służbowych. Obłęd! Takich czasów doczekaliśmy, że kiepski piłkarzyna więcej znaczy niż dziennikarz z dwudziestoletnim stażem, a przy tym nie-przemytnik, ani razu nie zdyskwalifikowany, ani nie podlegający wygwizdaniu, co dla Tarasiewicza jest normą.”


***


8.04 – Andrzej Skowroński zadebiutował w roli felietonisty. W miejsce „Prosto z mostu” Wojciecha Lipońskiego ukazywało się co tydzień „Równanie toru”. Natomiast tydzień później Jerzy Cierpiatka zaczął felietonowo opisywać „Świat futbolu”.


***


15.04 – Marek Bartosik ujawnił, jak Bożena Zarenkiewicz przekonała męża, by podczas IO w Seulu nie wychodził do walki z Lennoxem Lewisem: „Janusz! Jeśli mnie kochasz, to nie walcz z Lewisem.” I rzeczywiście, polski pięściarz w półfinale olimpijskiego turnieju poddał walkę walkowerem…


***


17.04 – Krzysztof Mrówka z Krakowa i Kazimierz T. Mochliński z Sheffield opisywali jedną z największych tragedii, jaka wydarzyła się na piłkarskim stadionie Hillsborough, na którym śmierć poniosły 94 osoby i ponad 200 zostało rannych.


***


Kolejna gratka dla czytelników w wydaniach ilustrowanego dodatku „Raz, Dwa, Trzy…” W maju: Leszek Rafalski pisał o Jerzym Ciesielskim, byłym koszykarzu Cracovii i reprezentancie kraju, w sprawie którego rozpoczynał się właśnie proces beatyfikacyjny; interesujący wywiad z pisarzem Józefem Henem przeprowadził Ryszard Ciemiński, a Marian Czakański rozmawiał o najwyższych górach z himalaistą Krzysztofem Wielickim; a o tym jak dobiegała kresu historia Pogoni Lwów w 1939 roku – dokumentował Andrzej Skowroński.

Natomiast w czerwcu m.in. Ryszard Ciemiński, wypełniając białe plamy sportu, opisywał drogę Jerzego Lelonkiewicza z wileńskiej AK przez obóz pracy na Syberii do koszykarskiej kadry Polski, a o podobnym, choć nieco krótszym kursie - z Rygi do Warszawy - Ireneusz Pawlik przypomniał losy szachowego mistrza Polski Aleksandra Wojtkiewicza. W numerze znalazł się także reportaż Wojciecha Olszówki o niezwykłym życiu i tragicznej śmierci Włodzimierza Czarniaka, olimpijczyka z Cortina d’Ampezzo. Atrakcyjną zawartość uzupełnili autorzy z felietonowej ekstraklasy: Ryszard Niemiec, Leszek Rafalski, Zbigniew Wojciechowski oraz Marek Jóźwik.


***


Ryszard Niemiec w „Pretekstach” (10.06) wskazał na alkohol jako główną przyczynę degrengolady piłkarskiej reprezentacji: „Podrzucono mu (Łazarkowi – red.) jako siłę roboczą kilka brygad rozleniwionych kopaczy, partaczy do potęgi, którzy z reguły, zanim położą jedną cegłę, pytają ile wezmą szmalu, a póki nie usłyszą odpowiedzi chwytają za flaszkę piwa. Tenże budowniczy wie, z kim ma do czynienia, a jakże, ale trzyma język za zębami. Czasem tylko, kiedy mu zanadto zajdą za skórę piśnie to i owo, ale tak samo jak jego kolega z bratniej dyscypliny, poprosi o poufność i wewnętrzny użytek. Tak rodzi się właśnie krzywy obraz stanu naszych reprezentacyjnych piłkarzy. Ci herosi, którym wyznaczamy zadanie pokonania Szwedów i Anglików to kozaki dobre na krajowym rynku. Skąd mają brać godność i waleczność, kiedy na co dzień zajmują się handlem punktami w lidze, a od święta kombinują jak zarobić na przemycie kawioru czy radiomagnetofonów. Ile razy wybaczano Dziekanowskiemu, ile razy przywracano go do łask? I co? W najważniejszym meczu czterolecia nie można było na gościa liczyć, ponieważ zamiast na Anglików szedł w Polskę! Albo taki Leśniak… (…) rok temu położył lagę na dres z napisem Polska, wymykając się cichaczem z hotelu, samowolnie zrywając więzy z kolegami kadrowiczami, że nie wspomnę o pryncypiach…”


***


22.06 – Finisz piłkarskiego sezonu: Ruch Chorzów mistrzem Polski, Krzysztof Warzycha królem strzelców i „Srebrnym Piłkarzem”, Piotr Werner najlepszym arbitrem, a Jerzy Wyrobek najwyżej ocenionym w Trenerskiej Lidze „Tempa”.


***


Do numerów czerwcowych i lipcowych Ireneusz Pawlik przygotował serial o pogmatwanym życiu olimpijczyka i medalisty z 1928 roku Leona Birkholza, czyli o „człowieku, który zatarł ślady”.

 

***


13.07 – „Tempo” ujawniło skrywaną do tej pory tragedię kibiców na moskiewskich Łużnikach podczas meczu Pucharu UEFA w 1982 roku pomiędzy Spartakiem i Haarlem FC. Wybrzmiały też echa zarzutów kierowanych pod adresem korzystających z niedozwolonego dopingu pływaczek NRD.


***


31.08 – Start nowego sezonu ligowego z jedną grupą II i czteroma III ligi. Pozostawiono stosowaną tylko na polskich boiskach punktację, premiującą wygrane różnicą co najmniej trzech goli. Na łamach zaczęły pojawiać się relacje ze spotkań dwóch grup trzecioligowych.


***


12.08 – Z San Sebastian nadeszła wiadomość o prestiżowym wyróżnieniu fotoreportera Jacka Kozioła (jeszcze nieetatowego, lecz stałego współpracownika redakcji) srebrnym medalem Międzynarodowego Konkursu Fotografii Sportowej.


***


W sierpniu zainaugurowany został cykl artykułów i opracowań o Krakowskim Okręgowym Związku Piłki Nożnej, którego obchody 70-lecia zwieńczył mecz Kraków – Lwów (1-1, w karnych 6-5).


***


16.08 – W VI Kolarskim Tempie, w którym wzięło udział 137 zawodników, wygrał Stefan Mieloch z Biłgoraja. Kilka dni później główny animator imprezy w Wieliczce Jerzy Wicherek relacjonował mistrzostwa świata w Chambery, w których triumfował Joachim Halupczok. Tymczasem na ME siatkarek w Karlsruhe wysłannikiem „Tempa” był Ryszard Kołtun, a Wojciech Olszówka na MŚ w 5-boju nowoczesnym w Budapeszcie.


***


Jerzy Cierpiatka („Świat futbolu” – 9.09) dzielił się smutkiem po tragicznej śmierci w USA Kazimierza Deyny: „Wielki piłkarz, wielkie mecze. (…) Nie wiem, czy przekonam wszystkich, ale na topie swej prywatnej listy rankingowej stawiam nie dramatyczny, zwłaszcza dla Deyny finał z Węgrami, nie natchniony mecz z Italią, lecz jednak Wembley. I nie idzie tu o symbolikę, o szczególne wspomnienia z jakimi kojarzy się tamten październikowy wieczór. Powiada się oto po latach, że zwycięsko wtedy zremisowaliśmy, bo potrafiliśmy odpowiedzieć Ramseyowi siłą na siłę, że wola walki tkwiła w drużynie Górskiego niesamowita, że Tomaszewski przeszedł samego siebie. To wszystko prawda, choć na mój gust zubożona. Nawałnica trwała przecież okrągłe dziewięćdziesiąt minut, niezbędne były zatem momenty stonowania napięcia, zwolnienie tempa, dania przewagi chłodnej kalkulacji nad emocjami. Słowem, zaproponowania czegoś innego niż walka wręcz. I właśnie wtedy zbawienne okazały się słynne kółeczka, zakładania siatek, itp. Stosowane przez „Kakę”. Czy bez nich dotrwalibyśmy szczęśliwie do końca?”


***


Marek Bartosik (21.09) zastanawiał się, co po 4 czerwca czeka polski sport, żywiąc nadzieję, że jednak „nie bieda”. A w jednym z następnych numerów ujawnił 759 „lewych” etatów w górniczych klubach. Natomiast Jerzy Wicherek (28.09) w trosce o przyszłość kultury fizycznej apelował do samorządów, by zajęły się reformą sportu. A w październikowych numerach do jego wezwania „Ruszymy z posad” głos na łamach o tym, jakie powinny być struktury kultury fizycznej w nowej sytuacji zabierali również Ryszard Niemiec i Janusz Atlas.


***


Tomasz Domalewski (14.10 – „Trzy zdania zza słupka”) jak zwykle błyskotliwie i sarkastycznie: „Niedawno niektórzy sportowcy z NRD przyznali się do używania środków dopingujących. Ciekaw jestem jakie pigułki łyknęli teraz obywatele NRD, bijąc wszelkie rekordy w skokach. Najpierw wzwyż – przez siatkę ambasad, a potem w dal – z dworca warszawskiego, budapesztańskiego lub praskiego wprost do Monachium, Hanoweru, Hamburga.”


***


Kolejny swój felieton (21.10 „Preteksty") Ryszard Niemiec poświęcił Jerzemu Cierpiatce, który pokonał Ray’a Clemence’a: „Aż tu nagle dowiaduję się z prasy, że jedynym polskim piłkarzem, mającym na rozkładzie Raya Clemence’a, sławnego angielskiego bramkarza internacjonała, jest redaktor Jerzy Cierpiatka, pracownik Tempa, niedawno awansowany do III grupy zaszeregowania, opiewającej na 118 tysięcy złotych. (Jerzy Cierpiatka prostował w innym miejscu, gdyż pierwszym był piłkarz Śląska Wrocław Tadeusz Pawłowski – red.). Wszczęte na okoliczność śledztwo wykazało, że strzelec nie tylko oddalił się z redakcji w trakcie roboczej dniówki bez delegacji służbowej, ale i wciągnął w piłkarskie konfrontacje z angielskimi żurnalistami swego bezpośredniego przełożonego red. Marka Latasiewicza. Ten drugi, nie bacząc na niedawno zaleczoną nogę, w końcu narzędzie pracy kierownika działu PN, oraz delegowanie go na Stadion Śląski, także udał się na obiekt AKS i tam zdołał tak podać Cierpiatce piłkę, że ten załatwił Clemence’a, jak nie przymierzając Kordysz Maśnika. Była podstawa do ukarania, zwłaszcza że wyniki II grupy III ligi piłkarskiej idą w Tempie furt z błędami, ale po takim golu poczułem się jakbym go sam wrąbał. Uprzejmie zatem donoszę koledzy snajperzy, że przedstawiłem Wasze kandydatury do wyjazdu z ramienia redakcji na przyszłoroczne mistrzostwa świata we Włoszech. Na wszelki wypadek poproście Clemence’a, aby dał Cierpiatce potwierdzenie na piśmie, bo prezes RSW potrzebuje dużo podkładek zanim wysupła dolara. I trzymać się z daleka od prezesa Dziurowicza. On potrzebuje strzelców, ja wiem, ale w Tempie do kupienia jest jedynie pistolet, czyli niżej podpisany.”

           

***


W numerze z 21 października pożegnano zmarłego w wieku 69 lat Jerze Jurowicza… 

W tym samym wydaniu Zbigniew Wojciechowski, zaczepiony wcześniej przez Janusza Atlasa, odpowiedział mu w tekście „Ekstensywny eksces krytyki”: „Wybaczam Atlasowi, bo nie wie co pisze, choć kto inny potraktowałby te insynuacje jako potwarz, zaś czytelnikom wyjaśniam, skąd wziąłem się w „Tempie”. W marcu 1982 roku, w okresie stanu wojennego, po 28 latach pracy, zostałem zwolniony z Rozgłośni Polskiego Radia. W swoim zawodzie nie mogłem nigdzie znaleźć pracy. Dzięki życzliwości osób związanych ze sportem zostałem zatrudniony jako pracownik fizyczny, na kortach, a później przeszedłem na przymusową „wcześniejszą emeryturę”. W tej krytycznej dla mnie sytuacji odnalazł mnie Ryszard Niemiec i podał mi z Krakowa przyjazną dłoń. Nie tylko zresztą mnie. Przygarnęło także „Tempo” red. Mariana Czakańskiego z Katowic, który także znalazł się na bruku z wilczym biletem. To naczelny „Tempa”, nie bacząc na naszą „trefną” przeszłość, jeździł do Warszawy do Biura Prasy KC, by uzyskać zgodę na zatrudnienie w sportowym piśmie nie zweryfikowanych, politycznie podejrzanych dziennikarzy. Tacy to byliśmy heroldowie tamtych czasów! Tak nam się wtedy wiodło w stanie wojennym, w czasach gdy Janusz Atlas wygodnie siedział na konferencjach prasowych ministra Urbana i był na tyle zaufanym, dyspozycyjnym dziennikarzem, że powierzono mu robienie dla Interpressu sprawozdań z konferencji rzecznika rządu. (…) Każdy z nas ma swoją twarz, jaką ma. I niech kto inny mu gęby nie przyprawia. W końcu liczy się tylko to, czy ze spokojnym sumieniem możemy patrzeć w lustro. W każdym razie ja mam taką twarz, jaką miałem i dlatego nie pozwolę, by mi ją Atlas, bijąc na oślep rozkwasił, by mi ją Atlas wymachując przed oczami brzytwą, zranił. Brzytwa służy do golenia. Czasem tylko, chwyta się jej tonący. Więc kończąc te wyjaśnienia i wymianę zdań, pierwszy wyciągam do kumpla Atlasa pełną miłosierdzia, życzliwą i pomocną dłoń. Amen.”


***


23.10 – Redakcja przekazała kolegom z Warszawy gratulacje i życzenia z okazji wydania nr 10 000 „Przeglądu Sportowego” („Nie odchudzać „PS”!): „A zamiast okolicznościowego prezentu ślemy protest do władz wszelakich. Otóż chóralnie sprzeciwiamy się pojawiającym się próbom odchudzania „Przeglądu”. Protestujemy przez wzgląd i zasługi „PS”, a także z powodów bardziej osobistych. No bo jakże odchudzony (np. w środę) 4-stronicowy „Przegląd” może być partnerem na polemicznym ringu z 6-stronicowym „Tempem”? Nie ta waga, chociaż obie papierowe. A gdzież my dziś znajdziemy drugiego tak dżentelmeńskiego rywala?”


***


26.10 – Kryzys zapukał do klubów, co raz po raz potwierdzano kolejnymi przykładami: „Gwałtownie rosnące ceny spowodowały pustkę – także w kasach klubów sportowych. Nic więc dziwnego, że stawiani pod ścianą działacze decydują się na radykalny, aczkolwiek fatalny w skutkach dla sportu krok. Niestety, upadają drużyny…”

W tym też dniu „Tempo” przekazało tragiczną wiadomość o śmierci Jerzego Kukuczki podczas zdobywania Lhotse. W kolejnych wydaniach wybitnego himalaistę wspominali jego przyjaciele i uczestnicy wyprawy.


***


30.10 – Ireneusz Pawlik jako pierwszy rozpoczął publikację listy polskich sportowców zamordowanych w Katyniu.


***


W listopadzie wyjechał do Chicago Marek Latasiewicz. Planowany na rok pobyt w redakcji „Sport Review” przeciągnął się do 1995 roku.


***


Ryszard Niemiec (25.11 – „Preteksty”) posypał głowę popiołem, przypominając swoje publikacje z 1984 roku, które usprawiedliwiały bojkot Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles: „Napisałem był w osiemdziesiątym czwartym, w którym radziłem otrzeć łzy lejące się polskim sportowcom z powodu zatrzymania ich w drodze do Miasta Aniołów. Przesłaniem było przekonanie, iż może i lepiej, jeśli zabraknie nam Igrzysk, a w zamian pojawi się więcej chleba. Niezbyt to odkrywcze, ale co miałem zrobić celem pocieszenia rozczarowanych do cna kadrowiczów, tyrających cztery lata do ogłupienia, a tu wbrew nim i idei przejmuje się decyzję na nie. Próbowałem jeszcze coś niecoś zdziałać poprzez Klub Dziennikarzy Sportowych, układając wraz z redaktorem Jóźwikiem protest przeciwko wysyłaniu na Olimpiadę Zygmunta Broniarka, zawodnika klasy międzynarodowej, ale i zawodowca z wiadomej stajni, który na Igrzyska wstępu mieć nie powinien. Na nic się ta protestacja zdała. Broniarek na Igrzyska, a jakże, pojechał i odniósł miażdżące zwycięstwo nad zdrowym rozsądkiem informacyjnym, tak jak na innym polu rozprawił się z Reaganem, a następnie zdobył dozgonną miłość Busha... Ta nasza nieobecność w Los Angeles uwierała mnie przez wiele następnych lat…”

    

***


7-9.12 – Ireneusz Pawlik podjął próbę rozwikłania owianego tajemnicą życia Ewy Kłobukowskiej oraz przedwcześnie zakończonej jej kariery sportowej.


***


W grudniu w miejsce „Gier i zabaw” Janusza Atlasa pojawił się felieton Leszka Rafalskiego. A Jerzy Cierpiatka (9.12 „Świat futbolu”) ostro strofował Atlasa, który tydzień wcześniej gloryfikował trenerskie zasługi Jacka Gmocha.

 

***


18.12 – Znak czasu: w gazecie ukazała się cała strona reklam.


***


W wydaniu świątecznym (21.12), choć tylko 8-stronicowym w cenie 300 zł!, godne zauważenia teksty m.in.: Bogdana Wasztyla powracającego do fenomenu Joachima Halupczoka i Ryszarda Niemca, opisującego zawiłą drogę do Polski trenera kadry szablistów Leszka Stawickiego. Tradycyjnie naczelny ogłosił też „Czarną listę”, na której czołowe miejsce zajęli delegaci na Walny Zjazd PZPN za „bezceremonialne” złamanie statutu stowarzyszenia…

Natomiast w numerze noworocznym (28.12): Piotr Gryźlak napisał o Bohdanie Tomaszewskim („Poeta mikrofonu”); Jan Otałęga o kleryckiej lidze piłkarskiej; Ireneusz Pawlik o Romanie Polańskim – reżyserze i aktorze, który był kolarzem krakowskiej Korony; a Ryszard Kołtun o sportowych pasjach prezydentów USA. Zamiast szopki Jerzy Cierpiatka wyśnił dzień po dniu piłkarskiego Mundialu ’90…


Opr. Marek Latasiewicz 





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty