Gordan Bunoza żegna się z Wisłą. Bośniakowi z obywatelstwem chorwackim skończył się czteroletni kontrakt.
Przychodząc pod Wawel, mówił: „Jestem twardym i agresywnym obrońcą”. I z tej strony dał się poznać wielu rywalom, tworząc m.in. z Arkadiuszem Głowackim zaporę nie do przejścia. Nominalnie - stoper, ale to grą na lewej stronie wzbudzał zachwyt kibiców, komentatorów i zainteresowanie zagranicznych klubów. Bunoza z Białą Gwiazdą świętował mistrzostwo Polski w 2011 roku.
- Przyszedłem z małego klubu do największej marki w Polsce w ostatnich piętnastu latach. Przeżyłem tutaj wiele pięknych chwil, ale również ciężkich - wtedy gdy złamałem nogę lub straciłem moją mamę. Na szczęście tych lepszych momentów było więcej - mówi piłkarz. - Już w pierwszym sezonie udało mi się zdobyć z drużyną mistrzostwo Polski. Nigdy nie zapomnę, jak jechaliśmy na Rynek, gdzie czekał na nas tłum ludzi skandujących, wręcz śpiewających nasze nazwiska. Naprawdę niezapomniane przeżycie, które może zdarzyć się tylko raz w życiu. Potem nie dostaliśmy się do Ligi Mistrzów, ale zagraliśmy w Lidze Europejskiej, gdzie wyszliśmy z grupy. Po sezonie były różne zawirowania, ale cieszę się, że trafiłem do Wisły - znanego klubu, ze świetną organizacją oraz genialnymi kibicami. Naprawdę brakuje mi słów, żeby ich opisać. Nigdy w życiu nie widziałem tak dopingujących fanów. Po prostu, po tych czterech latach, czuję się tutaj jak w domu. Jestem pewien, że będę tęsknić za tym miejscem, ale nadszedł czas pożegnać się. Z pewnością tu jeszcze wrócę. Może jako piłkarz, a może jako kibic.
wisla.krakow.pl