Kontynuujemy prezentację kalendarium historii "Tempa", rok po roku, lata 1991-1994.
ROK 1991. Spotkanie z Gołotą w Chicago
Ospale postępujący proces „rozmontowywania” RSW miał ogromny wpływ na fatalną dystrybucję gazety. Do wielu miast centralnej i północnej Polski docierała nie dość, że w niewielkich nakładach, to w dodatku z coraz większym opóźnieniem. Ryszard Niemiec na początku roku zaapelował więc do czytelników o zgłaszanie do redakcji sygnałów o późnych dostawach pisma do krajowej sieci, o faktach wyprowadzania go z kiosków oraz o odmowie przyjmowania prenumeraty gazety. Ostatecznie Krakowskie Wydawnictwo Prasowe RSW „Prasa-Książka-Ruch” 1 czerwca przestało być wydawcą „Tempa”. W krótkim komunikacie poinformowano, że „obowiązki edytorskie przejęła Dziennikarska Spółka Wydawnicza „Tempo”, założona przez 22 pracowników Redakcji. Przejęła na okres przejściowy (1-3-miesięczny), do chwili zarejestrowania w Agencji ds. Inwestycji Zagranicznych spółki „Sport-Presse”, w skład której weszła spółka „Socpresse” S.A., reprezentująca kapitał francuskiego koncernu Roberta Hersanta.”
W nowym układzie własnościowym gazeta coraz więcej miejsca przeznaczała na reklamę. Średnio na numer jedną pełną stronę ogłoszeń, niekiedy w swej treści kontrowersyjnych. W październiku na przykład ukazała się na pół kolumny pierwszej strony promocja „najnowszej serii papierosów już w twardych opakowaniach”… Prywatni sponsorzy finansowali też dziennikarzom wyjazdy na zagraniczne imprezy.
Do składu redakcji dołączyli Wojciech Molendowicz, Grzegorz Wojtowicz, Krzysztof Gacek, Wojciech Kopeć, Krzysztof Wojdyło, Andrzej Augustynek, Anna Idzikowska oraz Andrzej Godny, który powrócił do „Tempa” po blisko czteroletnim pobycie w USA. Kolejny powrót do „Tempa” zanotował też Jan Frandofert. Natomiast do Chicago wyjechali Jerzy Cierpiatka i Ryszard Kołtun. Korespondencje stamtąd wysyłał też Jacek Gucwa, wcześniej pracujący w katowickim „Sporcie” oraz TVP. Oddział katowicki wzmocnił Robert Walczak, a rzeszowski Marek Styka.
Gazeta nadal ukazywała się w poniedziałki, wtorki i czwartki.
***
Leszek Rafalski w felietonowym tonie ujął się za sportowymi arbitrami („Worek groszy dla kaloszy” – 17.01): „Najczęściej obrażaną, najgłośniej wygwizdywaną grupą społeczną są u nas sędziowie sportowi. Nawet ci najlepsi obrywają czasem porcje obelg i to często bez powodu, tylko za to, że gwiżdżą sprawiedliwie zamiast pomóc gospodarzom. I co za to mają?” Autor podał przykład: sędziowie hokejowi przyjeżdżający na zawody z odległości mniejszej niż 100 km, inkasują po 74 tys. zł. W tym czasie egzemplarz „Tempa” kosztował 700 zł.
***
21.01 – „Tempo” pożegnało zmarłego Mieczysława Gracza, legendarnego piłkarza Wisły Kraków i reprezentacji Polski.
***
W związku z nasilającą się falą zagranicznych transferów polskich piłkarzy Zbigniew Wojciechowski i Dariusz Postolski w wydaniach styczniowych rozmawiali o „wielkiej emigracji” z Jackiem Ziobrem, Józefem Wandzikiem i Romanem Koseckim, którego tropem udał się później do Stambułu Krzysztof Gacek. Próbował znaleźć odpowiedź, czy były piłkarz Legii przeniesie się z Galatasaray do Fenerbahce, opisał także losy innych polskich piłkarzy w tureckich klubach.
***
9 lutego miejsce w gazecie po „Świecie futbolu” Jerzego Cierpiatki na czas jego wyjazdu do USA zajął na kilka miesięcy cotygodniowy felieton „Piłka w grze” Macieja Biegi, publicysty tygodnika „Sportowiec”.
***
Jerzy Mucha we wstrząsającym reportażu „Odejście piłkarza” (18.02) opisał kulisy tragicznej śmierci Alojzego Dei, wieloletniego zawodnika Górnika Zabrze.
***
W plebiscycie na 10 Asów Małopolski, kontynuowanym przez redakcję „Dziennika Polskiego”, zwyciężył Jerzy Pietrzak (strzelectwo sportowe), wyprzedzając Wacława Wieczorka (sporty samolotowe) i piłkarza Mirosława Waligórę.
***
W numerze z 28 lutego na zbliżające się 70. urodziny Kazimierza Górskiego „Tempo” poświęciło jubilatowi okolicznościową laurkę.
***
7 marca redakcja zamieściła wymowny apel o wsparcie Komitetu Organizacyjnego Memoriału im. Stanisławy Walasiewicz: „Z wdzięcznością przyjmiemy każdą formy pomocy materialnej i życzliwego zainteresowania w realizacji naszego przedsięwzięcia.” Anons uzupełniono o numer konta bankowego.
Obok zajmujących coraz większą powierzchnię reklam, pojawiały się ogłoszenia także o takiej treści: „Studio Foto w Berlinie Zachodnim poszukuje atrakcyjnych dziewczyn od 18 do 25 lat w charakterze modelek do fotografii w magazynach tam wychodzących na okres od 6 do 12 m-cy…”
***
„W poczuciu winy minionych lat” („Preteksty - 28.03) Ryszard Niemiec dokonał osobistego rozrachunku z przeszłością: „Jeden towar duchowy stał się ostatnio ogólnodostępny i wszystko wskazuje na to, że niebawem stanie się dobrem powszechnego użytku. Myślę o skrusze, inaczej zwanej poczuciem winy lat minionych, dopadającej coraz ważniejsze postaci życia publicznego. Mnie też dopadła. Bo uzbierało się niemało bezeceństw.”
***
Po wyjeździe do USA Ryszarda Kołtuna, do czasu jego powrotu do redakcji w październiku, „dzierżawę” Globtrotera przejęli zamiennie Krzysztof Gacek, Majka Lisińska-Kozioł, Krzysztof Wojdyło oraz Andrzej Godny. Kolumnę z ligami angielskimi redagował Leszek Trojanowski, początkowo z pomocą Kazimierza Romańca, a później Macieja Kędziora.
***
Niezmiennie „Magazyn Tempa” w czwartkowych wydaniach ubogacał Tomasz Domalewski swoimi „trzema zdaniami zza słupka”: „Honecker (wieloletni przywódca NRD – red.) dokonał zadziwiającego wyczynu – pokazał skok, jakiego do tej pory nie oglądał świat. Odbił się na ziemi niemieckiej, a wylądował w Moskwie. Zachodzi jednak poważna obawa, że ten 78-letni skoczek posłużył się jakimś środkiem dopingującym; wątpić jednak należy czy zostanie poddany kontroli w tej sprawie.” (21.03)
***
23.04 – Jerzy Cierpiatka z USA relacjonował pojedynek o mistrzostwo świata Evandera Holyfielda z George'm Foremanem. W tym samym numerze ukazał się ostatni odcinek publikowanego w odcinkach od października 1990 roku „Alfabetu Komara”. Publikacja autorstwa Jana Otałęgi i Ireneusza Pawlika ukazała się nieco później w formie książkowej.
***
W maju Jerzy Wicherek relacjonował 44. Wyścig Pokoju, którego trasa wiodła tym razem z Pragi do Warszawy. Indywidualnie zwyciężył radziecki (jeszcze radziecki) kolarz Wiktor Rjaksiński, drużynowo zespół Polski.
***
„Tempo” podsumowało piłkarskie rozgrywki ligowe: mistrzostwo wywalczyło Zagłębie Lubin, królem strzelców został Tomasz Dziubiński z Wisły, „Srebrny Piłkarz” przypadł bramkarzowi „Białej Gwiazdy” Jackowi Bobrowiczowi, a najlepiej ocenianym arbitrem był Piotr Werner. Puchar Polski wywalczyli piłkarze GKS-u Katowice, a w Trenerskiej Lidze „Tempa” zwyciężyli ex aequo Jan Kowalski i Adam Musiał.
***
W czerwcowych i lipcowych numerach ukazywały się korespondencje Ryszarda Kołtuna z USA, m.in. z finału NBA pomiędzy Chicago Bulls – LA Lakers i kick-bokserskiej walki Marka Piotrowskiego z Rickiem Roufusem, podczas której dziennikarz natknął się na Andrzeja Gołotę. Rozmowę z bokserem („Spotkałem Gołotę”), która ukazała się 1 lipca, rozpoczął od zastrzeżenia, że z uwagi na gorszące sceny i słownictwo tekst przeznaczony jest wyłącznie dla osób dorosłych: „Chicago, sobota 22 czerwca 1991, hala Rosemont Horizon, późny wieczór. Podczas walki kickbokserskiej Marka Piotrowskiego z Rickiem Roufusem. (…) Niesamowity przypadek. Facet tak ogromnej postury znika jak kamfora, nie wiadomo jak i kiedy przedostaje się przez granicę, co jakiś czas tylko docierają na jego temat plotki. A to, że jest w Szwecji, a to, że już w USA, gdzie mieszka na stałe zakochana w nim po uszy Polka, spodziewająca się dziecka. Plotki, plotki, plotki. A może to prawda? (…) Przez następne pół godziny biję się z myślami. Przysiąść się, spróbować nawiązać rozmowę? (…) Jurek Cierpiatka, który siedzi obok mnie i zna się na boksie i bokserach jak mało kto, stanowczo odradza. Po wódce Gołota jest nieobliczalny – przestrzega. (…) Gołota tymczasem wraz z niższym od siebie o głowę kumplem, dopijają kolejną szklaneczkę whisky. (…) Nagły przypływ odwagi zrywa mnie z krzesła. Przysiadam się. – Czy pan mnie pamięta? – Nie – kręci głową nawet na mnie nie patrząc.
- Widzieliśmy się ostatnio przed trzema laty na Olimpiadzie w Seulu, podczas mszy świętej w wiosce olimpijskiej. Pan też tam był, a ja tam byłem jako jedyny z dziennikarzy polskich. Pamięta pan? – celowo wywołuję z jego pamięci obraz z dnia kiedy z naszymi sportowcami rozmawiał arcybiskup, a Gołota wydawał się potulny jak baranek.
- To pan jest dziennikarzem… A dla jakiej gazety pan pisał?
- Dla „Tempa” – odpowiadam z pewnym wahaniem, bo zdaję sobie sprawę z tego, że w tym momencie nasza rozmowa może się nieodwołalnie zakończyć. Nigdy go nie oszczędzaliśmy.
- Dla „Tempa”? Dla „Tempa” – powtarza dobitnie. A po chwili wybucha niepohamowanym śmiechem. Śmieje się długo, spazmatycznie. Wyczuwam, że nienawidzi „Tempa” i zarazem pojąć nie może, że ktoś z tej gazety ma czelność i odwagę z nim rozmawiać.”
***
Oprócz relacji Ryszarda Kołtuna pisali do gazety z Chicago także Jerzy Cierpiatka i Leszek Pieśniakiewicz. Natomiast Zbigniew Dutkowski relacjonował rywalizację najlepszych tenisistów z kortów Wimbledonu, a Leszek Rafalski z Rzymu odbywające się tam ME koszykarzy.
***
W lipcu powróciła na łamy redagowana przez Mariana G. Nowaka kolumna turystyczna. A od września Andrzej Skowroński do „Równania toru” dołożył felieton piłkarski „Wślizgi i przewrotki”. Natomiast w „niebieskich” wydaniach czwartkowych na pierwszej stronie prof. Andrzej Gaberle sugerował w swoich felietonach: „Popatrzmy inaczej”…
***
W październiku zmarła legenda krakowskiej Wisły Władysław Giergiel, którego wspomnienia pt. „Gabinet figur sportowych pana Giergiela”, zamieszczane od lipca ukazywały się jeszcze do końca roku.
***
Zbigniew Wojciechowski relacjonował z Paryża koszykarski turniej McDonalda. Ekskluzywnego wywiadu dla „Tempa” udzielił mu tam Magic Johnson...
***
Tempo było jedyną gazetą sportową w Polsce, która ukazała się 23 grudnia, czyli w przeddzień wigilii Bożego Narodzenia. W numerze m.in. przedstawiciele PKOl i Biura Politycznego Komitetu Centralnego PZPR tłumaczyli Ryszardowi Niemcowi dlaczego Polacy nie pojechali na IO do Los Angeles. Ponadto Leszek Rafalski ujawnił nieznane fakty z życia Stanisława Marusarza, Ireneusz Pawlik przedstawił najbogatszych rodzimych sportowców i opisał magię Magica Johnsona. Oczywiście znalazła się również kolejna edycja „Czarnej listy”…
Natomiast w numerze noworocznym Majka Lisińska-Kozioł wysłuchała Wandy Rutkiewicz, która na rok 1992 zaplanowała zdobycie sześciu z niezdobytych jeszcze przez nią ośmiotysięczników. Anna Idzikowska rozmawiała natomiast z mistrzynią świata w maratonie Wandą Panfil-Gonzalez, marzącą o rekordzie globu oraz olimpijskim złocie…
ROK 1992. Olimpijska forma Ryszarda Kołtuna
W roku dwóch igrzysk olimpijskich – zimowych w Albertville i letnich w Barcelonie – oraz piłkarskich mistrzostw Europy gazeta zaczęła ukazywać się cztery razy w tygodniu. Do wydań poniedziałkowych, wtorkowych i czwartkowych doszło piątkowe „Tempo” na weekend.
Po ponad rocznym pobycie w USA wrócił Jerzy Cierpiatka, do zespołu dołączyli też współpracujący już wcześniej z redakcją Waldemar Bałda i Krzysztof Kawa. M.in. oddział w Katowicach wzmocnili Dariusz Ostafiński i Wojciech Słota, w Warszawie – Ryszard Ciemiński, Mieczysław Doskocz i Wiesław Zieliński w Rzeszowie, a w Poznaniu Wojciech Michalski. Znacząco również poszerzone zostało grono korespondentów terenowych, relacjonujących wydarzenia sportowe z niemal każdego zakątka kraju. Wychodząc naprzeciw rosnącemu zainteresowaniu zagranicznymi rozgrywkami, a szczególnie ligami NBA i NHL oraz zawodowym boksem, gazeta poświęcała coraz więcej miejsca. Liga angielska stała się domeną Andrzeja Godnego, Ryszard Kołtun z niezwykłą pasją opisywał rywalizację w ligach amerykańskich, podobnie jak Jerzy Cierpiatka najważniejsze pojedynki na zawodowych ringach.
Specjalnym wysłannikiem „Tempa” w Albertville był Zbigniew Wojciechowski, a w Barcelonie Ryszard Kołtun, natomiast komentarze z piłkarskiego EURO w Szwecji przesyłał gościnnie Andrzej Gowarzewski. Na łamy wróciły „Gry i zabawy” Janusza Atlasa oraz „Świat futbolu" Jerzego Cierpiatki, dołączając do ukazujących się dotychczas felietonów Ryszard Niemca („Preteksty”), Andrzeja Skowrońskiego („Równanie toru”) czy Andrzeja Gaberlego („Popatrzmy inaczej”).
Gazeta nieustannie zabiegała o sponsorów, publikując reklamy ich produktów. W oczy szczególnie rzucała się treść i forma niektórych: „Sportowcy nie palą, ale kibice…”; „Wyroby Unimilu – światowy standard” czy ta promująca „wypróbowany beton” z… wizerunkiem Stalina.
Niewątpliwą stratą było odejście z redakcji kierownika działu publicystyki i reportażu Leszka Rafalskiego oraz Jana Otałęgi, którzy przenieśli się do „Dziennika Polskiego”.
***
Fatalny początek roku – 13 stycznia czołówka gazety zdominowana informacją o śmierci jednego z najwybitniejszych polskich żużlowców: „Jancarz zginął z ręki żony. Życie poza torem przerwane nożem”.
***
22.01 – Komitet Organizacyjny V Memoriału im. Stanisławy Walasiewicz, wspomagany przez Ryszarda Niemca, ponowił apel z poprzedniego roku o sponsorskie wsparcie imprezy. Napisano w nim: „Kraków może być miejscem spotkania czołowych lekkoatletów Europy i świata, a krakowianie mogliby oglądać zmagania zawodników przygotowujących się do olimpijskiego startu w Barcelonie – o ile Komitet Organizacyjny Memoriału pozyska sponsorów, którzy zechcieliby przyczynić się do realizacji tej międzynarodowej imprezy.”
***
W numerach styczniowych „Tempo” tropiło aferę dopingową w hokejowej reprezentacji, przygotowującej się do Igrzysk Olimpijskich w Albertville. W jej efekcie trzech hokeistów zostało zdyskwalifikowanych.
***
Muhammad Ali skończył 50 lat – Jerzy Cierpiatka w korespondencji z USA (23.01) przypomniał najważniejsze wydarzenia z kariery boksera: „Pół wieku legendy”.
***
Marek Bartosik odwiedził byłego skoczka narciarskiego Stanisława Bobaka, który przedwcześnie musiał zakończyć karierę i został zapomniany przez wszystkich: „Sprzedane puchary olimpijczyka” (30.01).
***
4.02 - Jerzy Cierpiatka z USA relacjonował przebieg procesu Mike’a Tysona, oskarżonego o gwałt oraz rozmawiał z Markiem Piotrowskim („Na początek: Morderca”). Amerykańskie korespondencje uzupełniali Jacek Gucwa i Leszek Pieśniakiewicz.
***
W piątek, 13 marca ukazał się drukowany w mniejszym formacie pierwszy numer weekendowego wydania „Tempa”, a w nim m.in.: raport o handlu piłkarzami; rozliczenie piórem Janusza Atlasa występu polskich sportowców na igrzyskach w Albertville; stenogram wywiadu amerykańskiej prezenterki z Desiree Washington, kobietą zgwałconą przez Mike’a Tysona; Magazyn Motosport; program telewizyjny…
***
Majka Lisińska-Kozioł przypomniała ohydną zbrodnię, dokonaną przez dwóch zawodników KS Morawski: „Żużlowcy – mordercami!” (24.03)
***
W numerze na wielkanocny weekend (17.04) m.in.: Jerzy Cierpiatka w korespondencji z USA przypominał karierę tenisisty Arthura Ashe’a, Ireneusz Pawlik napisał o sportowcach-filantropach, Andrzej Skowroński rozmawiał z Januszem Rewińskim – liderem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, a Majka Lisińska-Kozioł odwiedziła rodzinę 11-letniej Joasi, która zginęła podczas XVII Rajdu Krakowskiego, gdy samochód wypadł z trasy i staranował widzów. Ponadto Ryszard Niemiec zainicjował cotygodniowy komentarz „Replay”, odnoszący się do „dokonań” sprawozdawców telewizyjnych.
***
W maju Jerzy Wicherek podążał za peletonem 45. Wyścigu Pokoju, ostatnim rozgrywanym w dotychczasowej formule.
***
15-22.05 – Ireneusz Pawlik odszukał i zaprezentował plejadę polskich sportowców, którzy zdecydowali się występować pod flagą obcych państw.
***
W wydaniach majowych i czerwcowych Andrzej Godny przypomniał historię piłkarskich mistrzostw Europy. Finały w Szwecji (wygrała Dania, która w ostatniej chwili zastąpiła wykluczoną przez UEFA Jugosławię), relacjonował z fachowym komentarzem Andrzej Gowarzewski.
***
19.06 – Początek 18-odcinkowego serialu Ireneusza Pawlika „Szpieg w masce”, po odtajnieniu akt ze śledztwa prowadzonego w sprawie Jerzego Pawłowskiego.
***
Majka Lisińska-Kozioł rozmawiała z Arkiem Gąsienicą-Józkowym, uczestnikiem wyprawy na Kanczendzongę, z której nie wróciła Wanda Rutkiewicz („Bezradność w Himalajach”). W tym samym numerze (19.06) filozoficzne rozważanie Józefa Lipca o himalaistach: „Czy trzeba płacić życiem?”
***
Zakończenie piłkarskiego sezonu (22.06): mistrzem Lech Poznań, Puchar Polski dla II-ligowej Miedzi Legnica, „Srebrny Piłkarz” dla Jacka Bobrowicza, królem strzelców Jerzy Podbrożny, najlepszym arbitrem Zbigniew Urbańczyk, a Henryk Apostel zwycięzcą Trenerskiej Ligi „Tempa”.
***
29.06 - „Tempo” ponownie „odkrywało” Janusza Kowalika. Z byłym piłkarzem Cracovii i reprezentantem Polski, który został nowym trenerem Górnika Zabrze, rozmawiała redakcyjna drużyna w składzie: Jerzy Cierpiatka, Jan Frandofert, Andrzej Godny, Ryszard Niemiec i Andrzej Skowroński.
***
„Pierwsze otwarte igrzyska, gigantyczne, skomercjalizowane” – od 23 czerwca rywalizację najlepszych sportowców w Barcelonie w olimpijskiej formie, podobnie jak cztery lata wcześniej z Seulu, relacjonował Ryszard Kołtun. Wśród komentatorów w Krakowie wyróżniały się felietony autorstwa literata Tadeusza Kwiatkowskiego.
***
W sześciu wrześniowych numerach znalazła się interesująca opowieść Pawła Dubiela o powikłanych życiowych losach i piłkarskiej karierze Ernesta Wilimowskiego: „Miał być zapomniany”.
***
Andrzej Gaberle (29.10) opublikował list do Jerzego Pawłowskiego. Z pozycji prawnika-adwokata stanął w obronie byłego szablisty, doradzając co powinien zrobić, by oczyścić się ze swej szpiegowskiej działalności.
***
13.11 – Ireneusz Pawlik w reportażu pt. „Pasja wg Józefa Szmidta” próbował ujawnić tajemnice dwukrotnego mistrza olimpijskiego w trójskoku.
***
Grażyna Seweryn – świetna koszykarka Wisły i reprezentacji kraju w nowej roli. W cyklu „Jeden na jeden” przepytywała polskie zawodniczki, swoje partnerki i konkurentki na parkiecie. Oczywiście rozmawiała też z czołowymi koszykarzami. Niebawem po definitywnym zakończeniu kariery sportowej zasiliła dział komputerowy „Tempa”.
***
Żona zastrzelonego 16 grudnia 1981 roku górnika z kopalni „Wujek” i zarazem piłkarza klubu Rozwój Katowice opowiedziała Ireneuszowi Pawlikowi o tym tragicznym dniu sprzed jedenastu lat (18.12 – „Kule w plecach”).
***
W numerze świątecznym (22.12) za jedyne 3500 zł (na „stare” pieniądze) Majka Lisińska-Kozioł w przejmującym reportażu „Słucham bicia swojego serca, liczę uderzenia…” pisała o dramacie Joachima Halupczoka, kolarskiego mistrza świata amatorów, którego karierę przerwała choroba. Lekarze zakazali mu ścigania się. – „Profesor Furanello nie daje żadnych gwarancji. (…) Bóg jeden wie, jak bardzo chciałbym się ścigać, ale czy ja mogę aż tak ryzykować? Gdyby mi się coś stało, co oni – dzieci, żona – zrobią beze mnie? Z drugiej strony, kolarze zawodowi osiągają sukcesy także w wieku 30 lat. Mam parę wiosen zapasu. Jeszcze więc, wbrew rozsądkowi, czekam na cud, na cień szansy, na przedłużenie nadziei, że może… Przecież byłem na szczycie. Mało kto wygrywa mistrzostwo świata w takim stylu. Uwierzyłem, wszyscy wokół mnie uwierzyli, że powtórzę to w gronie zawodowców. Byłem już jedną nogą w gronie najlepszych, tyle że poślizgnąłem się na tej drugiej i spadłem na sam dół” – zwierzał się dziennikarce…
W numerze znalazła się również m.in. lista antybohaterów 1992 roku. Jej twórca Ryszard Niemiec główną nagrodę przyznał tym razem Zarządowi Klubu Sportowego Górnik Zabrze. Swą decyzję tłumaczył następująco: „Uzasadnienie dla tak wysokiej lokaty stanowi nie tylko fakt posiadania w gronie wysoko opłacanych zawodników ligowej drużyny śmiercionośnego pirata drogowego – Wojciecha O., ale brak dezaprobaty dla niesportowego trybu życia części piłkarzy. Wzięto pod uwagę pełną obojętność zarządu na wymóg stanowienia wewnętrznych kar wychowawczych wobec winnych łamania norm statutu klubu.”
Dla przeciwwagi przewrotnie swoją dziesiątkę najlepszych zaprezentował Janusz Atlas. Najwyżej umieścił w niej wioślarza Kajetana Broniewskiego, medalistę Igrzysk w Barcelonie. Natomiast Jerzy Cierpiatka ustalił swoją listę najlepszych piłkarzy Europy; triumfatorem okazał się Marco van Basten…
***
W równie interesującą lekturę obfitowało wydanie noworoczne (29.12). W roli „opłatkowego" wystąpił Ryszard Niemiec, a Krzysztof Kawa podążył za Tomaszem i Jackiem Gollobami oraz ich ojcem Władysławem do zakładu poprawczego, którzy w okresie świątecznym odwiedzili przebywających tam chłopców. Kolejny tekst wyciskający łzy napisała Majka Lisińska-Kozioł, wsłuchując się we wspomnienia Marii Błaszkiewicz, matki Wandy Rutkiewicz, wciąż czekającej na jej powrót do domu. –„Po ludzku biorąc nie miała szans na przetrwanie. Ja jednak mam nadzieję, choć nawet nie błagam Boga o cud, bo jestem pokorna, jestem spokojna.…”
Ponadto w numerze Andrzej Skowroński w zachwytach opisywał błyskotliwie rozwijającą się we Włoszech karierę Marka Koźmińskiego („Żyć, gdzie cytryna dojrzewa”), a Marek Latasiewicz relacjonował noworoczny trening piłkarzy Cracovii… Chicago.
ROK 1993. Piłkarski poker, czyli cała Polska się śmieje
Na srebrnym medalu olimpijskim, zdobytym w 1992 roku w Barcelonie, cieniem kładła się niewyjaśniona do końca sprawa badań przeprowadzonych wśród kadrowiczów przed wyjazdem na igrzyska. „Tempo” pod przewodnictwem Jacka Gucwy prowadziło własne śledztwo, podobnie jak w sprawie przyłapanego na stosowaniu niedozwolonego dopingu piłkarza warszawskiej Legii. Obie afery łączyła osoba trenera Janusza Wójcika, który po reprezentacji olimpijskiej objął opiekę nad stołeczną drużyną. Ligowe rozgrywki zakończyła prawdziwa niedziela cudów, w której wszystko zadziało się tak, jak tego potrzebowali legioniści, strzelając niezbędną do mistrzostwa ilość goli. Pod naciskiem opinii społecznej tytuł został im jednak odebrany, a na cztery drużyny biorące udział w tym procederze nałożono symboliczne kary. To wszystko działo się w trakcie fatalnych eliminacji reprezentacji do mistrzostw świata w USA.
Pismo nadal ukazywało się cztery razy w tygodniu, a z końcem listopada wydanie piątkowe zaczęto przygotowywać techniką komputerowego fotoskładu. Oprócz Jacka Gucwy, zespół redakcyjny powiększył się m.in. o Jacka Bartlewicza, Marka Pomykałę, Janusza Nowińskiego i Pawła Gugę, a także o liczną grupę nowych terenowych korespondentów. Ponadto do oddziału w Katowicach dołączył Robert Walczak, a na Dolnym Śląsku Antoni Bugajski.
Nieustannie poszerzający się zakres informacji, zarówno tej krajowej, jak i ze świata, spowodował zawieszenie na kilka miesięcy kolumn magazynowych. „Kalejdoskop Tempa” powrócił w innej formule i zmienionej szacie graficznej z końcem października. Nadal najwięcej miejsca gazeta poświęcała piłce nożnej i rozgrywkom ligowym, także w innych dyscyplinach, w szczególności speedway’a i koszykówki. Z listy felietonów ubyły „Gry i zabawy” Janusza Atlasa, natomiast pojawiły się cotygodniowe stałe pozycje: „Z Gór Świętokrzyskich” Tadeusza Wiącka, „Spod wrocławskiej Iglicy” Stanisława Machowskiego i w magazynie koszykarskim „Czapowanie” Ryszarda Niemca, a także kontynuacje „Węglem pisane” (Jerzy Mucha) i „Salon warszawski” (Ryszard Ciemiński)… Z inicjatywy redakcji w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” z kibicami spotykali się po kolejkach ligowych piłkarze i trenerzy krakowskich klubów.
***
8.01 – Jerzy Mucha tropił „lewą kasę” w Górniku Zabrze („Czarna teczka pełna szmalu”), a Anna Idzikowska w rozmowie z Henrykiem Szordykowskim („Urodziłem się, żeby biegać”) dowiedziała się, że znakomity polski średniodystansowiec „biegał na bigosie”.
***
W jednym z ostatnich mini-felietoników (4.02 – „Trzy zdania zza słupka”) Tomasz Domalewski dzielił się jak zwykle oryginalną refleksją: „Zmobilizowany sukcesami polskich chodziarzy Jarosław Kaczyński postanowił przyczynić się do dalszego rozwoju tej dyscypliny sportu, organizując marsz na Belweder. Zawodnicy jednak nie zachowywali się jak na sportowców przystało – krzyczeli, gwizdali, palili papierosy i kukły. Coś mi się wydaje, że medali za to nie będzie.”
***
Odbywającą się w lutym Zimową Uniwersjadę relacjonowali z Zakopanego Krzysztof Kawa i Grzegorz Wojtowicz.
***
Czołówka poniedziałkowego wydania 22 lutego ukazała się w żałobnej szacie, po tragicznym wypadku na trasie Rajdu Dolnośląskiego, w którym zginął Marian Bublewicz… W tym samym numerze znalazło się także rozstrzygnięcie Konkursu 45-lecia „Tempa”. W przerwie meczu Hutnik – Wisła wylosowano główną nagrodę – Polonez Caro. Szczęśliwcem okazał się czytelnik z Tarnowa.
***
W wydaniach weekendowych drukowano „Sportowy słownik matrymonialny” autorstwa Ireneusza Pawlika, a Jerzy Cierpiatka przypominał w „Galerii herosów” najwybitniejszych w historii bokserów. W piątkowych numerach można było też znaleźć programy sportowe w dostępnych w kraju stacjach telewizyjnych… Jednocześnie o kuriozalnym problemie dotyczącym transmisji z meczów piłkarskich pisał Marek Bartosik (2.04 – „Znikający punkt”): „Zamiast transmisji z wydarzeń na polskich boiskach kibic najczęściej otrzymuje informacje o sporach o to, kto komu ma płacić za ich ewentualne przeprowadzenie: telewizja klubowi, czy klub telewizji?”
***
Ryszard Niemiec w „Pretekstach” (23.03 – „Kryzys gatunku”) ubolewał nad przyszłością felietonistów: „Z okazji 45-lecia „Tempa” i 20-lecia rozpoczęcia uprawiania na jego łamach autorskiej działki felietonowej zamierzam zorganizować wszechpolski zjazd felietonistów sportowych. Zanim powstanie szczegółowy program, już dziś wiadomo, że honorowym gościem imprezy powinien być mecenas Ryszard Parulski, pomysłodawca urządzenia w Warszawie igrzysk olimpijskich w roku 2012. Roboczą bowiem dyrektywą zlotu gwiaździstego byłoby opracowanie dwudziestoletniego planu pracy felietonistów i objęcie zbiorowego patronatu nad budową stołecznych szalet, które obok innych ważnych olimpijskich obiektów, mają przez ten czas powstać w stołecznym mieście. Będzie okazja do wzbudzenia poczucia dumy nad przebytą drogą, a równocześnie do powołania ciał czuwających nad moralnością autorów, zwłaszcza ich obliczem politycznym.(…) Tak zwane minione lata były dla felietonisty rajem, zwłaszcza sportowego. W Mielcu zabawę piłkarzy postanowiono uatrakcyjnić zaproszeniem konia, który pofatygował się na piętro. Komu dzisiaj takie żarty w głowie, jeśli co druga drużyna czeka po pół roku z wypłatami za wygrane mecze. Sprzedały poznańskie akademiczki mecz trenerowi koszykarek Czarnych Szczecin i była na kwartał zabawa dla reporterów. Jeszcze dla felietonistów zostało na ząb. W tym sezonie nie tylko nikt nie bronił się niecnymi metodami przed degradacją z ekstraklasy, ale w ogóle nie skorzystał z legalnie wywalczonego do niej awansu, jak na przykład akademiczki z Gdańska. Jeszcze trochę, a będą dopłacać, aby przybliżyć moment spadku z ligi, ale wówczas nie wiem, czy będzie to temat dla uczestników planowanego zjazdu. Pewną nadzieję stwarzają jeszcze niektórzy zawodnicy, co swego czasu czmychnęli za granicę, porzucając na parapecie okna hotelowego biało-czerwone dresy. Powiadają teraz, że w ten sposób przeciwstawiali się juncie Jaruzelskiego, w związku z czym nie tylko nie należy się po nich spodziewać przeprosin, ale trzeba natychmiast przystąpić do wypełnienia za nich deklaracji członków rzeczywistych Stowarzyszenia Ofiar Represji Stalinowskich. Przykładem najbardziej jaskrawym jest tu postać ekstrawaganckiego Rudego, którego koledzy niektórzy pragną wpisać do składu Strejlauowi. W kwestii Rudego-bieżeńca jedna z moich niegdysiejszych przepowiedni zmaterializowała się w oczywisty sposób. Dama, dla której nie tacy jak Andrzej mogli rozminąć się z rozumem, definitywnie ułożyła sobie życie w Niemczech według indywidualnego planu, w związku z czym można mieć pewność, że rozum powróci pod strzechę piłkarza, a temat się rozmyje. (…) Oto na naszych oczach, co jakiś czas mają miejsce akty dewaluacji godności reprezentanta. Mocna, w gębie rzecz jasna, grupa ręcznych piłkarzyków odmówiła swej posługi reprezentacji. Nie podobały im się metody pracy trenera Kowalczyka. „Świętość” uznawana przez pokolenia sięgnęła bruku. Czy może być przedmiotem felietonowego „szargania”? Wygląda na to, że uczestnicy zjazdu powinni szukać dróg wyjścia z zarysowującego się kryzysu gatunku. Inaczej trzeba będzie kramiki pozamykać, albo zawiesić na czas przejściowych trudności.”
***
Kapituła pod przewodnictwem rektora UJ prof. Andrzeja Pelczara przyznała kolejne Medale Kalos Kagathos (6.04). Otrzymali je: profesorowie – Edward Popiołek (mistrz świata w latania precyzyjnym), Leszek Suski (szermierz), Zbigniew Garnuszewski (lekkoatleta), Leszek Balcerowicz (lekkoatleta), Zbigniew Lewandowski (lekkoatleta) oraz w przeszłości szermierze - dr Jan Nawrocki i aktor Marek Walczewski.
***
Majka Lisińska-Kozioł wysłuchała Ryszarda Żyszkowskiego (9.04), który był pilotem Mariana Bublewicza podczas rajdu, zakończonego śmiercią kierowcy. Natomiast w czerwcowych wydaniach Adam Świda przypomniał wypadki Polaków na trasach rajdowych („Śmierć czeka za zakrętem”)…
Także 9 kwietnia Ireneusz Pawlik ogłosił doroczną listę najbogatszych polskich sportowców – najzamożniejszy ponownie Wojciech Fibak z majątkiem wartym 50-60 mln dolarów.
***
29 kwietnia sprawozdanie z pamiętnego meczu Polska – San Marino 1-0 (zwycięska bramka została zdobyta ręką przez Jana Furtoka), Jacek Gucwa i Andrzej Skowroński zatytułowali: „Bez klepki (także piątej)”. O boiskowym koszmarze oraz golu strzelonym w kuriozalnych okolicznościach rozpisywano się w następnych numerach w równiej mierze odnosząc się do beznadziejnej gry reprezentacji, jak i nieprzyznania się do przewinienia zdobywcy bramki. Jeszcze 24 czerwca do tłumaczenia piłkarza oraz odsądzających go od czci i wiary odniósł się w kontrowersyjnym felietonie Andrzej Gaberle („Bad boys”): „Gdy spłynął już cały atrament z piór inkwizytorów i adwokatów Furtoka, chcę powrócić do zagrania ręką, które przyniosło Polsce punkt w meczu z San Marino. Od pierwszych komentarzy w tej sprawie aż do dziś nie mogę się bowiem oprzeć wrażeniu, iż pobrzmiewa w nich fałszywy ton, a akcenty rozłożone są w sposób nie oddający sedna problemu. Nie przekonuje mnie namawianie Furtoka do przywdziania pokutnych szat, a nawet dostrzegam w tym sporą dozę zakłamania. Kiedy w eliminacyjnym meczu naszych „olimpijczyków” z Anglią, Juskowiak zdobył bramkę po faulu na obrońcy gości, nie usłyszałem głosów nawołujących go do posypania głowy popiołem. (…) Zdecydowanie odrzucam tez pogląd, że o wszystkim decyduje sędzia i jeśli on nie odgwizdał przewinienia, to nic tylko cieszyć się, choćby skrycie, z prolongaty nadziei na awans do puli finałowej mistrzostw świata. Taka postawa oznacza nihilizm moralny kierujący się zasadą, że oszustwo nie jest złem tak długo, jak długo nie zostanie wykryte. Wypływający stad wniosek, że źle czyni nie ten, kto oszukuje, a jedynie ten, kto dał się złapać, stanowi kanon postepowania przestępców. (…) Piłka nożna stała się grą nieuczciwą przy aplauzie wielbicieli „męskiej gry” i „ostrej walki”, obojętnych wobec konsekwencji takiego „stylu gry”. Furtok znalazł się „pod obstrzałem”, ponieważ przekroczył granicę przyzwyczajenia – gdyby zdobył bramkę po kopnięciu obrońcy w kostkę nie usłyszałby marnego słowa potępienia, choć jego zachowanie byłoby także (a m.zd. bardziej) naganne. Bad boys są także poza boiskiem i oni są współodpowiedzialni za uczynki „niegrzecznych” hasających po zielonej murawie. Jeżeli naprawdę chce się wyeliminować z boiska brutalność i oszustwo, trzeba zwalczać postawy występujące poza boiskiem, które wręcz promują naruszanie przepisów gry.”
***
Po remisie 1-1 w meczu Polski z Anglią (31.05) na krótko odżyły nadzieje na awans do finałów MŚ. Na rozkładówce, obok obszernej relacji ze spotkania na Stadionie Śląskim, znalazł się komentarz do tragedii, jaka wydarzyła się przed nim. 20-letni kibic ze Szczecina w drodze na stadion został w tramwaju śmiertelnie zraniony nożem przez kibola-bandytę. Niestety, burdy chuliganów, często kończące się tragicznie, to była na polskich stadionach codzienność…
***
Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek ekstraklasy piłkarskiej komentarz redakcyjny „Kabaret pod egidą PZPN” (14.06) o „cudach” na finiszu ligi kończył się konkluzją: „Na meczach decydujących o mistrzowskiej koronie (w Poznaniu Lech – Ruch oraz Łodzi ŁKS – Jagiellonia) – po niespełna 4 tys. widzów. W Krakowie, Bytomiu, i Zabrzu łącznie – widzów mniej niż tysiąc. Trzebaż wymowniejszego dowodu, że to co dzieje się na ligowym finiszu w ekstraklasie – odpycha kibiców i drenuje puste bez tego klubowe kasy? Widać jednak z tymi kasami nie jest tak źle, skoro kabaretowe spektakle trwają…”
Dzień później, w numerze wtorkowym, Grzegorz Wojtowicz informował o pogróżkach krakowskich kiboli kierowanych pod adresem Stanisława Zapalskiego – trenera Okocimskiego, rywalizującego z Cracovią o awans do II ligi. Groźby odniosły skutek – szkoleniowiec podał się do dymisji. Awans wywalczyła jednak drużyna z Brzeska.
***
Jak przewidywano, tak się stało. Finisz ekstraklasy okazał się boiskowym kabaretem. Po meczach Wisły z Legią (0-6) i ŁKS-u z Olimpią (7-1), nie mających nic wspólnego ze sportową rywalizacją, nad winietą „Tempa”(21.06) czytelników witał tytuł: „Cała Polska się śmieje! Legia mistrzem „piłkarskiego pokera”. A Jerzy Wicherek w relacji z wydarzenia w Krakowie pt. „Jak kurtyzana z klientem…” napisał wprost: „Te półtorej godziny niby-futbolu przy ul. Reymonta bardziej przypominało transakcję podstarzałej kurtyzany z pewnym siebie klientem, niż mecz piłkarski. Nie było w tym wszystkim ani cienia żenady z jednej, ani udawanej przynajmniej frywolności z drugiej strony. Ot, rutynowa transakcja w tym fachu. Bo taki – co na finiszu rozgrywek ligowych zobaczyć mógł każdy – jest nasz futbol ligowy: po prostu sprostytuowany. Jeśli się ma odpowiednie pieniądze – można sobie zamówić każdy „numer” – gdyby Legia potrzebowała wygrać 15-0, to mecz na pewno zakończyłby się takim wynikiem.”
Pod naporem opinii publicznej PZPN odebrał Legii mistrzowski tytuł, a „Tempo” unieważniło klasyfikację „Srebrnego Piłkarza”. Natomiast w „Trenerskiej Lidze” najwyżej oceniono szkoleniowca Ruchu Chorzów Edwarda Lorensa, bo… „nie handlował.”
***
W lipcu powrócił temat prawdopodobnego dopingu piłkarzy reprezentacji olimpijskiej. 9 lipca Jacek Gucwa odpowiadał na pytanie: jak „wypłukano” olimpijczyków? Napisał: „Publikujemy dowody dopingu w kadrze na Barcelonę; u trzech piłkarzy stwierdzono „koks”; na 26 badanych połowa była podejrzana; gdzie zniknęły próbki „B”. (…) Wierzymy, że publikowany materiał stanie się zapalnikiem do likwidacji tej białej plamy w historii polskiej piłki nożnej. Nawet jeśli ta plama z białej miałaby się zmienić w czarną. Bo lepsza najgorsza prawda, niż… łgarstwo, choćby nobilitowane medalem olimpijskim.”
Z pozycji działacza NSZZ „Solidarność” głos zabrał Andrzej Bac, stwierdzając: „Za całą sprawą stały PZPN, PKOl i Fundacja Olimpijska Piłkarzy, której szefem był znany biznesmen Zbigniew Niemczycki, a która do tej pory nie rozliczyła publicznie swojej działalności.”
Redakcja zamieściła też w kilku odcinkach fragmenty książki Tomasza Jagodzińskiego „Cwaniaczku, nie podskakuj! Afery i skandale polskiego futbolu”. Oczywiście zawarte w niej wątki, związane z trenerską karierą Janusza Wójcika, nie pomijały domniemanego dopingu piłkarzy prowadzonej przez niego reprezentacji przed igrzyskami olimpijskimi.
***
W lipcu Wojciech Molendowicz relacjonował z Paryża Tour de France (trzeci na mecie Zenon Jaskuła), w sierpniu Ireneusz Pawlik komentował ze Stuttgartu lekkoatletyczne MŚ, Jerzy Wicherek z Oslo kolarski championat, a Krzysztof Kawa z Pocking Indywidualne Mistrzostwa Świata na żużlu. Ponadto na początku września Jacek Bartlewicz odwiedził w Madrycie Romana Koseckiego, klęskę piłkarzy z Anglikami (0-3) przeżywali na Wembley Jacek Gucwa i Andrzej Skowroński (9.09), a dwa tygodnie później Jerzy Cierpiatka opisywał porażkę 0-1 z Norwegią w Oslo, która definitywnie przekreśliła marzenia o Mundialu. Natomiast o kolejnych walkach na zawodowym ringu Andrzeja Gołoty pisał z Chicago Marek Latasiewicz.
***
Ryszard Niemiec w „Pretekstach” (19.09) wskazywał na negatywne skutki wprowadzenia w polskiej piłce otwartego zawodowstwa: „Miało (zawodowstwo) otworzyć szeroko wrota na świat, przez które nasi najlepsi zawodnicy mieli podążać do wielkich jedenastek, gdzie podciągnąwszy się w arkanach techniki mieli zmienić na grubo lepszy poziom gry naszej reprezentacji. I rzeczywiście: wyjeżdżają, nie jak dawniej po trzydziestce, jeno w wieku poborowym, a nawet jeszcze bez dowodu osobistego, ale z certyfikatem profesjonała, jak junior Terlecki. Lecą do zawodowych rajów na skrzydłach, wracają stłamszeni, dziwnie po amatorsku kopiący piłkę w warunkach obrony narodowych barw. Miało zawodowstwo doprowadzić ligowe rozgrywki do poziomu równego tym zachodnim. Doprowadziło? Jasne, że nie! Kiedy człowiek wydobędzie z pamięci obraz gry tych „amatorów” z czasów Górnika Zabrze i Widzewa, goniących angielskich czy włoskich „profi” i zestawi ten obraz z poczynaniami (patrz mecz w Poznaniu) ich następców z kontraktami w kieszeniach, to nic innego nie wypada, jeno siąść i płakać…”
***
W dużej mierze z inspiracji redakcji do Krakowa wrócił wielki żużel (18.10). Na stadionie Wandy zawody kończące sezon o Puchar „Tempa” wygrał Zenon Kasprzak.
***
Redakcja pożegnała Stanisława Marusarza. Legendarny narciarz zmarł 29 października.
***
12.11 - Majka Lisińska-Kozioł rozmawiała z rodzicami Mariusza Czerkawskiego o drodze ich syna do NHL.
***
Józef Lipiec przedstawił subiektywny dekalog reformy polskiego piłkarstwa, będący receptą na to „Jak wyleczyć chorego z urojenia?” (13.11)
***
„Fantastyczny pomysł czy paranoja?” – Jacek Gucwa i Krzysztof Kawa zastanawiali się nad projektem zorganizowania Zimowych Igrzysk Olimpijskich „Kraków 2026”.
***
W numerze świątecznym (23.12) m.in.: „Czarna lista” (Ryszard Niemiec Grand Prix przyznał radnym Królewskiego Miasta Krakowa za uchwalenie wniosku o przyznanie ZIO w 2026 roku); Krzysztof Kawa zaprezentował rodzinę Gollobów; Ryszard Kołtun napisał o „emerycie” Michaelu Jordanie, a Anna Idzikowska rozmawiała z Cezarym Pazurą o jego sportowych pasjach.
Natomiast w wydaniu noworocznym (30-31.12), tym razem bez „Szopki”, Ryszard Niemiec spróbował porównać nowego selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Henryka Apostela do Kazimierza Górskiego, a Józef Lipiec bezpardonowo rozprawił się z tzw. działaczami w polskim sporcie („Nomenklatura, biznes, etos…”). Ponadto w numerze znalazł się szczegółowy program ZIO w Lillehammer oraz konkurs piłkarski z atrakcyjnymi nagrodami – samochodem osobowym oraz wycieczkami na Mundial w USA i zimowe igrzyska w Norwegii…
ROK 1994. Najbogatszy serwis sportowy w Polsce
Po jedenastu latach kierowania pismem Ryszard Niemiec objął w czerwcu stanowisko redaktora naczelnego „Gazety Krakowskiej”, łącząc jednocześnie funkcję prezesa Spółki Wydawniczej „Tempa”. Jego miejsce zajął Ryszard Kołtun. Gazeta, nie tracąc dotychczasowych walorów publicystycznych i nadal będąc pismem opiniotwórczym, kontynuowała ekspansję poszerzając zawartość informacyjną. W wydaniach wtorkowych na obszar ówczesnych województw katowickiego, opolskiego i bielsko-bialskiego docierała „kolumna śląska” z relacjami z lokalnych wydarzeń sportowych. Odpowiednio dwie wersje stron mutowano na terenie krakowskiego, nowosądeckiego i tarnowskiego oraz rzeszowskiego, krośnieńskiego i tarnobrzeskiego. Usatysfakcjonowani mogli też być fani NBA czy NHL, otrzymując bogaty serwis z tych rozgrywek, jak również kibice największych zagranicznych lig piłkarskich.
Redakcja miała swoich wysłanników na największych imprezach, jak Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Lillehammer, piłkarski Mundial w USA, lekkoatletyczne ME w Helsinkach czy IMŚ na żużlu w Vojens. Szczególne miejsce zajmowały „Skarby kibica”, wydawane przed inauguracją sezonu już nie tylko rodzimych i zagranicznych lig futbolowych, ale również innych dyscyplin sportowych. Nie było więc przesadą i tanią reklamą zapraszanie do lektury „Tempa” hasłem: „Najbogatszy serwis sportowy w Polsce”.
Do składu redakcyjnego dołączyli m.in. Piotr Sikora, Piotr Płatek i Jerzy Sasorski, dziennikarze działu sportowego „Echa Krakowa”, o kilkudziesięciu nowych powiększyło się grono korespondentów krajowych.
***
Od stycznia regularnie zaczęły się pojawiać na łamach prezentacje finalistów piłkarskich mistrzostw świata w USA oraz obszerniejszy niż dotychczas „Magazyn NBA”.
***
Dużą część piątkowego numeru 14 stycznia poświęcono problemowi sponsoringu w polskim sporcie. Tydzień później Jerzy Mucha przypomniał postać mieszkającego w Niemczech Jana Liberdy, znakomitego piłkarza Polonii Bytom i reprezentanta kraju. Natomiast w Chicago Marek Latasiewicz w rozmowie z Markiem Piotrowskim dowiedział się o nie najlepszych relacjach, jakie łączyły kickboxera z Andrzejem Gołotą.
***
Od lutego w 30 odcinkach „Tempo” drukowało przygotowywany do książki tekst „Gest Kozakiewicza”, oczywiście autorstwa Ireneusza Pawlika.
***
Także w lutym sprawa niedozwolonego dopingu piłkarzy reprezentacji olimpijskiej dobiegła końca. Jej epilog opatrzył komentarzem Andrzej Skowroński (10.02): „Werdykt sformułowany przez ministra Stefana Paszczyka – wina jest, kary nie będzie – mocno poruszył środowisko sportowe”. Gazeta przedstawiła raport zespołu prof. Andrzeja Kijowskiego, stwierdzający jednoznacznie, że trzech kadrowiczów stosowało doping farmakologiczny…
***
Rywalizację na olimpijskich arenach w Lillehammer (12-27 lutego) relacjonował Krzysztof Kawa, a z Krakowa komentował Ireneusz Pawlik. Natomiast słabe występy reprezentantów Polski zdiagnozował Józef Lipiec (10.03).
***
Andrzej Skowroński trafnie spuentował nieudolnie finalizowaną sprawę wypożyczenia piłkarza Wisły Kraków Grzegorza Lewandowskiego do hiszpańskiego Logrones (4.03): „Morał jest prosty: drobne oszczędności wychodzą bokiem. Warto zainwestować, by rzeczywiście skorzystać. Rozpoczynając karierę w pełni zawodową – zadbać trzeba o minimum wiedzy o zasadach funkcjonowania futbolowego rynku. A swój zawodowy los powierzać kompetentnym menedżerom, zawierając z nimi dokładną, precyzyjną umowę.”
***
Inaugurację piłkarskich i żużlowych lig poprzedziły „Skarby kibica” – 11.03 i 1.04.
***
Majka Lisińska-Kozioł (18.03 – „Pasiaki z kratami w tle”) relacjonowała proces kiboli Cracovii, którzy uczestniczyli w bójce przed meczem Polski z Anglią w Chorzowie, gdzie śmiertelnie został ugodzony nożem kibic ze Szczecina. Natomiast w wydaniu 1.04 dziennikarka odnalazła Zbigniewa Guta, piłkarza z „dziewiętnastką” – ostatnim numerem w talii Kazimierza Górskiego.
***
21.04 – Andrzej Gaberle w felietonie „Zapiski z giełdy pomysłów” (kontynuacja „Popatrzmy inaczej”) „O historii i nie tylko”: „Historyczną amnezją” popisali się też organizatorzy spotkania piłkarskiego Niemcy – Anglia, które miało się odbyć 20 kwietnia br., miastem goszczącym obie jedenastki miał być Berlin. Zainteresowane związki przeoczyły pewną okoliczność, która wszakże nie uszła uwagi podnoszących w Niemczech głowę neonazistów. Otóż 20 kwietnia to data urodzin Adolfa Hitlera. Berlin jest zaś miastem nierozłącznie związanym z postacią „Fuehrera”. Wszak tam przeżył lata swej potęgi, tam jako kanclerz III Rzeszy otwierał w roku 1936 Igrzyska Olimpijskie, zapamiętane jako demonstracja niemieckiego nacjonalizmu, stamtąd wreszcie prowadził swą politykę „podpalacza świata”. Wiadomość o zafundowaniu im przez Niemiecki Związek Piłki Nożnej okazji do świętowania dnia narodzin swego idola organizacje neofaszystowskie przyjęły z głębokim zadowoleniem – czy mogły wymyśleć lepszy pretekst do gremialnego stawienia się na Stadionie Olimpijskim? (…) Oszacowano, że dla całkowitej „pacyfikacji” niepożądanych przybyszów potrzeba ok. 20 000 odpowiednio wyposażonych policjantów. (…) Historia historią, a grupy i grupki sięgające po przemoc jako narzędzie rozładowania gnębiących je frustracji coraz silniej odciskają swe piętno na widowniach stadionów. Nie jest przypadkiem, że bitwa z policją na Stadionie Śląskim, podczas ostatniego meczu z Anglią, rozegrała się w sektorze gęsto utkanym czerwonymi kurtkami anarchistów.”
***
Dla „Tempa” i Ireneusza Pawlika nie było „świętych krów”. Reporter opisał (20.05) sprawę kradzieży samochodu przez syna Leszka Drogosza, niegdyś świetnego boksera, a wówczas radnego kieleckiego samorządu.
***
Poniedziałkowy numer 13 czerwca ukazał się w rekordowej 42-stronicowej objętości. Poświęcony był głównie finalistom rozpoczynającego się Mundialu w USA. Wysłannikiem gazety z Krakowa na MŚ był Andrzej Skowroński, którego wspomagał przebywający w Stanach Zjednoczonych Marek Latasiewicz. Z pozycji Wielopola mistrzostwa komentowali m.in. Jerzy Cierpiatka i Andrzej Iwan.
***
Legia w podwójnej koronie: piłkarze stołecznej drużyny wywalczyli mistrzostwo kraju i Puchar Polski. W klasyfikacji „Tempa” zwyciężyli i statuetki „Srebrnego Piłkarza” otrzymali: bramkarz Andrzej Woźniak (ŁKS) i zawodnik z pola Leszek Pisz (Legia). Najlepszym arbitrem okazał się Piotr Werner, a w Lidze Trenerów najwyżej oceniono szkoleniowca legionistów Pawła Janasa.
***
W lipcu stery „Tempa” przejął Ryszard Kołtun, a redakcja znalazła się w nowej siedzibie – w kamienicy przy ul. Warneńczyka.
***
26 lipca redakcja pożegnała zmarłego Wojciecha Tatarczucha, dziennikarza „Tempa” w latach 60. i 70.
***
Jerzy Cierpiatka w poruszającym artykule 5 sierpnia pt. „Pozwólcie mu umrzeć” odpowiadał na pojawiające się coraz częściej pytanie: czy boks zawodowy to jatka?
***
W sierpniowych numerach Ireneusz Pawlik relacjonował zmagania lekkoatletów podczas ME w Helsinkach, a Krzysztof Kawa komentował z Vojens Indywidualne Mistrzostwa Świata na Żużlu.
***
Majka Lisińska-Kozioł przeprowadziła interesującą rozmowę z himalaistą Wojciechem Kurtyką, po jego nieudanej, już czwartej, próbie zdobycia K-2.
***
Janusz Kozioł z „Gazety Krakowskiej” gościnnie z Tel Awiwu sarkastycznie zapraszał polskich piłkarzy po przegranym meczu z Izraelem pod Ścianę Płaczu (9.09).
***
„W 1958 roku jeszcze reprezentował Polskę na szermierczych mistrzostwach świata w Filadelfii. Był jednym z cudownych dzieci Wołodyjowskiego. Nie był tak znany jak Pawłowski, Zabłocki, Piątkowski, Ochyra czy Zub, ale wówczas właśnie on spisał się najlepiej. W turnieju szablowym zdobył brązowy medal. Do Polski już z Ameryki nie wrócił.” Z Jerzym Twardokensem, który po kilkudziesięciu latach pojawił się w Polsce, w trzech kolejnych numerach wrześniowych rozmawiał Ryszard Kołtun.
***
14.10 – Przyznano kolejne Medale Kalos Kagathos. Otrzymali je: Irena Szewińska (lekkoatletka, wiceprzewodnicząca PKOl); Waldemar Baszanowski (sztangista, szef wyszkolenia w PZPC); prof. Marian Dudziak (lekkoatleta, kierownik Zakładu Podstaw Konstrukcji Maszyn Politechniki Poznańskiej); prof. Wojciech Lipoński (lekkoatleta, anglista w Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza); prof. Jerzy Marchewczyk (koszykarz, specjalista prawa morskiego); Czesław Marchewczyk (hokeista, architekt); Zbigniew Pietrzykowski (bokser, poseł na Sejm RP).
***
W uroczystym posiedzeniu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, świętującego w Krakowie jubileusz 75-lecia, uczestniczył przewodniczący MKOl Juan Antonio Samaranch. Obszerną relację ze spotkania z kilkoma pokoleniami olimpijczyków przygotowali Piotr Sikora, Ryszard Kołtun, Majka Lisińska-Kozioł i Jacek Bartlewicz, a fotoreportażem opatrzył teksty Jacek Kozioł (17.10). Z okazji jubileuszu PKOl ukazał się specjalny dodatek do „Tempa” (10.11).
***
Majce Lisińskiej-Kozioł jako jedynej dziennikarce udało się namówić na wywiad Huberta Wagnera, przeżywającego bodaj najtrudniejszy okres w swoim życiu (10.11 - „Będę dla siebie katem”): „Najpierw dowiedzieliśmy się, że Hubert Wagner – znakomity siatkarz i trener-legenda – został wyrzucony z pracy w Stilonie Gorzów. Potem okazało się, ze po raz trzeci przeholował z alkoholem i dlatego władze klubu wpisały datę na podpisanym przez niego – po wcześniejszych tego typu incydentach – in blanco wypowiedzeniu. Następnie Zdzisław Ambroziak, dziennikarz i kolega z Wagnera z siatkarskiego parkietu, w dramatycznym tekście zamieszczonym przez „Gazetę Wyborczą”, wezwał do zbierania pieniędzy na pomoc dla niemogącego się wyzwolić z alkoholowej niewoli przyjaciela. Przez pierwsze dni Hubert Wagner był nieuchwytny. Kontaktu z nim bronili klub i sponsorzy. Nie można było ustalić, czy jest w Gorzowie czy w Warszawie. Wiadomo było tylko, że jego stan jest ciężki, że jest pod opieką lekarzy. (…) Wreszcie po trzech dniach negocjacji udało się umówić na spotkanie z Jerzym Hubertem Wagnerem.”
W tym samym numerze Andrzej Gaberle („Zapiski z giełdy pomysłów”) przedstawił subiektywny dekalog „drukarza”: „Jak twierdzą znawcy przedmiotu, rozmiary stronniczego sędziowania („drukowania”) meczów piłkarskich w Polsce są odwrotnie proporcjonalne do pozycji polskiego piłkarstwa w światowym futbolu. Znaczenie tego zjawiska jest więc ogromne, lecz jest ono uprawiane na ogół po amatorsku, a tylko nieliczni potrafią „wydrukować” wynik meczu w sposób dyskretny. Wychodząc naprzeciw społecznemu zapotrzebowaniu i uznając, że dobra teoria umożliwia dobrą praktykę, publikujemy zasady poprawnego drukowania… (PS. Drogi Czytelniku, to są porady nie tylko dla „drukarzy”, lecz i dla Ciebie. NIE DAJ SIĘ NABIERAĆ! Nie zwracaj uwagi na każdą omyłkę sędziego, patrz, czego dotyczą te omyłki i które z nich mają istotne znaczenie. Jeżeli te ostatnie powtarzają się, to sędzia jest albo „drukarzem”, albo półgłówkiem. Wbrew pozorom półgłówki pojawiają się wyjątkowo w roli sędziego.”
***
W korespondencji do redakcji czytelnicy z aprobatą odnosili się do przekazywanych w „Tempie” bieżących relacji z zagranicznych boisk piłkarskich. Oprócz ligi angielskiej, która stała się domeną Andrzeja Godnego, szeroko komentowano rozgrywki w Niemczech (Jerzy Cierpiatka, Jan Frandofert), Hiszpanii (Andrzej Godny), Włoszech (Aleksander Surdej, Ryszard Kołtun, Ireneusz Dziewit), Francji (Krzysztof Wojdyło), Portugalii (Jacek Gucwa).
***
19.12 – Jerzy Cierpiatka z Hamburga relacjonował zwycięską walkę o mistrzostwo świata Dariusza Michalczewskiego, który znokautował Argentyńczyka Nestora Hipolita Giovanniego.
***
Na święta (22.12) jak zwykle bogata lektura: eksperci wybrali w plebiscycie „Tempa” najlepszego polskiego piłkarza, został nim Roman Kosecki, którego portret impresjonistyczny namalował Ireneusz Pawlik; ten sam autor przedstawił spis grasujących w Polsce handlarzy żywym towarem („Łowcy nóg”); dedykowaną Cracovii opowieść wigilijną Janusza Kukulskiego spisał Piotr Sikora; aktor Olaf Lubaszenko opowiedział Majce Lisińskiej-Kozioł o natychmiastowych skutkach wypełnienia kuponów Totolotka; a Krzysztof Kawa przypomniał rekordowe transfery w polskim sporcie. Ponadto tradycyjnie Ryszard Niemiec zaprezentował „Czarną listę” antybohaterów mijającego roku, na czele której umieścił sędziego Sławomira Redzińskiego. W uzasadnieniu można było przeczytać: „Ten podwójny morderca (futbolu, dorobku Górnika Zabrze) wniósł istotny dla obniżki kosztów własnych szarej strefy piłkarstwa wniosek racjonalizatorski. Można powiedzieć, że zrewolucjonizował metodykę przekrętu boiskowego. Zamiast tradycyjnego sposobu zjednywania zawodników dla celów puszczania meczów ligowych, niezwykle drogich, zamiast rozlicznych kursów czarnych wołg i mercedesów zatruwających środowisko miast ligowych, opracował (na razie na skalę półprzemysłową) niezwykle bezpieczny greps, paraliżujący natychmiast wskazaną ofiarę. Demonstracja metody miała miejsce na stadionie WP podczas szczytu ligowego Legia – Górnik Zabrze.”
***
Na Nowy Rok (29.12) także interesujące teksty: Krzysztof Kawa wspominał ZIO w Lillehammer; Majka Lisińska-Kozioł rozmawiała z Tomaszem Rząsą, który „Cracovii oddał serce”, a z aktorem Wiktorem Zborowskim o tym, jak „przypadkiem nie został koszykarzem”; Jerzy Sasorski napisał o tenisiście grzecznym jak Pete Sampras; a Jerzy Cierpiatka rozmawiał z Marcinem Dańcem, który twierdził, że „futbol to kabaret”…
Opr. Marek Latasiewicz