- Jak pan ocenia start polskich skoczków w Obersdorfie?
- Niestety, na pewno nie wysoko - mówi Zbigniew Klimowski, drugi trenerem reprezentacji Polski.
- Pewnym utrudnieniem były warunki na skoczni, ale jednak na wynikach w największym stopniu zaważyły błędy. Główny problem związany jest z tak zwanym tajmingiem, niemal we wszystkich skokach odbicie następowało za późno, co przekładało się na odległości. A jeśli chodzi o same warunki to nie wiatr był najważniejszy, ale mgła. Gdy się pojawiała, to skoczków w powietrzu „dusiło”, gdy szła do góry, to ciśnienie ich „niosło”.
- Kamil Stoch przeżył chyba w pierwszym skoku chwile grozy?
- Problemy przy lądowaniu wynikały właśnie z tego spóźnionego odbicia. Próbował to potem nadrabiać w locie i w efekcie miał poważne kłopoty.
- W Ga-Pa wystąpi ta sama szóstka reprezentantów z Krzysztofem Miętusem, który w Oberstdorfie odpadł już w kwalifikacjach?
- Tak, nie przewidujemy zmian.
- A Thomas Morgenstern wygra wszystkie cztery konkursy?
- Zagrozić mu może tylko... on sam, bo presja będzie rosła ze skoku na skok. Ale życzęmu tego triumfu, bo to bardzo sympatyczny chłopak.
Rozmawiał Rafał Musioł, "Dziennik Zachodni"