TEMPO
-
Od Piłkarza do Supertempa
Przeżyjmy to jeszcze raz
Redaktorzy naczelni
Tempo we wspomnieniach
Laureaci Złotego Pióra
Felietonowa ekstraklasa
Mistrzowie reportażu
Konkurs im. Jana Rottera
Na zagranicznych wyjazdach
Tempo kuźnią kadr
Nasza Specjalność: Skarby Kibica
Wydania jubileuszowe
Medal Kalos Kagathos
Wasze ulubione, stałe rubryki
Pod patronatem Tempa
Okno na Wielopolu
Nie tylko w Krążowniku
Gościli w redakcji
To też część naszej historii
Oni tworzyli tę gazetę
Końcówka 2018 roku nie była dla Jakub Kiwiora udana. Młody obrońca czekał na debiut w barwach Anderlechtu, ale problem w tym, że kolejka, w której utknął nie drgnęła nawet o milimetr. A on chciał grać. I choć akurat cierpliwość od zawsze była jego mocną stroną, w 2018 roku zaczął nerwowo przebierać nogami. Wyjazd z Brukseli do malutkiej słowackiej wsi – Podbrezovej, wydawał się drogą bez powrotu do wielkiej piłki. Kilka lat później okazało się, że ryzyko się opłaciło, bo urodzony w Tychach gracz trafił do wielkiego futbolowego świata.
– Cieszę się, że mogę tu być. Gra w Premier League od zawsze była moim marzeniem, dlatego kiedy dostałem ofertę z Arsenalu, nie zastanawiałem się ani chwili – stwierdził w rozmowie z oficjalnymi mediami Kanonierów 22-letni obrońca reprezentacji Polski. Szefowie aktualnego lidera Premier League zapłacili za Kiwiora 25 milionów funtów, całkiem dużo, jak na piłkarza, który w karierze rozegrał ledwie 39 meczów w najmocniejszych europejskich ligach (wszystkie w Serie A dla Spezii Calcio).
Chłodna głowa
W Londynie mogą być spokojni, Kiwior nie pęknie. Nigdy nie pękał. – Emanował spokojem. Nie było po nim widać, że młody dołączył do drużyny. Wszedł do nas z marszu. Fajnie się ustawiał, dobrze odbierał, próbował rozgrywać, a nie tylko wybijać. Dało się zauważyć, że miał coś w sobie – mówił w rozmowie z Kwartalnikiem Sportowym Seweryn Gancarczyk, który grał ze świeżo upieczonym graczem Arsenalu w GKS Tychy.
Owszem, trudno porównywać wejście do seniorów GKS z transferem do Kanonierów, ale już do debiutu w kadrze śmiało można to zrobić. A tam też nie pękł. Przeciwko Holendrom (2:2) Kiwior zagrał bez kompleksów i dał sygnał, że w reprezentacji może być ważną postacią. Co zresztą potwierdził kilka dni później, gdy był jednym z najlepszych na boisku w spotkaniu przeciwko Belgii (0:1).
– Przyjeżdżał jako nieznany zawodnik, a swoją postawą pokazał, że to może być piłkarz, którego szukamy od lat. Lewa noga, duży spokój, mądre ustawienie i technika. To wszystko na duży plus – chwalił po tamtych meczach Kiwiora Czesław Michniewicz, były już selekcjoner reprezentacji Polski.
– Myślałem, że będę się bardziej stresował, a prawda jest taka, że wyszedłem na boisko z chłodną głową, nie odczuwałem stresu. Cieszyłem się, że przed meczem reaguję na spokojnie i mam wrażenie, że tak też grałem – komentował swoje pierwsze występy.
Cierpliwość popłaca
– Jakub od zawsze się wyróżniał. Nie tylko spokojem, jaki zachowywał na boisku, co przecież nie jest typowe dla nastoletnich piłkarzy, ale też, a właściwie przede wszystkim, umiejętnościami, co udowodnił na naszych obozach – zdradza Ewelina Stępień-Kunik, z fundacji Polish Soccer Skills, która organizuje obozy szkoleniowe dla piłkarzy w wieku od 7 do 19 lat. Kiwior brał udział w takim obozie w 2010 roku i już wtedy pokazywał, że jeśli będzie pracował z takim zapałem, zagra w wielkim klubie.
– W testach, jakie zawsze przeprowadzamy w trakcie obozów, uzyskał fenomenalny wynik. Dziś mamy potwierdzenie tego, że nie pomyliliśmy się w ocenie jego potencjału – przekonuje Stępień-Kunik.
Oprócz wysokiej odporności na stres, jest jeszcze jedna cecha, którą po transferze do Arsenalu będzie musiał się wykazać 22-letni obrońca – cierpliwość.
– I to też zawsze miał – podkreśla Krzysztof Berger, pierwszy trener Kiwiora, który prowadził go jeszcze w czasach gry w Chrzcicielu Tychy. Gdy Kuba lub Kubuś, jak do dziś pieszczotliwie mówi o nim Berger, pojawił się na pierwszym treningu, miał ledwie cztery lata, a piłka sięgała mu do kolan. Na zajęcia przynosił zresztą nie tę przeznaczoną do gry w futbol, a taką do siatkówki.
– Kompletnie mu to nie przeszkadzało. Ważna była sama możliwość gry – opowiada Berger.
O ile w trakcie zajęć Kiwior nie miał z nią problemów, to już wyjazdy na turnieje były dla niego testem cierpliwości.
– Zdarzało się, że jechaliśmy kilka godzin na turniej do Warszawy i tam Kuba wchodził w każdym meczu dosłownie na chwilę. Ale nie narzekał, tylko cieszył się z gry – wspomina pierwszy trener reprezentacyjnego obrońcy.
Wszystko wskazuje na to, że w Arsenalu, przynajmniej na początku, Kiwior też będzie musiał się cieszyć z każdej minuty spędzonej na boisku, bo może nie mieć wielu okazji do gry. Chociaż z drugiej strony wydaje się idealnie pasować do stylu zespołu Mikela Artety. Kanonierzy są drużyną ofensywną, utrzymującą się długo przy piłce i rozgrywającą akcje od tyłu.
– Tego też uczyliśmy naszych zawodników w trakcie obozów i widać było, że Kubie piłka przy nodze nie przeszkadza – zapewnia Stępień-Kunik z Polish Soccer Skills.
Do takiego samego wniosku całkiem niedawno doszedł Thiago Motta, który pracował z Kiwiorem w Spezii. Szkoleniowiec przestawił Polaka na pozycję defensywnego pomocnika, by tam jeszcze rozwinął umiejętność rozgrywania, tak ważną w dzisiejszym futbolu dla środkowego obrońcy. Po kilku miesiącach urodzony w Tychach defensor wrócił na swoją nominalną pozycję, ale różnicę w wyprowadzaniu było widać gołym okiem. I kto wie, czy nie był to jeden z głównych argumentów, które przekonały szefów i sztab szkoleniowy Arsenalu do sprowadzenia Polaka.
– Spełniam marzenie. Trafiłem do zespołu grającego tak jak lubię i mam nadzieję, że już niedługo będę mógł posmakować Premier League z boiska – stwierdził w rozmowie z klubowymi mediami Kiwior.
I oby tych okazji dostawał jak najwięcej, bo reprezentacja Polski potrzebuje nowego lidera obrony, a 22-latek ma wszystko, by być nim przez lata.
Łukasz Grabowski (arskom.pl)
- Synerise SA sponsorem tytularnym Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana
- 12 drużyn w XII Memoriale Stanisława Syrdy
- EHF EURO 2026. Wysoka porażka z Węgrami
- HOKEJ. Stalowe Pierniki zatrzymały Unię
- Zmiany w Sandecji
- LK UEFA. Lech z Kuopio, Jagiellonia z Fiorentiną
- Wembanyama zadebiutuje w Sosnowcu
- AMPFUTBOL. Zwycięstwo nad Hiszpanami
- Niedziela, 18 stycznia 2026 r.
- Mecze TAURON Hokej Ligi online w TVP Sport
- Sobota, 17 stycznia 2026 r.
- Monte Carlo - rajd, który uczy pokory
- Piątek, 16 stycznia 2026 r.
- SIATKÓWKA. ZAKSA - SKRA (FOTO)
- Surinam ma nowego trenera
- Mikaela Shiffrin po raz 107!
- Jota Gonzalez wybrał osiemnastkę na EHF EURO 2026
- Czwartek, 15 stycznia 2026 r.
- Środa, 14 stycznia 2026 r.
- Wszystkie nagrody dla Bogdanki LUK Lublin (FOTO)
- Superpuchar dla Barcelony, gol Lewandowskiego
- KOSZYKÓWKA. Puchar Polski dla Ślęzy
- ZAKOPANE. Lanisek dedykuje zwycięstwo Stochowi
- Kolejny, historyczny sukces siatkarzy Bogdanki LUK Lublin: do kolekcji Puchar Polski
- HOKEJ. Mistrz pokonał lidera
- PIŁKA RĘCZNA. Remis z Serbami
- ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Sześć złotych medali!
- UNITED CUP. Do trzech razy sztuka, triumf biało-czerwonych!
- Wtorek, 13 stycznia 2026 r.
- Poniedziałek, 12 stycznia 2026 r.
- Krakowski finał Pucharu Polski siatkarzy: po raz pierwszy do Lublina czy po 39 latach znów do Rzeszowa?
- Klaudia Zwolińska laureatką Plebiscytu PS
- ZAKOPANE. Biało-czerwoni na podium
- ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Złota polska sobota
- PIŁKA RĘCZNA. Wygrana z Serbami
- Lindsey Vonn po raz 84
- UNITED CUP. Biało-czerwoni w finale!
- Dr Andrzej Dubiel nie żyje
- ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Dwa złote medale biało-czerwonych w pierwszym dniu ME
- HOKEJ. Udany rewanż Unii, zwycięstwo lidera z Sosnowca
- Małe boisko, wielkie emocje. To ma być rok socca
- Po raz czwarty z rzędu o Puchar Polski siatkarzy w TAURON Arenie Kraków: doborowy kwartet gotowy do gry
- Niedziela, 11 stycznia 2026 r.
- UNITED CUP. Biało-czerwoni w półfinale
- Michał Rakoczy odchodzi z Cracovii do Górnika
- Sobota, 10 stycznia 2026 r.
- Zmarł Martin Chivers
- Ampfutboliści zagrają w Japonii
- Nowy zarząd KS Cracovia
- Piątek, 9 stycznia 2026 r.
więcej wiadomości >>>





