Justyna Kowalczyk jest w Norwegii. W środę w Drammen odbędzie się sprint Pucharu Świata stylem klasycznym. Jest szansa zbliżenia się w klasyfikacji do prowadzącej Marit Bjoergen.
Ostatnia część walki w Pucharze Świata to szybkie tournee po trasach w Skandynawii. Od zawodów w Lahti zawodniczki będą teraz startowały, co kilka dni. W środę w norweskim Drammen czeka je rywalizacja w sprincie, w weekend nastomiast bieg na 30 km w Oslo.
Justyna Kowalczyk ma więc niezbyt dużo czasu by zagoiły się wszystkie rany, których nabawiła się podczas dwóch upadków w biegu łączonym w Lahti. Polska zawodniczka przyznała, że najbardziej ucierpiały przedramiona, a także kolana, niestety także to, które już niedługo będzie operowane.
Na szczęście nie były to takie urazy, które mogłyby zagrozić występom naszej zawodniczki w kolejnych biegach. A te już do końca sezonu odbywać się będą w Skandynawii, na szczęście w tych regionach drużyna mistrzyni olimpijskiej czuje się dobrze.
- W Drammen trasa sprinterska powinna być lepsza dla mnie niż w Lahti przede wszystkim dlatego, że jest tam zwykle bardziej miękko i mokro niż lodowo jak w Finlandii. Trasa jest bez trudnych zakrętów, ale wymagająca – opisuje Justyna Kowalczyk.
- Trzeba przyznać, że lubimy startować w Skandynawii. Nie wiem czy potrafię wskazać jeden ulubiony kraj czy miejsce. Po prostu w Finlandii, Szwecji czy Norwegii ludzie znają się na biegach narciarskich i to czuć w czasie zawodów – mówi trener Aleksander Wierietielny.
mz/www.justyna-kowalczyk.pl