Justyna Kowalczyk już od prawie tygodnia przebywa na zgrupowaniu w austriackich Alpach. To wejście w ostry trening po krótkiej przerwie od ciężkiej pracy między sezonami. Odpoczynku nie było zbyt wiele. Trener Aleksander Wierietielny zmienił trening .
- W sumie było 25 dni odpoczynku od nart. Cały ten czas spędziliśmy w Polsce. Teraz już jednak jesteśmy w Austrii, trenujemy i można powiedzieć, że jesteśmy znów w swoim żywiole – mówi szkoleniowiec Justyny Kowalczyk.
Z drugiej strony po trzech tygodniach przerwy od mocnego wysiłku teraz organizm naszej biegaczki narciarskiej musi się przyzwyczaić do ciężkiej pracy, a oznacza to, że początki są dla Justyny Kowalczyk trudne. - Musi się wdrożyć, a na razie narzeka na zakwasy. Mięśnie bolą. No ale na początku treningów tak właśnie jest – tłumaczy trener.
A na pierwszą bazę treningową nasz mistrzowski duet wybrał austriackie Ramsau, gdzie można o tej porze roku wciąż jeździć na nartach. - To jest nowość w naszych przygotowaniach, że już od początku stawiamy na trening i pracę nad elementami technicznymi. Ćwiczymy już więc zjazdy, a nawet jazdę slalomem. Plan mamy taki, że przedpołudniem jesteśmy na nartach, a później ćwiczenia siłowe, na przykład jazda na rowerze czy siłowania – zdradza Aleksander Wierietielny.
Pobyt w Ramsau i treningi potrwają jeszcze przez dwa tygodnie. Justyna i jej szkoleniowiec około 10 czerwca powinni wrócić do Polski.
mz/www.justyna-kowalczyk.pl