Adam Małysz musiał wcześniej powrócić do kraju z powodu kontuzji kolana. Wszystko z powodu "przeskoczenia" skoczni w Lillehammer. Po konsultacji z doktorem Aleksandrem Winiarskim okazało się na szczęście, że uraz nie jest poważny. Jeśli rehabilitacja przebiegnie zgodnie z planem, starty w Pucharze Świata nie są zagrożone.
Adam Małysz musiał wcześniej zakończyć zgrupowanie w norweskim Lillehammer z powodu kontuzji kolana. Podczas wtorkowego treningu otrzymał zbyt korzystny podmuch w końcowej fazie lotu i "przeskoczył" skocznię. Trening przeprowadzany był z niskiej belki, jednak skocznia w Lillehammer jest położona bardzo specyficznie - wystarczy minimalny ruch powietrza w końcowej fazie skoku i zawodnik może poszybować zbyt daleko (podobnie stało się podczas Pucharu Świata, gdy Schlierenzauer nie ustał skoku poza granicę 150 metrów).
W środę przeciążone kolano dało o sobie znać. Team Małysza postanowił, że najlepszym wyjściem będzie natychmiastowy powrót do kraju. Adam Małysz znalazł się w domu już wczoraj późnym wieczorem, natomiast dziś spotkał się z lekarzem kadry, doktorem Aleksandrem Winiarskim.
Na Oddziale Ortopedii w Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II w Nowym Targu najlepszy polski skoczek przeszedł specjalistyczne badania. W szpitalu spotkał się z bardzo dobrą opieką. Doktor Winiarski jest dobrej myśli.
Już dziś Adam Małysz uczestniczył w rehabilitacji u byłego fizjoterapeuty kadry Rafała Kota w Akademickim Centrum Rehabilitacji im. S. Jasińskiego w Zakopanem. Dalsza rehabilitacja prowadzona będzie w Wiśle według wskazań doktora Winiarskiego.
Według dr Winiarskiego po przeprowadzeniu rehabilitacji będzie można nadal w pełni realizować program szkoleniowy przygotowujący skoczka do sezonu zimowego. Start w Kuusamo nie jest zagrożony.
Źródło: Alicja Kosman/PZN