Trzecie z rzędu zwycięstwo - tym razem nad Turkami 3-0 - odnieśli dziś w Izmirze w mistrzostwach Europy siatkarzy Polacy, drugą rundę zmagań rozpoczną więc we wtorek z kompletem sześciu punktów, co stawia biało-czerwonych w znakomitej sytuacji w rywalizacji o awans do strefy medalowej.
Turcja – Polska 0-3 (23-25, 18-25, 17-25)
TURCJA: Arslan Eksi, Ahmet Tocoglu, Goekhan Oener, Erhan Duenge Sinan Tanik, Ali Cayir, Hasan Yesilbudak (libero) oraz Ahmet Pecuk, Can Ayvazoglu.
POLSKA: Zagumny, Gruszka, Pliński, Bakiewicz, Kurek, Możdżonek, Gacek (libero) oraz Nowakowski, Woicki, Michał Ruciak.
Sędziowali: Dorin Zaharescu (Rumunia) i Valdis Jankovskis (Łotwa)
Polacy już w piątek zapewnili sobie awans do drugiej rundy, ale bardzo zależało im na tym, aby pierwszą fazę ME zakończyć z kompletem zwycięstwem. Gospodarze, mimo porażki 2-3 z Niemcami nie stracili szansy na jedno z trzech premiowanych miejsc w grupie. Trener biało-czerwonych Daniel Castellani nie zdecydował na jakiekolwiek eksperymenty personalne, w podstawowej „6” i na pozycji libero znaleźli się ci sami zawodnicy, co w dwóch poprzednich dniach turnieju.
Na początku I seta nasi gracze mieli problemy z przyjęciem, ale gdy nasi gracze poprawili ten element uzyskali kilkupunktową przewagę (14-11, 16-12, 20-16). Potem Turcy po udanych atakach Goekhana Oenera, Alego Cayira i Sinana Tanuka zmniejszyli róznicę (20-19). W tym momencie jednak ich zapędy powstrzymali efektownym zbiciem Piotr Gruszka i asem serwisowym Michał Bąkiewicz (22-19), Na chwilę, bo po zablokowaniu Bartosza Kurka było tylko 23-22. Kurek natychmiast się zrehabilitował (24-22), ale dopiero po błędzie tureckich siatkarzy zakończyła się ta część meczu.
Bardzo podobny przebieg miał drugi set. Najpierw prowadzili Turcy (9-7), lecz w połowie partii inicjatywę przejęli Polacy (13-11). Blok Daniela Plińskiego, ataki Kurka zmusiły włoskiego trenera tureckiej ekipy Fausto Polidoriego, przy stanie 16-12, do zmian w składzie. Rezerwowi także nie potrafili zatrzymać przede wszystkim Kurka (21-15). Mocny setbol Bąkiewicza sprawił, że piłka wróciła na naszą stronę siatkę i Gruszka mógł przypieczętować okres skutecznej gry podopiecznych Castellaniego.
W trzecim secie Michał Ruciak zastąpił na przyjęciu swojego imiennika Bąkiewicza. Już na pierwszą przerwę techniczną Polacy schodzili z wyraźną przewagą (8-5). Rywale nie za bardzo wiedzieli w jaki sposób zatrzymać Kurka. Zaskakiwali ich również inni nasi zawodnicy. Na dodatek gospodarze popełniali błędy, dlatego rosła przewaga polskiego zespołu (16-12), szybko zmierzającego do kolejnego sukcesu.
Sas