W trzeciej kolejce ekstraklasy najskuteczniejszy piłkarz krakowskiej Wisły Paweł Brożek wpisał się w końcu na listę strzelców, ale to kapitan „Białej Gwiazdy” Arkadiusz Głowacki , wykorzystując w 27. minucie karnego podyktowanego przez arbitra Pawła Gila po odbiciu piłki ręką przez Tomasza Wróbla ożywił nudne widowisko w Sosnowcu. Bełchatowski pomocnik został ukarany czerwoną kartką, od 26. minuty krakowianie grali z przewagą jednego zawodnika i po raz trzeci w tym sezonie odnieśli zwycięstwo (3-0).
Wisła Kraków – PGE GKS Bełchatów 3-0 (2-0)
1-0 Głowacki 27 (karny)
2-0 Paweł Brożek 29
3-0 Marcelo 73
Sędziowali: Paweł Gil oraz Piotr Sadczuk i Marcin Borkowski - wszyscy z Lublina. Żółte kartki: Małecki (88, faul na Rachwale) - Rachwał (66, faul na Cantoro), Szyndrowski (82, faul na Ćwielongu). Czerwona kartka: Wróbel (26, za zagranie piłki ręką). Widzów 1500.
WISŁA: Cebanu - Alvarez, Głowacki (80 Jop), Marcelo, Piotr Brożek – Łobodziński (74 Ćwielong), Sobolewski, Cantoro (67 Jirsak) , Kirm - Małecki, Paweł Brożek.
GKS BEŁCHATÓW: Sapela - Szyndrowski, Pietrasiak, Lacic, Popek – Wróbel, Rachwał (90 Cetnarski), Tosik (63 Gol), Korzym (74 Małkowski) - Costly, Ujek.
Bez Mariusza Pawełka, który od środy ma problemy z mięśniami brzucha oraz reprezentanta Kostaryki Juniora Diaza zmęczonego trudami długiej podróży po spotkaniu z Hondurasem wystąpili mistrzowie Polski w sobotnim meczu piłkarskiej ekstraklasy z GKS-em Bełchatów. Gra rozpoczęła się z 13-minutowym opóźnieniem.
Zastępujący Pawełka Ilie Cebanu już w 3. minucie znalazł się w poważnych opałach, ale najpierw w sukurs przyszedł mu Pablo Alvarez, blokując Tomasza Wróbla, piłka nie znalazła się też w siatce po potężnym uderzeniu Mariusza Ujka, Z kolei Łukasza Sapelę starali się zaskoczyć: Patryk Małecki – w 9 i Wojciech Łobodziński - w 20. minucie
Do 25. minuty niewiele ciekawego działo się jednak na Stadionie Ludowym w Sosnowcu. Dopiero czerwona kartka dla Tomasza Wróbla za odbicie piłki ręką w polu karnym po strzale Arkadiusza Głowackiego i interwencji Sapeli, zasadniczo zmieniła przebieg konfrontacji. Głowacki wykorzystał „11”. W 29. minucie było już 2-0, gdy Paweł Brożek przejął podanie Kirma i z kilkunastu metrów nie dał żadnych szans Sapeli. To pozwalało wiślakom kontrolować sytuację. Osłabieni bełchatowianie rzadko podejmowali próby zbliżenia się pod bramkę krakowian. W 42. minucie Patryk Rachwał zdecydował się natomiast sprawdzić umiejętności Cebanu, wykonując wolnego z 35 m. Mołdawski bramkarz nie dość, że zareagował z opóźnieniem to jeszcze wybił na róg piłkę zmierzającą obok słupka.
Po przerwie zadowoleni z wyniku wiślacy nie wkładali w swoje poczynania wszystkich sił, ale też nie byli do tego zmuszani przez zrezygnowanych rywali. W 67. minucie po dalekiej wrzutce z wolnego Piotra Brożka Sapela wypuścił piłkę z rąk, Marcelo umieścił ją w bramce, ale sędzia gola nie uznał. Lecz co się odwlecze to nie uciecze… i w 73. minucie brazylijski stoper Wisły podwyższył rezultat, z bliska po podaniu Wojciecha Łobodzińskiego z prawego skrzydła. Potem jeszcze Korm, Małecki i Ćwielong podejmowali strzeleckie próby. Świetną akcję zainicjował w 87. minucie Paweł Brożek, ale Patryk Małecki nie potrafił jej sfinalizować. Kilkadziesiąt sekund wcześniej złe wrażenie z powodu kiepskiej postawy bełchatowian starał się przynajmniej częściowo zatrzeć Patryk Rachwał, ale dobrze ustawiony Cebanu pewnie złapał piłkę.
Zdecydowaną dominację podopieczni Macieja Skorży przypieczętowali kolejnym, efektownym ligowym sukcesem.
Wkrótce więcej
Jerzy Sasorski