Meczem ze Słowacją w środę na Stadionie Śląskim piłkarska reprezentacja Polski zakończy udział w fatalnych dla niej eliminacjach do mistrzostw świata 2010. Największe zagadki przed nim nie dotyczą ani składu Polaków, ani możliwego stylu ich gry. Najciekawsze pytanie brzmi: ilu kibiców zasiądzie na mogącym pomieścić prawie 50 tysięcy widzów stadionie w Chorzowie?
Wiadomo już, że w polskiej bramce stanie w środę Jerzy Dudek. Tak selekcjoner Stefan Majewski zdecydował już przed spotkaniem z Czechami - obaj powołani przez niego bramkarze mieli zagrać w drużynie. W pierwszym spotkaniu wystąpił Wojciech Kowalewski, w drugim zagra więc Jerzy Dudek. Ponieważ Kamil Grosicki dołączył do reprezentacji U-21, nastąpi też zmiana w polskim ataku. Kandydatem do występu w nim jest wiślak Paweł Brożek, bo informacje o stanie jego zdrowia są dobre. Majewski po meczu z Czechami tłumaczył, że nie posadził go na nawet na ławce rezerwowych, żeby całkiem wydobrzał i był gotowy do występu w środę przeciwko Słowakom. Na występ w podstawowym składzie czeka też Dawid Janczyk, a są jeszcze Ireneusz Jeleń i Robert Lewandowski.
Miejsce w obronie straci prawdopodobnie Piotr Polczak, chociaż Majewski broni zawodnika Cracovii przed przypisywaniem mu wyłącznej winy za dwie stracone bramki w meczu z Czechami. Partnerem Arkadiusza Głowackiego może być piłkarz I-ligowego Widzewa Łódź Jarosław Bieniuk. - Jestem przygotowany grę w pierwszym składzie, jeśli trener zdecyduje, że mam zastąpić Piotra Polczaka - mówił wczoraj Bieniuk w TVP Sport. - Jest duża presja na naszej drużynie, a bramkarz i stoperzy są pod największą presją, bo każdy ich błąd natychmiast widać, ale my jesteśmy zawodowcami, musimy umieć radzić sobie z napięciem. Mam nadzieję, że jeśli dostanę szansę, to udowodnię, że na nią zasłużyłem i zagramy na zero z tyłu. Z Arkiem Głowackim i Mariuszem Lewandowskim miałem okazję grać w reprezentacji młodzieżowej, co prawda dawno temu, ale mam nadzieję, że nie będziemy mieli kłopotów z komunikacją. W grze defensywnej bierze udział cała drużyna, wprawdzie w ostatniej fazie obrońcy są najbardziej widoczni, ale chodzi o to, by nie dopuszczać do wielu sytuacji jeden na jeden w obronie. Uważam, że z Czechami zagraliśmy lepiej niż w Mariborze, ale nie ma się jednak z czego cieszyć, bo przegraliśmy. Mamy jeszcze jeden mecz, który trzeba wygrać. Nie ma co ukrywać - nie jesteśmy na fali, jesteśmy pod ogromną falą krytyki mediów, nie czujemy też wsparcia kibiców, ale atmosfera w drużynie jest dobra. Chcemy zagrać ambitnie i skutecznie. I wygrać.
Ulubionym bohaterem rozpraw mediów był w poniedziałek obrońca i kapitan reprezentacji Mariusz Lewandowski, bo jego wypowiedzi o oczekiwaniu na słoweńską propozycję motywacyjną przed meczem ze Słowacją, nikt nie uznał za żart, choćby i nie trafiony. Piłkarz Szachtara Donieck mówił o możliwym w środę bojkocie kibiców, który nieobecnością na trybunach Stadionu Śląskiego chcą wymóc zmiany w PZPN. - Prawdziwy kibic zawsze będzie z reprezentacją, czy gra słabo czy gra dobrze. Jak są zwycięstwa, to wiadomo, że łatwo klepać po plecach. Prawdziwych kibiców poznaje się, gdy reprezentacji czy klubowi nie idzie.Tak samo charakter zespołu poznaje się w trudnych chwilach - mówił Lewandowski dla TVP Sport. - Krytyka jest potrzebna, tylko uzasadniona, a do straty bramki zagraliśmy z Czechami dobre spotkanie, stworzyliśmy sytuacje, których nie wykorzystaliśmy i to była nasza największa bolączka. Czesi też strzelili bramkę p błędzie, którego mogliśmy się ustrzec. Kto wie jak by się potoczył mecz gdybym ja lub Kuba strzelił na 1-0. Zespołowi nie można odmówić woli walki .
Polska kadra trenowała w poniedziałek w Tychach. Słowacy, którzy dziś przyjechali do Katowic, mieli zajęcia na bocznym boisku stadionu w Chorzowie. Przyjechali z mocnym postanowieniem walki o zwycięstwo, które da im awans na mistrzostwa świata.
DARO