Śląsk Wrocław był blisko sprawienia sensacji w tureckiej Ankarze. Po bardzo dobrym turnieju wrocławianie postawili się faworytowi w finale Ligi Europy EAFF, przegrywając z Başkentem 1:2.
Śląsk przez fazę grupową premierowej edycji nowych ampfutbolowych rozgrywek przeszedł z kompletem zwycięstw, imponując skutecznością i żelazną postawą w defensywie. Następnie w półfinale rozbił Olympique Marsylia, stając się tym samym pierwszym finalistą Ligi Europy EAFF. Tam – zgodnie z oczekiwaniami – wrocławian czekało starcie z gospodarzem, a zarazem faworytem turnieju, tureckim Başkent.
Jak równy z równym
Śląsk odważnie wszedł w mecz. Już w 2. minucie miał dobrą okazję do wyjścia na prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli chwilę później, a wynik po rozegraniu z rzutu wolnego otworzył Ömer Güleryüz. Polacy szybko zareagowali – po dynamicznej kontrze i asyście Mohcine’a Chrharha do wyrównania doprowadził Łukasz Mazurowski. Spotkanie dalej toczyło się w intensywnym tempie, lecz do szatni to turecka drużyna schodziła z prowadzeniem po drugim trafieniu Güleryüza.
Po zmianie stron Śląsk znów ruszył odważnie do ataku, kreując kilka groźnych sytuacji, a nawet trafiając do siatki – bramka nie została jednak uznana. Końcówka spotkania przyniosła dodatkowe emocje – wrocławianie musieli bowiem radzić sobie w osłabieniu po czerwonej kartce dla Chrharha i długiej przerwie spowodowanej zamieszaniem wokół tej decyzji. Mimo to Śląsk do ostatnich minut walczył ambitnie, nie rezygnując z prób odwrócenia losów starcia.
– Było to bardzo wymagające spotkanie, w którym walczyliśmy z Başkentem jak równy z równym. Popełniliśmy dwa błędy, ale rywal też się ich nie ustrzegł. Było 1:1, potem 2:1. Myślę, że w drugiej połowie, gdyby nie zamieszanie po czerwonej kartce, mogliśmy doprowadzić do remisu albo nawet przechylić wynik na naszą korzyść – komentuje kapitan zespołu, Maciej Materac. – Czujemy duży niedosyt, bo nie odstawaliśmy od rywala – wtóruje mu Mateusz Warakomski.
Cenne doświadczenie
Choć finał nie zakończył się po myśli Śląska, cały turniej w wykonaniu wrocławian można uznać za udany i ważny krok w rozwoju zespołu. – Jak na tak krótką historię naszej sekcji, to dobry rezultat oraz ogromne doświadczenie – wygraliśmy mecze grupowe, pewnie awansowaliśmy do finału. Przyjechaliśmy tutaj z myślą o pucharze i pokazaliśmy, że możemy rywalizować na wysokim poziomie – zauważa bramkarz, który w pojedynku z Başkentem popisał się kilkoma kluczowymi interwencjami.
Spotkanie to mimo końcowego wyniku było dla wrocławskich ampfutbolistów również ważnym punktem odniesienia, pokazującym, w jakim momencie są jako drużyna. – Ten turniej pokazał nam, na jakim poziomie możemy grać, co szczególnie było widać w finale. Czuliśmy tempo i intensywność tego meczu. To dla nas cenna lekcja, która powinna zaprocentować po powrocie do rozgrywek ligowych – kończy Warakomski.
Finał:
Başkent Śląsk Wrocław 2:1 (2:1)
1:0 Ömer Güleryüz 4
1:1 Łukasz Mazurowski 6
2:1 Ömer Güleryüz 19
***
Śląsk Wrocław zagrał w finale premierowej edycji Ligi Europy EAFF. Srebrny medalista mistrzostw Polski pewnie przeszedł przez fazę grupową turnieju. Choć na tym etapie – w starciach z włoską Vicenzą, a następnie belgijskim Club Brugge – potrzebował czasu, by w pełni narzucić swoje tempo, wraz z upływem kolejnych minut wyraźnie przejmował inicjatywę. Spotkania te miały zresztą bardzo podobny przebieg. Ich wynik jeszcze w pierwszej połowie otwierał Mohcine Chrharh, a prawdziwy worek z bramkami rozsypywano po przerwie.
Po tych spotkaniach mogliśmy nie tylko odnotować fakt zdobycia pierwszych punktów Śląska w nowych rozgrywkach. Historia napisała się także za sprawą Maksa Moroza – to on zdobył premierową bramkę dla polskiego zawodnika w Lidze Europy EAFF. – To wyjątkowe uczucie zostać pierwszym Polakiem z golem w tych rozgrywkach, a zarazem efekt ciężkiej pracy w ostatnich miesiącach oraz podczas przygotowań do turnieju – zaznacza młody zawodnik Śląska.
Prawdziwym pokazem siły był półfinał przeciwko Olympique Marsylia. Choć końcowy wynik 9:0 wskazuje na jednostronne widowisko, spotkanie miało również wymagające momenty – zwłaszcza na początku, gdy rywale skupili się na głębokiej defensywie i fizycznej grze.
Rezultaty spotkań z udziałem Śląska Wrocław
Vicenza – Śląsk Wrocław 0:4 (0:1) Gole: Ilyass Sbiyāa 31' 44'; Chrharh 25'; Moroz 28'
Club Brugge – Śląsk Wrocław 0:6 (0:1) Gole: Płaczek 45' 46'; Chrharh 12'; Sbiyāa 29'; Warakomski 33'; Skrzypek 50'
Śląsk Wrocław – Olympique de Marseille 9:0 (3:0) Gole: Chrharh 20' 26' 42' 49'; Mazurowski 10' 44'; Moroz 18'; Sbiyāa 28'; Oleksy 47'
Amp Futbol Polska