- W pierwszej połowie nie stworzyliśmy wielu sytuacji, ale mieliśmy taką, z której powinniśmy strzelić bramkę. W drugiej połowie zrobiliśmy za dużo błędów taktycznych, zostawiając za dużo miejsca Czechom, dlatego nasza gra nie wyglądała najlepiej - powiedział po meczu z Czechami trener reprezentacji Polski Stefan Majewski.
- Momentami wyglądało tak, jakby brakowało wam sił.
- Sił nie zabrakło, bo w końcówce to my zaczęliśmy przeważać, czyli siły były. Czesi na pewno byli dojrzalszym zespołem, ale bramki, które straciliśmy w ogóle nie powinny paść.
- Okazało się, że nie tak łatwo jest prowadzić reprezentację Polski.
- W ciągu pięciu dni, ciężko jest stworzyć coś nowego. Jednak muszę być zadowolony z tego, że potrafiliśmy sobie stworzyć kilka doskonałych sytuacji do strzelenia gola. Mieliśmy kilka rzutów rożnych i trzy stuprocentowe sytuacje. W pierwszej połowie Kuba Błaszczykowski powinien strzelić bramkę, a w drugiej po bardzo ładnej akcji, po strzale głową Irka Jelenia, bramkarz wykazał się światową klasą. W końcówce jeszcze Robert Lewandowski nie trafił, ale trzeba być zadowolonym z takich sytuacji. Nie można jednak mieć pretensji do zawodników, że nie trafiali, ale mogę i mam pretensje do piłkarzy z obrony, że ze sobą nie rozmawiali.
- Na mecz ze Słowacją się pozbieracie?
- Pozbieramy się, bo uważam, że zawodnicy otrzymają ode mnie zaufanie, bo zagrali poprawnie. W przegranym meczu trudno wyróżniać kogoś, ale niektórzy walczyli.
- W środę zagra w bramce Jerzy Dudek?
- Tak, ta zmiana na pewno będzie. Ustaliłem to z bramkarzami przed meczem i słowa dotrzymam.
- Nie bał się Pan postawić na Piotra Polczaka?
- Nie bałem się. To jednak on był przy dwóch straconych bramkach, ale do tych sytuacji nie powinno dojść. Byliśmy źle ustawieni przy obu straconych bramkach. Ta akcja powinna być skasowana znacznie wcześniej.
ASInfo