DZIŚ GRAMY ZE SŁOWENIĄ
Selekcjonera reprezentacji Polski - Leo Beenhakkera - przed środowym meczem eliminacyjnym ze Słowenią ze spraw personalnych najbardziej martwi dyspozycja i zdrowie Jakuba Błaszczykowskiego. Występ skrzydłowego Borussii Dortmund w Mariborze stanął pod znakiem zapytania.
- Niewiele rzeczy zmieniło się od poniedziałku, ale wiemy już więcej o zdrowiu kilku zawodników. Trening pokazał, że wszyscy poza Kubą Błaszczykowskim są gotowi do gry - ogłosił na konferencji przedmeczowej holenderski szkoleniowiec. Kto więc zastąpi "Kubę" na prawym skrzydle? - Łobodziński jest jedyną opcją, ale mam nadzieję, że Kuba wyzdrowieje. Jednak o Łobodzińskiego się nie martwię. Przez całe zgrupowanie prezentował się bardzo korzystnie - odpowiada Beenhakker.
Drugą sprawą, która zaniepokoiła szkoleniowca jest fakt, że na stadionie, na którym jego drużyna będzie walczyć o awans na Mundial zabraknie zorganizowanej grupy polskich kibiców: - To bardzo zła sytuacja. Kibice zasłużyli na to, by tu być. Przynajmniej na możliwość bycia tutaj. Przez te wszystkie lata zawsze nas wspierali. Nie jesteśmy szczęśliwi z tego powodu, nie możemy tego zmienić, ale musimy sobie z tym poradzić.
Przed meczem ze Słowenią Beenhakker często odnosił się do sobotniego pojedynku z Irlandią Północną (1-1). - Od początku tego meczu musimy zagrać tak, jak drugą połowę w sobotę. Będziemy chcieli grać od początku jak brygada ogniowa. W sobotę dopiero w drugiej połowie wyglądaliśmy, jak prawdziwy zespół. Wcześniej byliśmy tylko jedenastoma zawodnikami. Zawsze mówię, że na wygranie meczu mamy 90 minut, więc nie trzeba się nigdzie spieszyć. Szybka gra, to co innego niż gra w pośpiechu - mówi.
- Odbyłem pozytywną dyskusję z zawodnikami. Dyskusję, nie monolog. Zawsze powtarzam, że jako trener mogę jedynie użyć dwóch narzędzi. Mogę wpłynąć na mentalność i nastrój zawodników oraz przygotować ich na treningu pod względem technicznym, taktycznym i fizycznym. Mamy własną ideę gry w piłkę, wiemy jak to powinno wyglądać i zawsze chcemy grać tak od początku spotkań, ale już wiele razy mówiłem, że w piłce dwa plus dwa nigdy nie jest cztery. Powiedzcie mi co się stało w sobotę z Kubą Błaszczykowski? Ja tego nie wiem, ale to się może zdarzyć. On jest tylko człowiekiem - dodaje Holender.
Beenhakker był zdziwiony pytaniem jednego z dziennikarzy o to, czy oglądał towarzyskie spotkanie Słowenii z Anglią, które zostało rozegrane w sobotę na Wembley: - Oczywiście oglądaliśmy mecz Anglia - Słowenia. Jestem zaskoczony, że padło takie pytanie, bo to sugeruje, że moglibyśmy być amatorami. Widzieliśmy mecz na DVD, ktoś od nas był też na Wembley i przekazał mi swoje uwagi. Poza tym zawsze mamy kogoś, kto ogląda spotkania naszej grupy eliminacyjnej na żywo. Jeden z moich kolegów oglądał nawet mecz Słowenii z San Marino. Możecie być pewnymi, że od pierwszego dnia mojego pobytu w Polsce oglądamy wszystkie mecze rywali i staramy się mieć jak najwięcej informacji na ich temat.
Selekcjonera martwi też nieco dyspozycja snajperów kadry: - Jeśli mam być szczery, nie są w szczytowym momencie kariery. Pracujemy z nimi ciężko. Wiemy, co trzeba zrobić. Wtorkowy trening miał mi dać ostateczną odpowiedź na to pytanie.
Beenhakker przyznał także, że presja towarzysząca ostatnim grom eliminacyjnym nie powinna paraliżować jego wybrańców: - Na piłkarzach ciąży ogromna presja, ale to jest część ich pracy. Można być bardzo utalentowanym zawodnikiem, ale jeśli nie potrafi się grać pod presją, nie będzie się dobrym piłkarzem. Moi zawodnicy mają jednak doświadczenie. Na finiszu eliminacji do EURO 2008 mieliśmy kilka kluczowych spotkań. Jeśli nie radzisz sobie z presją, nie będziesz wielkim piłkarzem. To proste.
- Musimy wygrać. Mamy tego świadomość, że musimy wygrać te trzy mecze i wiemy, że możemy je wygrać - spuentował szkoleniowiec "Biało-czerwonych".
ASInfo