„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników.
Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie!
Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Bundesliga: kiedy zwolnią Armina Veha?2010-01-24 19:46:00JC
Dzisiejsze uzupełnienie programu 19. kolejki rozpoczęło się od spotkania na Volkswagen-Arena w Wolfsburgu, gdzie miejscowy VfL gościł 1. FC Köln. Już od dawna jest praktycznie pewne, że gospodarze nie obronią tytułu mistrza Niemiec. A dzisiaj drużyna Armina Veha też przeżywała nieliche kłopoty. A nawet przegrała kolejny mecz.
Jeszcze wczoraj było przyjemnie, ponieważ „Bramką Roku” (oczywiście 2009) wybrano gola strzelonego fenomenalnie Bayernowi Monachium (5-1) przez Grafite. Brazylijski snajper Wolfsburga rzeczywiście spisywał się w poprzednim sezonie wspaniale, ale to melodia przeszłości. Teraz notowania Grafite stoją dokładnie tak, jak całej drużyny. Czyli na niskim pułapie. Porażka z 1. FC Köln może radykalnie przyspieszyć dymisję Veha, o czym zresztą głośno mówi się od dłuższego czasu. Ostatnie zwycięstwo bundesligowe odniósł VfL Wolfsburg 7 listopada ubiegłego roku...
W konfrontacji z Kolonią raz jeszcze fatalnie zaprezentowała się defensywa Wolfsburga, która znów była dziurawa jak sito. Uwidoczniło się to już w 7. minucie, kiedy po kornerze Adila Chihiego piłkę do siatki Andre Lenza posłał głową pozostawiony bez pieczołowitej opieki Kevin Pezzoni.
Wyrównanie padło po wyraźnym kiksie pod przeciwną bramką stopera kolończyków, Pedro Geromela, z czego skrzętnie skorzystał Christian Gentner. Już po zmianie stron Taner Yalcin strącił futbolówkę głową do Sebastiana Freisa, który po wygraniu pojedynków z Ricardo Costą i Andreą Barzaglim jeszcze minął Lenza i dopełnił formalności. Wyrównanie przez Costę na 2-2 było konsekwencją bezsensownego zachowania się golkipera 1. FC Köln, Faryda Mondragona, którego wycieczka na przedpole zakończyła się katastrofą. Ale podopieczni Zvonimira Soldo umieli zadać trzeci cios. W towarzystwie Freisa konkretnie zrobił to Chihi.
Natomiast wieczorem Bayer Leverkusen zdemolował na wyjeździe 1899 Hoffenheim. Worek z trzema bramkami otworzył Sami Hyypiä, fiński stoper zdobył wślizgiem po centrze Toniego Kroosa z wolnego swą pierwszą bramkę w Bundeslidze. Przy stanie 0-1 Boris Vukcević stanął przed dwiema szansami dla Hoffenheim. Duże niebezpieczeństwa pod własną bramką sprokurowali kolejno Manuel Friedrich i Rene Adler, ale w obu przypadkach nie trafił Vukcević do celu. Po zmianie stron ekipa Juppa Heynckesa absolutnie trzymała kontrolę nad przebiegiem wydarzeń. Najpierw Kroos, a później Tranquillo Barnetta stawali przed dziecinnie prostym zadaniem nieuchronnego kończenia całkiem jasnych sytuacji. A jeszcze wyższy wynik powinien ustalić rezerwista Patrick Helmes. Bayer Leverkusen wciąż jest w dużym „gazie”...