Piłkarze Wisły kontynuują zwycięską serię i pną się w górę tabeli. W 19. kolejce Ekstraklasy pokonali u siebie Pogoń Szczecin 2-0 po golach Radosława Sobolewskiego i Cwetana Genkowa. Kapitan Wisły był najjaśniejszą postacią na boisku.
Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 2-0 (1-0)
1-0 Sobolewski
2-0 Genkow 82
Sędziował Szymon Marciniak (Płock). Żólte kartki: Sobolewski, Iliev, Jaliens, Wilk - Frączczak.
WISŁA: Pareiko - Jovanovic, Głowacki, Bunoza, Jaliens - Sobolewski, Wilk - Małecki, Iliev (67 Genkow), Burliga (46 Kosowski) - Boguski (84 Chrapek).
POGOŃ: Pernis - Tadrowski, Dąbrowski, Noll, Pietruszka - Golla (75 Kolendowicz), Rogalski - Budka, Edi Andradina, Lewandowski (58 Akahoshi)- Frączczak.
Pierwsze sekundy meczu mogły przynieść gościom bramkę. Długie podanie ze środka przejął na prawej stronie Budka, biegł za nim Burliga, więc piłkarz ze Szczecina nie miał wiele możliwości rozwiązania sytuacji. Strzelił tuż przed końcową linią, ale wprost w Pareikę.
W 19 min Wisła zdobyła prawidłowo bramkę, której jednak ... nie uznał sędzia Marciniak. Z prawej strony zagrywał Iliev, piłkę przeciął obrońca Pogoni i w finale to on końcem buta zagrał do stojącego parę metrów przed bramką Boguskiego. Na wskazanie asystenta o spalonym arbiter główny gola nie uznał... Czy słusznie? Raczej nie...
Wisłę ta sytuacja zmobilizowała. Mecz nabrał rumieńców. Za chwilę Burliga dośrodkował piłkę w pole karne Pogoni, przejął ją Boguski, ale akcja skończyła tylko rzutem rożnym. Kolejna akcja Wisły, tym razem zapoczątkowana rajdem Małeckiego i jego wrzutką w pole karne, stowrzyła bramkową szansę Ilievowi. Minimalnie chybił. W 29 min Pogoń, całkiem zakręcona ofensywą Wisły, sama sobie mogła strzelić gola. Z prawej strony przed bramkę zagrywał ostro Sobolewski, chciał ją wybić Tadrowski, ale wślizgiem posłał futbolówkę w poprzeczkę.
W 37 min przeważająca zdecydowanie Wisła dopięła swego. Piłkę rozegraną z autu przejął przed polem karnym Sobolewski i popisał się wspaniałą indywidualną akcją. Minął dwóch rywali, po czym mimo ostrego kąta zdecydował się na strzał, piłka odbiła się od przeciwległego słupka i wpadła do siatki.
Przed przerwą strzelecka próbę podjął jeszcze Wilk, ale była mocno niecelna.
Początek drugiej połowy nie zachwycił. Pogoń dość odważnie podeszła pod rywala. Wisła, już z Kosowskim w miejsce Burligi, wyczekiwała, ale nie przechodziła do przekonujących kontr. Kończyło się na szarpanej walce, zwłaszcza w środku pola. Trener Kulawik zareagował na taki obraz gry, wprowadzając na boisko Genkowa. Nim jednak ten zdołał się pokazać, świetną szansę miała Pogoń. W 69 min Akahoshi wywalczył rzut wolny z lewej strony tuż przed polem karnym i sam z niego strzelał. Piłkę zmierzającą pod poprzeczkę wybił jedną ręką Pareiko.
Niewidoczny dotąd Kosowski pokazał się w 77 min, dośrodkował z prawej strony w pole karne, tam niecelnie główkował Genkow. Następne okazję - w 82 min - Bułgar już wykorzystał. W środku boiska piłkę odebrał rywalowi Sobolewski. Zagrał na lewo do Małeckiego, ten wpadł w pole karne, minął grającego już na ostatnich nogach Tadrowskiego i dograł piłkę przed bramkę. Tam Genkow tylko dołożył nogę, by z dwóch metrów posłać futbolówkę do celu.
Pogoń po tej stracie ostatecznie spasowała, czekała tylko na ostatni gwizdek.
ST