Bezbramkowy remis z Jagiellonią na własnym boisku to kolejny rozczarowanie dla kibiców Wisły. Biała Gwiazda przeważała przez całe spotkanie, ale nie zrobiła pożytku z podbramkowych szans i wciąż tkwi w dole tabeli.
Wisła Kraków - Jagiellonia Kraków 0-0
Sędziował Marcin Borski (Warszawa). Żółte kartka: Czekaj, Głowacki, Bunoza, Jaliens - Tymiński, Modelski, Ukah.
WISŁA: Pareiko - Jaliens, Głowacki, Czekaj, Bunoza (83 Frederiksen) - Iliev (74 Boguski), Garguła, Wilk, Melikson - Chrapek (57 Genkow) - Sikorski.
JAGIELLONIA: Słowik - Modelski, Norambuena, Ukah, Grzyb - Tymiński, Pazdan, Kupisz, Smolarek (83 Kędzior) - Zahorski (60 Dżalamidze), Frankowski (67 Plizga)
Spotkali się rywale po przejściach. Obaj mieli przed sezonem wyższe aspiracje niż ich miejsca w tabeli po 7. kolejkach - 12. i 13. Dla obu jedynym celem mogło być w ich sytuacji zwycięstwo. Żywy początek meczu zapowiadał, że o to toczy się gra. Ale potem było gorzej. W pierwszej połowie obie drużyny nie oddały ani jednego celnego strzału, a żywe początkowo tempo wyraźnie spadło po kwadransie ... Druga część mecz była ciekawsza, ale gole nie padły. Szczególnie dla Wisły to duże rozczarowanie.
W 5 min próbował Melikson, gdy na jego rzecz stracili piłkę goście. Z prawej trony pola karnego strzelał po przekątnej, ale obok celu. W 12 min z dystansu przymierzył Iliev, ale nad bramkę. W 36 min w pole karne szarżował Sikorski, walczył z nim Ukah, obaj się przepychali, na końcu napastnik Wisły padł i czekał na decyzję sędziego Borskiego, Ten słusznie nie odgwizdał karnego.
W przerwie Tomasz Zahorski zapewniał, że Jagiellonia gra w Krakowie o więcej niż przetrwanie, ale po przerwie było to słabo widocznie. Wisła powinna objąć prowadzenie w 47 min - po podaniu Wilka na czystą pozycję wyszedł Sikorski, po jego strzale nogą wybił piłkę instynktownie Słowik. Wilk znów ją przejął i rozegrał ją do Ilieva, ten przymierzył celnie , tyle że z bramki wybił futbolówkę Pazdan, świetnie asekurujący bramkarza.
W 54 min Bunoza strzelał mocno z dystansu, z problemami, ale poradził sobie Słowik. W 61 min Melikson uderzył mocno po podaniu Ilieva, nogami znów wybił piłkę Słowik.
Wiślacy naciskali, próbowali skonstruować choć jedną bramkową akcję, ale zbyt nerwowe próby nic jej nie dawały. W doliczonym czasie piłkę meczową miał Melikson, ale nie uciekł naciskającemu na niego Grzybowi i strzelał wysoko nad bramkę.
- Jechaliśmy po zwycięstwo. Czekaliśmy na kontry, nie udało się - mówił po meczu piłkarz Jagiellonii Michał Pazdan.
- Mieliśmy parę dogodnych sytuacji, nawet stuprocentowych. Nie wiem, szczęścia zabrakło. Zdecydowanie straciliśmy dwa punkty, a nie zdobyliśmy jeden. Nasz bilans bramkowy to wstyd. Zostaje nam go naprawić w kolejnym meczu - oceniał Łukasz Garguła.
ST

Maor Melikson miał kilka szans w meczu z Jagiellonią, żadnej nie wykorzystał

Tomasz Kupisz i Rafał Boguski

Sędziował Marcin Borski

Gordan Bunoza otoczony przez rywali, piłkę próbują mu odebrać Tomasz Zahorski i Euzebiusz Smolarek

Z piłką Michał Chrapek

Michał Czekaj kontra Dawid Plizga

Łukasz Garguła kontra Alexis Norambuena

Rajd Ivicy Ilieva

Dośrodkowuje Kew Jaliens

Maor Melikson mógł przesądzić o losach spotkania

Sergei Pareiko nie miał dużo pracy w meczu z Jagiellonią

Daniela Sikorskiego usiłuje powstrzymać Łukasz Tymiński

Daniel Sikorski i Maor Melikson kontra Ugochukwu Ukah

Przy piłce Cezary Wilk Zdjęcia: Jacek Kwiatkowski