- Jestem optymistą i wierzę do końca, że będziemy się liczyć w walce o tytuł mistrzowski. Tym bardziej, że wiele meczów z najsilniejszymi rywalami mamy u siebie na wiosnę, sprawa jest otwarta - twierdzi mimo porażki z Polonią Cezary Wilk.
Kapitan Wisły otrzymał niesłusznie żółtą kartkę, po czystym zagraniu na piłkarzu Polonii. Nie był to jedyny błąd sędziego w piątkowym spotkaniu. - Muszę się przyznać, że byłem wściekły po otrzymaniu żółtej kartki, której obejrzeć nie powinienem. Na szczęście odwróciłem się od sędziego, bo gdybym taki gest wykonał w jego kierunku, to mogłoby się to źle skończyć, patrząc na to, jak zachowywał się w drugiej połowie. Myślę, że sędzia popełnił błędy, ale nie koncentrujmy się na tym, bo to do niczego nie doprowadzi. Arbiter się mylił, miał słabszy zawody, ale czasami tak bywa. Nam też czasem zdarza się słabiej zagrać, więc on też ma prawo do gorszego dnia – tłumaczył.
- Pierwsza połowa była niezbyt ciekawa w naszym wykonaniu, obserwowaliśmy dużo przerywanej, szarpanej gry, chociaż były dobre momenty, ale nieliczne. Natomiast druga część dobrze dla nas się rozpoczęła, złapaliśmy swój rytm, wydawało mi się z perspektywy boiska, że nabieramy właściwych obrotów oraz że bramka jest tylko kwestią czasu. Wtedy Junior otrzymał czerwoną kartkę i troszeczkę wszystko się posypało, ale uważam, że z tym jednym zawodnikiem mniej mogliśmy się pokusić o remis, jeśli nawet nie o zwycięstwo. Niestety głupio straciliśmy bramkę i przegraliśmy mecz – rozpamiętywał pomocnik spod Wawelu.
Dramat Dragana Paljicia, czerwona kartka oraz błędy sędziego były problemami, z którymi zmierzyć musieli się piłkarze Wisły. - To są elementy piłki nożnej, także trzeba być na to przygotowanym. Nie można całej winy zrzucać na pecha i niefart. My zagraliśmy słabszy mecz, szczególnie w pierwszej części, nie mogliśmy sobie poradzić z rozgrywaniem piłki, myślę, że to był problem. Szkoda drugiej połowy, bo wszystko zaczynało się domykać – wyjaśnił.
Kapitan Białej Gwiazdy wierzy, że na wiosnę drużyna będzie świętować obronę tytułu mistrzowskiego. - Jestem optymistą i wierzę do końca, tym bardziej, że wiele meczów z najsilniejszymi rywalami mamy u siebie na wiosnę, także sprawa jest otwarta i nie można dzielić miejsc między dwie, trzy drużyny. Będziemy się liczyć w walce o tytuł mistrzowski – mówił.
Cezary Wilk uważa, że Wisła ma parę rzeczy do poprawienia: - „Trzeba popracować przede wszystkim nad grą w ataku pozycyjnym, bo kiedy gramy ze słabszymi rywalami, to bronią się całym zespołem na swojej połowie i wtedy właśnie wychodzi mądrość gry w ataku pozycyjnym. Tak jak mówię, ja głęboko wierzę, że na koniec sezonu znajdziemy się na pierwszym miejscu – podkreślał.
Zawodnik mistrza Polski wyznał, że pogodził się z myślą, iż po meczu z Twente drużyna znajdzie się za burtą Ligi Europejskiej. - Myślę, że powinniśmy pożegnać się godnie z kibicami i zafundować im wygraną na koniec tej rundy. Jeśli chodzi o nasz awans, to zdecydowanie jestem pesymistą, bo nie wierzę, że drużyna angielska pozwoliłaby sobie na porażkę z zespołem Odense i to jeszcze u siebie. Uważam, że w tej kwestii potrzebny byłby cud. Bardziej koncentrujemy się na swoim meczu, zależy nam na tym, aby rozegrać dobre spotkanie, po tym nie najlepszym dzisiejszym – zakończył pomocnik Białej Gwiazdy.
wisla.krakow.pl