Wisła Kraków pokonała skromnie, ale zasłużenie Widzew Łódź w 16. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Trener Kazimierz Moskal po raz kolejny nie bał się zmian w składzie, a jego koncepcja znów się sprawdziła. Zwycięską bramkę zdobył Cwetan Genkow.
Wisła Kraków - Widzew Łódź 1-0 (1-0)
1-0 Genkow 33
Sędziuje Dawid Piasecki (Słupsk). Żółte kartki: Junior Diaz, Genkow, Pareiko - Panka, Abbes.
WISŁA: Pareiko - Lamey, Chavez (30 Jovanović), Diaz, Paljić - Wilk, Jirsak - Boguski (73 Biton) - Małecki, Genkow (79 Garguła), Iliev.
WIDZEW: Mielcarz - Bartkowski, Bieniuk, Abbes, Dudu - Budka, Panka, Pinheiro, Oziębała (86 Serwaciński) - Ben Radhia (19 Okachi) - Grzelczak (50 Stępiński).
Przedmikołajowy czas przywiódł na stadion Wisły dzieci z krakowskich szkół, które znalazły się w słynnym młynie. Dziecięca reprezentacja odśpiewała też hymn Białej Gwiazdy na murawie stadionu, a potem od pierwszych minut meczu bardzo aktywnie uczestniczyła w prowadzeniu dopingu.
Po spokojnych pierwszych minutach pierwsi na bramkę strzelali piłkarze Widzewa. W 6 min po rzucie rożnym zupełnie niepilnowany Abbes próbował szczęścia,ale uderzył nad poprzeczką.
W 14 min pierwszy raz z ciekawą akcją wyszła Wisła. Iliev ograł obrońcę, podał do Boguskiego, ten chciał oddać piłkę Serbowi, ale zastopował tę wymianę piłkarz Widzewa.
W 18 min goście stracili Ben Radhię, z podejrzeniem poważnego urazu mięśnia dwugłowego musiał opuścić boisko.
W 22 min szarżujący w pole karne Iliev wywrócił się w szesnastce po starciu z Panką, ale mimo oburzenia wiślackich trybun sędzia nie odgwizdał karnego. Dziecięcy głosy zaintonowały wtedy: Sędzia-kalosz... Ale tym razem sędzia raczej się nie pomylił.
W 30 min boisko opuścił kontuzjowany Chavez, a chwilę potem Wisła objęła prowadzenie. Po rzucie rożnym (ratował się nim Widzew po ładnej akcji Wisły lewą stroną, która już mogła skończyć się golem, a skończyła wybiciem piłki po strzale Boguskiego), piłkę w polu karnym próbowali sięgnąć głową inni, podbił któryś z widzewiaków aż trafiła do Genkowa, który wbił ją do siatki obok Mielcarza. Bramkarz Widzewa stanął i nawet nie wyciągnął ręki ku futbolówce.
Wisła zdecydowanie przejęła inicjatywę po golu, wciąż wygrywanymi indywidualnymi pojedynkami wyróżniał się Iliev, rajdy po lewej stronie przeprowadzał z kolei Małecki, ale więcej goli przed przerwą nie było.
- Zachowaliśmy się wszyscy zbyt statycznie przy tym traconym golu, począwszy ode mnie, a skończywszy na ostatnim zawodniku - tłumaczył w przerwie stratę bramkarz Widzewa.
Tomas Jirsak przyznawał, że Wisła zaczęła kiepsko: - Za mało biegaliśmy, dobrze, że strzeliliśmy potem tego gola - mówił Czech.
Zaraz po przerwie Wisła mogła podwyższyć prowadzenie. Akcja zaczęła się od Ilieva, potem Małecki zagrał do wychodzącego mu na pozycję Paljicia, a ten z paru metrów posłał piłkę Mielcarzowi w ręce!
Widzewowi wciąż zaś nie sprzyjało szczęście. W 50 min stracił kolejnego piłkarza - z kontuzją zszedł Grzelczak.
Za to w 59 min fortuna była przy gościach. Po kacji Ilieva, Jirsak przerzucił piłkę z prawej strony na drugi słupek, stamtąd główkował Małecki i trafił z bliska w ... słupek, odbita piłka trafiła potem w Mielcarza i nie wpadła do bramki.
Spadła temperatura emocji w następnych minutach meczu, oba zespoły popełniały błędy, z których mógł skorzystać rywal. 71 min zakręcił piłką z rzutu wolnego Małecki, Mielcarz ratował się przed zaskakującą rotacją wybijając piłkę na róg. Po nim próbował główkować Genkow, ale nie trafił do celu.
Moskal w 73 min wzmocnił ofensywę, prowadzając na boisko Bitona. Ten minutę później już się pokazał, główkując, ale niecelnie. W 75 min miał świetną szansę po sprytnym podaniu Wilka. Izraelczyk strzelał z lewej strony bramki w kierunku dalszego słupka, ale znów obok celu.
Widzew odpowiedział kontrą i strzałem Stępińskiego, ale groźniejsze mogły być uderzenia Małeckiego (80 min), a szczególnie Bitona, który wyszedł ładnie spomiędzy dwóch rywali i strzelał na wprost z 15 metrów. Nie dał się zaskoczyć Mielcarz. Blisko szczęścia był też za chwilę Serwaciński. Po indywidualnej akcji uderzył tuż obok słupka.
W doliczonym czasie jeszcze zaiskrzyło w polu karnym Wisły, ale bez konsekwencji bramkowych, bo Bieniuk minimalnie spóźnił się ze wślizgiem do dobrze zagranej piłki. Krewcy Abbes i Pareiko dostali na koniec tej sytuacji kartki.
- Żałuję sytuacji, w której trafiłem słupek, przy 2-0 grałoby się nam spokojniej - mówił po meczu Patryk Małecki, który podkreślał, że choć długo nie grał jest gotów do 90-minutowych występów.
Zapytany o to, czy na stanowisku powinien zostać Kazimierz Moskal odpowiedział: - Każdy wie, jakie jest moje zdanie. Tak, powinien zostać. To jest bardzo dobry trener, bardzo nam pomaga - podkreślił wiślak.
Przed meczem do galerii wiślackich sław dołączył superstrzelec Białej Gwiazdy Kazimierz Kmiecik.