Kazimierz Moskal po raz pierwszy w tym sezonie poprowadzi samodzielnie zespół Wisły Kraków w niedzielnym meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. To niełatwy rywal, bo w ubiegłych rozgrywkach dwukrotnie wygrał z Białą Gwiazdą.
Spotkanie z Górnikiem będzie wyjątkowe dla Moskala nie tylko dlatego, że będzie to jego ponowny "pierwszy raz" w roli szkoleniowca Wisły. - Zadebiutowałem w Wiśle przeciwko Górnikowi w Zabrzu, a zakończyłem karierę będąc w Górniku. Pamięć o tym zawsze zostaje – powiedział trener Wisły.
Moskal zaznaczył, że w niedzielę mniejsze znaczenie będzie miał styl gry jego drużyny. - Zdajemy sobie z tego sprawę, że jesteśmy w trudnym w momencie. W niedzielę najważniejszy jest wynik. Spodziewam się, że zawodnicy doskonale zdają sobie sprawę z tego, jaki to jest mecz i o co jest gra. Wydaje mi się, że Górnik zagra ofensywnie. W tamtym sezonie dwa razy tak zagrał przeciwko nam i przyniosło mu to efekty. Będziemy próbowali przeciwko temu zareagować. Myślę, że mamy w tej drużynie zawodników z takimi umiejętnościami, którzy potrafią sobie z tym poradzić.
Sytuacja kadrowa Wisły nieco się poprawiła szczęście zła. Mimo że w niedzielę nie zagrają Cezary Wilk, Radosław Sobolewski czy Maor Melikson, to jest szansa, że na boisku pojawi się Patryk Małecki. „Mały” bierze już udział w treningach, ale jak podkreśla Kazimierz Moskal, decyzja o jego występie jeszcze nie zapadła. - Czekamy z podjęciem decyzji do sobotniego treningu. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało, ale skoro Patryk trenuje z zespołem, to szanse na grę ma – powiedział trener Wisły.
Dziennikarze zapytali się również Kazimierza Moskala o działania kibiców, którzy w 70. minucie niedzielnego meczu zamierzają wyjść ze stadionu w proteście przeciwko przegranym derbom. - Kiedy na stadion przychodzi komplet widzów i cały stadion wspiera swój zespół, jest lepiej. Mam też prośbę do kibiców, żeby wspierała drużynę w trudnych momentów – odpowiedział trener, ale dodał, że fani mają prawo do tego, by oceniać grę zawodników.
wisla.krakow.pl