W sobotę Wisła Kraków zaprezentowała nowego napastnika - Ivicę Ilieva. – Przyszedłem, by awansować do Ligi Mistrzów – zapowiada Serb. 31-latek będzie występował z numerem 77. – To doświadczony gracz, a my mamy względem niego wysokie oczekiwania – zaznaczył dyrektor sportowy Stan Valckx.
- Potrzebowaliśmy kogoś, kto gra na różnych ofensywnych pozycjach i posiada charakterystykę napastnika. Ma naprawdę wysokie umiejętności, czego najlepszym dowodem jest tytuły króla strzelców serbskiej ekstraklasy i najlepszego piłkarza ligi – przedstawiał go Valckx. Negocjacje przebiegły sprawnie, a przez ostatnie dni sam zainteresowany był na miejscu. Dzięki temu mogło dojść do bezpośrednich spotkań, a klub mógł podzielić się swoimi planami i pokazać otoczenie.
Iliev strzelił w ostatnim sezonie 13 goli. Nie ukrywa, że nie jest typowym snajperem: - Posiadam inny styl niż Cwetan Genkow. Jestem raczej cofniętym napastnikiem lub atakującym ze skrzydła.
W swojej karierze zwiedził kilka klubów – od Partizana Belgrad (którego jest wychowankiem i spędził w nim ostatni sezon) przez Messinę, PAOK Saloniki, Energie Cottbus czy Maccabi Tel Aviv. – Poczułem, że nadszedł już czas na opuszczenie Serbii. Potrzebowałem nowych wyzwań. Wiem, że Wisła jest największym klubem w Polsce – motywował swoją decyzję.
Napastnik liczy, iż szybko uda mu się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu. – Znam Genkowa, Dragana Paljica, Milana Jovanica i Maora Meliksona, którego pamiętam z występów w Izraelu – opowiadał. Perspektywę przenosin do Krakowa odbiera również pozytywnie przez pryzmat życia prywatnego. – Widziałem centrum miasta. Wygląda naprawdę ładnie. Myślę, że nie tylko ja, ale i moja żona będzie zadowolona z tego wyboru – dodał.
rb