Rodzice Maora Meliksona kibicowali mu w czasie meczu z Lechem, będą też na derbach z Cracovią. - To największy mecz roku - mówi wiślak.
- To był ważny mecz i wielkie zwycięstwo - mówi po spotkaniu z Lechem Maor melikson. - Zagraliśmy dobre spotkanie, ale nie możemy zapominać, że za chwilę czeka nas kolejny, ważny pojedynek.
Czujecie się już mistrzami?
- Nie. Cieszymy się, ale od czwartku już zaczynamy przygotowywać się do największego meczu roku. Wiemy, jak istotny jest dla kibiców pojedynek z Cracovią i dla nich chcemy ten mecz wygrać. A nie możemy zapominać, że ten mecz może nam dać tytuł. Dlatego już nie mogę się go doczekać.
- Co było decydujące dla wygranej nad Lechem?
- Dobrze się do tego meczu przygotowaliśmy. Wiedzieliśmy, co zrobi Lech. Myślę też, że zagraliśmy bardzo zdecydowanie. Byliśmy spójni jako drużyna.
- Zaskoczyło Was to, jak zagrał Lech? To, że dążył raczej do remisu niż do zwycięstwa?
Czy zaskoczył? Raczej nie. Ostatecznie grał na boisku pierwszej drużyny. Poza tym inaczej gra się u siebie, a inaczej na wyjeździe.
- W tym meczu nie byłeś zbyt widoczny. To dość zaskakujące, jeśli wspomnieć choćby ostatnie ligowe spotkanie.
Cóż, czasem tak się zdarza. Ważne, że jako drużyna zagraliśmy dobrze i odnieśliśmy istotne zwycięstwo.
- Do Krakowa wybierają się Twoi rodzice.
- Rodzice już tu są. Byli na meczu z Lechem, wybierają się też na derby.
Tomasz Biegański/wisla.krakow.pl