– Strzelić gola Polsce? To byłaby dla mnie wielka frajda. Mam nadzieję, że kibice Widzewa mi to wybaczą – mówi Darvydas Sernas, jeden z powołanych, na piątkowy mecz towarzyski Litwinów z biało-czerwonymi.
Można by zaryzykować, że w Kownie (początek o 20:25, transmisja w TVP1) spotkają się dobrzy znajomi, bo to właśnie nasza ekstraklasa jest najchętniej wybieraną przez piłkarzy tej narodowości ligą.
Przeciwko drużynie Franciszka Smudy mają szansę zagrać: Tadas Kijanskas i Andrius Skerla (obaj Jagiellonia Białystok), Vytautas Andriuskevicius z Lechii Gdańsk, Dominykas Galkevicius z Zagłębia Lubin i Tadas Labukas z Arki Gdynia. A także Mindaugas Panka z Widzewa Łódź i jego klubowy kolega, wspomniany już Sernas. Sporo, dla porównania w litewskiej ekstraklasie występuje tylko czterech podopiecznych Raimondasa Zutautasa, trzech w Szkocji, a dwóch w Rosji.
W kadrze na mecz z Polską jest również Tomas Żvirgżdauskas, były piłkarz Polonii Warszawa i Widzewa (obecnie szwedzkiego Halmstads BK).
Nie jest to bynajmniej jakiś nowy trend, bo Litwini od dawna przyjeżdżają do Polski. Pierwsi pojawili się ponad 20 lat temu. Piłkarzami Jagiellonii byli w sezonie 1989-90 Valdas Kasparavicius i Algis Mackevicius.
Dobre recenzje zbierał swojego czasu w Stomilu Olsztyn Aidas Preiksaitis, który grał później m.in. w Wiśle Płock i Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. W Wigrach Suwałki do dziś gra były reprezentant Litwy Grażvydas Mikulenas, w połowie lat 90. czołowy snajper Polonii Warszawa, z której trafił później do Croatii Zagrzeb.
– Polska to dobre miejsce, by się wypromować – nie kryje Sernas na łamach litewskiego dziennika "Lietuvos Rytas”.
Wie co mówi, bo najskuteczniejszy snajper Widzewa miał zimą ofertę z angielskiego Blackpool.
Wcześniej wypromowali się u nas m.in. Vitas Alunderis, który po przygodzie z Zagłębiem Lubin grał m.in. w austriackim LASK Linz i Robertas Poskus (Widzew i Polonia), który trafił do Krylii Sowietow Samara, a później do Zenita Sankt Petersburg.
– Mecz z Polską będzie dużym wyzwaniem, bo jako współgospodarz Euro 2012 nie gra w eliminacjach. Mecze towarzyskie są więc dla jej piłkarzy i trenera jedyną okazją, by sprawdzić, na co ich realnie stać – mówi Sernas.
Ani on, ani litewska prasa nie kryją jednak, że znacznie trudniejsze zadanie czeka ich reprezentację cztery dni później, gdy zmierzą się w eliminacjach Euro 2012 z Hiszpanią (Polacy rozegrają natomiast kolejny sparing – z Grecją w Pireusie). Której notabene postawili się w pierwszym meczu (na wyjeździe). Aktualni mistrzowie świata i Europy wygrali 3:1.
– Ale to był bardzo trudny i niezwykle zacięty mecz. Litwini poważnie utrudnili nam grę – przyznał strzelec dwóch bramek dla piłkarzy Vicente del Bosque Fernando Llorente.
Jedynego gola dla Litwy strzelił za to właśnie Sernas, wybrany najlepszym piłkarzem 2010 roku w swoim kraju. Oprócz niego zagrali w tamtym meczu Skerla, Kijanskas i Panka.
Bardziej niż piłkarzy Litwini obawiają się... polskich kibiców. Pytany o nich przez "Lietuvos Rytas” Sernas uspokaja, że na meczach polskiej ekstraklasy jest spokojnie, ale miejscowi dobrze pamiętają rozróbę, do jakiej doszło latem 2007 roku w Wilnie, podczas meczu miejscowej Vetry z Legią w Pucharze Intertoto.
Franciszek Smuda i jego sztab szkoleniowy obawiają się z kolei... boiska w Kownie.
– Nie ma tam niestety podgrzewanej płyty. Nie wiadomo więc, w jakich warunkach przyjdzie nam grać, na pewno rewelacji nie będzie, bo do niedawna jeszcze leżał tam śnieg. Nie wiem, może grając w takich warunkach, Litwini chcą w jakiś sposób wyrównać swoje szanse w meczach z nami i z Hiszpanami – mówi, pół żartem pół serio, asystent selekcjonera Jacek Zieliński.
Kolejny problem to kontuzje. We wtorek zgrupowanie kadry opuścił Przemysław Tytoń. Zastąpił go Wojciech Kaczmarek z Cracovii, ale raczej trudno oczekiwać, by wyszedł w piątek w podstawowym składzie. Bardziej realny jest wariant, w którym przeciwko Litwie zobaczymy w bramce Sebastiana
Małkowskiego, a we wtorek w Pireusie między słupkami stanie Grzegorz Sandomierski.
– Ważne, żebym zagrał, wszystko jedno w którym meczu. Dobrze znam się z kolegami z Jagiellonii, którzy otrzymali powołania. Być może stanę naprzeciw Darvydasa Sernasa z Widzewa, z którym akurat nie mam zbyt dobrych wspomnień, bo w tym sezonie mój zespół przegrał w Łodzi 1:4. Wystąpić przeciwko Sernasowi w meczu międzynarodowym byłoby ciekawym przeżyciem i okazją do rewanżu – mówi Sandomierski. – Z drugiej strony to spotkanie z Grecją będzie wyjątkowe. Pożegnanie Michała Żewłakowa na stadionie Olympiakosu wiele wyjaśnia. Możliwe, że więcej pracy będzie miał ten, kto wyjdzie w składzie w drugim spotkaniu. To będzie wielkie wyzwanie, a ja, nie ukrywam, takie lubię – dodaje.
Hubert Zdankiewicz, współpraca: Maciej Lehmann, Hubert Maćkowiak (Gazeta Krakowska)