Meczem w Salzburgu piłkarze Lecha Poznań zakończyli udane występy w fazie grupowej Ligi Europy. - Trener Jose Mari Bakero zapowiadał walkę o trzy punkty i to się udało - "Kolejorz" wygrał 1-0 po golu Stilica 30 minucie.
Poznaniacy przed dwoma tygodniami zapewnili sobie awans do fazy pucharowej. Czwartkowy pojedynek w Salzburgu miał dla nich spore znaczenie. Zwycięstwo mogło dać pierwszą lokatę w grupie A oraz premię od UEFA w wysokości 140 tysięcy euro. Tego pierwszego nie udało się zdobyć, bowiem Manchester City zremisował w Turynie 1-1.
Red Bull Salzburg - Lech Poznań 0-1 (0-1)
0-1 Stilić 30
Sędzia: Maksim Lajuszkin (Rosja). Żółte kartki: Zarate, Alan, Cziommer - Henriquez, Wilk. Widzów 4500.
RED BULL: Walke – Schiemer, Afolabi, Sekagya, Hinteregger - Offenbacher (58 Alan), Mendes da Silva – Zarate, Cziommer, Jantscher (68 Hiellaender) – Boghossian (74 Wallner).
LECH: Kotorowski – Kikut, Bosacki, Arboleda, Henriquez (36 Wilk) – Kriwec, Injac, Stilić (76 Bandrowski), Djurdjević (46 Wojtkowiak), Peszko – Rudnevs.
W zespole gospodarze zabrakło - z różnych względów - kilku podstawowych zawodników, co oczywiście nie oznacza, że chcieli się poddać bez walki.
Od pierwszych minut gra toczyła się w środkowej strefie boiska, a z pewnością wpływ na to miała minusowa temperatura (-8 stopni). Emocji praktycznie żadnych, bo i sytuacji podbramkowych brakowało. I dopiero w 30 minucie było ciekawie, bowiem lechici objęli prowadzenie. Akcję rozpoczął Injac i podał do Peszki, który zagrał w polu karnym do Stilića. Ten strzelił bez przyjęcia i futbolówka po rykoszecie od Mendesa da Silvy zaskoczyła bramkarza. Po chwili goście mieli szczęście po rzucie rożnym gospodarzy, a jakby tego było mało, to pomógł im arbiter nie uznając prawidłowego gola. Boghossian dobijając sparowaną przez Kotorowskiego piłkę nie był - co potwierdziły powtórki - na spalonym, ale prawidłowa interpretacja przerosła aż pięciu arbitrów.
Po przerwie inicjatywa należała do miejscowych, którzy dążyli do wyrównania. W 71 minucie Boghossian uderzył z półobrotu z dwunastu metrów, ale na miejscu był Kotorowski. Po chwili znów golkiper z Poznania świetnie spisał się po strzale z bliska Alana. Goście mieli dobrą okazję w 80 minucie po solowej akcji Peszki i jego uderzeniu z dość ostrego kąta obok "dłuższego" słupka.
(gst)
Zdaniem trenerów
– W pierwszych 10-12 minutach bardzo dobrze weszliśmy w mecz. Potem zdobyliśmy bramkę, ale zabrakło nam przekonania, aby zdobyć drugą, która uspokoiłaby to spotkanie. Z kolei w drugiej połowie przeważali lepiej przygotowani fizycznie gospodarzy. My jednak mieliśmy trochę szczęścia i dzięki temu w bardzo dobrych nastrojach możemy udać się na Święta. Luisa Henriquea zdjąłem z boiska, ponieważ miał na swoim koncie żółtą kartkę i nie chciałem ryzykować. W kolejnej rundzie chciałbym się spotkać z hiszpańską drużyna – powiedział trener Lecha, Jose Maria Bakero.
– Przez pierwsze 30 minut graliśmy źle. W ostatnim kwadransie graliśmy jednak lepiej, a w drugiej połowie już całkowicie dominowaliśmy. Niestety nie wykorzystaliśmy swoich szans, a jak już nam się to udało to arbiter bramki nie uznał i za to chciałbym mu „podziękować”. Niemniej uważam, że to był dobry mecz. Swoją szansę dostali młodsi piłkarze, którzy spisali się bardzo dobrze i z tego powodu jestem zadowolony – podsumował trener Salzburga, Huub Stevens.
lechpoznan.pl
W drugim meczu grupy A:
Juventus Turyn - Manchester City 1-1 (1-0)
1-0 Giannetti 43
1-1 Jo 77
JUVENTUS: Manninger - Grygera, Legrottaglie, Chiellini, Traoré (67 Boniperti) - Sissoko, Felipe Melo - Krasic (57 Camilleri), Pepe - Giannetti (79 Büchel), del Piero.
MC: Given - Boateng, Richards, Boyata, Bridge - Milner, Vieira - Wright-Phillips (90+2 Chantler), Adam Johnson - Jo, Nimely-Tchuimeni (62 Zabaleta).
1. Manchester City 6 11 11-6
2. Lech Poznań 6 11 11-8
3. Juventus Turyn 6 6 7-7
4. Red Bull Salzburg 6 2 1-9
Aktualizacja 19:37, 20:40, 20:55